Mary Mallon, Tyfusowa Mary 1869-1938

Okrutna, bezwzględna osoba dążąca do pieniędzy i sławy za wszelką cenę, czy nieszczęsna ofiara strasznej choroby i nagonki ludzi uważających ją za zbrodniarkę? Im więcej wie się o Mary Mallon, irlandzkiej kucharce, tym bardziej prawdopodobna wydaje się być druga wersja…
„Tyfusowa Mary” jak nazywano ją jeszcze za życia urodziła się w bardzo biednym rejonie Irlandii  i od najmłodszych lat marzyła by wyrwać się z otaczającej ją biedy. Wiedziała, że musi nauczyć się walczyć o swoje. Dlatego nie bała się wielkich wyzwań i w wieku zaledwie piętnastu lat wyjechała z rodzinnego kraju do Ameryki, gdzie, jak sądziła spełni się jej, jak byśmy dzisiaj powiedzieli „American dream”.  Niestety, nie było tak łatwo, jakby się tego spodziewała. Irlandczycy byli traktowani w Stanach mało gościnnie. Przypisywano im pijaństwo, złodziejstwo, uważano za leniwych, brudnych szukających łatwego zarobku nierobów. Mary wiedziała, że musi wybić się ponad te niesprawiedliwe stereotypy, jednak nie było to wcale proste.

Mary twardo walczyła o swoją pozycję i w końcu udało się jej. Zdobyła szacunek i pieniądze dzięki zdolnościom kulinarnym, jakie odkryła w sobie będąc w Stanach. Ze zwykłej służącej stała się kucharką, którą chętnie zatrudniali bogaci Amerykanie. Jej słynny deser lodowy z brzoskwiniami wzbudzał zachwyt i krążyły o nim legendy. Z czasem jednak to właśnie ta potrawa miała stać się gwoździem do trumny „Tyfusowej Mary”.

W 1906 roku została zatrudniona przez rodzinę Warrenów. Szybko stała się ich ulubienicą za sprawą smakowitych potraw, a w szczególności pysznych deserów. Uwielbiały je przede wszystkim dzieci. Niestety nad bogatą rodziną zebrały się czarne chmury. Najpierw zachorowała jedna z córek, potem Pani Warren, a w krótkim czasie tyfus rozpoznano aż u sześciu osób. Nikt nie podejrzewał by przyczyna mogła leżeć w potrawach imigrantki, aż do czasu gdy sprawą nie zajął się inspektor sanitarny, George Soper. To on, jako pierwszy, odkrył iż we wszystkich rodzinach, w których pracowała Mary Mallon pojawiały się przypadki tyfusu. Sprawa była dla niego jasna. To kucharka była winna zachorowaniom i należało jak najszybciej się jej pozbyć.

Soper nie należał do osób delikatnych, dlatego jak tylko znalazł Mary, obrzucił ją oskarżeniami. Chociaż, jak sam twierdził, starał się być dyplomatyczny, wiele osób podejrzewa, że jego dyplomacja była raczej tym, co inni nazwali by złośliwością. Dlatego kucharka, gdy usłyszała jego słowa, niewiele myśląc wyrzuciła go z domu. Była pewna, że ten amerykański inspektor uwziął się na biedną Irlandkę i nawet do głowy jej nie przyszło by mógł mieć rację. Jednak Soper dopiął swego i udało mu się zamknąć kobietę w szpitalu dla biedoty, gdzie była badana przez wielu lekarzy.

Okazało się, że dociekliwy inspektor miał rację. Mary była zdrową nosicielką tyfusu i mogła zarażać osoby będące w jej otoczeniu. Jako że higiena nie była jej mocną stroną, najbardziej niebezpieczne były jej potrawy, a przede wszystkim, ukochane przez wiele dzieci lody z brzoskwiniami. Mary jednakże nie chciała dopuścić do siebie myśli, ze może być niebezpieczna. Prawdopodobnie do końca życia wierzyła, że wszystko co ją spotyka to okrutna krucjata przeciwko niej. Niestety, zachowania lekarzy i wszystkich osób, które miały się nią „opiekować” mogły przyczynić się do takiego postrzegania. Była traktowana niczym eksponat, a nie człowiek. Oglądano ją i badano na wszystkie strony zapominając o jej człowieczeństwie. Tymczasem Mary była przecież człowiekiem! Do tego inteligentnym i wrażliwym. I chociaż miała w sobie siłę, z czasem udało się ją złamać. Mimo, iż nie zrobiła niczego złego, w żaden sposób nie złamała prawa, traktowano ją jako podłą kryminalistkę. Tylko dlatego, że była chora.

Mary próbowała dochodzić swoich praw w sądzie. Uważała, że została bezprawnie pozbawiona wolności i możliwości decydowania o sobie.  Niestety, mimo wielu wysłanych do prasy listów, zatrudnienia prawnika, sędzia nakazał zostawić Mary w izolatce. Uznano, że jest niebezpieczna dla społeczeństwa, a jej wybuchowy charakter, który zapewne był wynikiem zszarganych nerwów, sprawił, że opinia publiczna była przeciwko niej.

Wkrótce jednak los Mary się odwrócił. Nowy komisarz zdrowia, Lederle, uznał, że może ona opuścić swoje „więzienie” pod warunkiem, że nigdy nie podejmie się pracy kucharki. Mary Mallon została także przeszkolona pod kątem higieny i obiecała, że będzie uważać by nigdy nie narazić nikogo na chorobę.

Jak jednak można porzucić swoją pasję, zawód i sposób na zarabianie pieniędzy? Tym bardziej, gdy jest się samotną kobietą w Nowym Jorku bez większych nadziei na zatrudnienie. Dlatego Mary, pod pseudonimem, wróciła do gotowania. Długo udawało się jej działać w ukryciu, aż nie została zatrudniona w szpitalu położniczym. Wkrótce po jej pojawieniu się, dzieci i ich matki zaczęły chorować i umierać na tyfus. Tego już było za wiele. Nikt nie wstawił się za Irlandzką imigrantką. I chociaż jej największą winą była jej choroba, uznano ją za zbrodniarkę. Zamknięto ją w izolatce, z której wolno było jej wychodzić raz w tygodniu. W 1938 roku po ciężkiej chorobie zmarła w samotności pozbawiona wolności, którą tak kochała, otoczona ludźmi, dla których była przede wszystkim pacjentką, zbrodniarką, a nie człowiekiem. I chociaż udokumentowano tylko 3 przypadki śmiertelne, do których mogła doprowadzić choroba Mary, a nie inne źródło tyfusu, długo uważano ją za jedną z największych zbrodniarek XX wieku.

Bibliografia
‚Złe kobiety’ Jan Stradling,
‚Typhoid Mary’ Jennifer Rosenberg http://history1900s.about.com/od/1900s/a/typhoidmary.htm
‚Mary Mallon Biography’ http://www.faqs.org/health/bios/47/Mary-Mallon.html

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz