Seks bez zobowiązań i uczuć
Nie kocham go, ale seks z nim jest fascynujący – znajoma opowiada mi o swoim najnowszym „facecie do łóżka”. Nie uważa, żeby robiła coś złego, czy niemoralnego. „A czy ja robię komuś krzywdę?” – pyta z zadziornym uśmiechem
Seks, w którym nie liczy się ani miłość, ani nawet przyjaźń przestaje być czymś, co wywołuje zgorszenie, czy protest. Poza wypowiedziami psychologów, którzy próbują nieśmiało przypominać o więzi, jaka powinna łączyć kochanków, nikt już nie próbuje „naprawiać świata”. Bo i po co. Niektórzy zastanawiają się, jak daleko jest od takiego seksu do prostytucji, inni ze smutkiem wspominają o „moralnym upadku młodzieży”, jednak liczba osób, które uważają, że seks nie musi być wcale efektem miłości rośnie.
Dlaczego seks bez zobowiązań jest taki pociągający? Nie niesie za sobą, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wielkich konsekwencji. Nie trzeba się starać, udawać kogoś, kim się nie jest, można w partnerach przebierać, wybierać, nie trzeba się bać porzucenia i zawodu miłosnego. Jest to też dla wielu niezła przygoda, która daje sporą dawkę adrenaliny i podniecenia. Zaspokaja ciekawość, jak to jest z innym, która jednak narasta i każe poszukiwać nowych kochanków. Wiele pań przyznaje, że taki seks je podnieca jak nic innego. To właśnie kobiety przejęły pałeczkę. Teraz płeć piękna chce uwodzić, porzucać i szukać następnej „ofiary”. Młode, i nie tylko, dziewczyny, przechwalają się ilością zdobytych kochanków. Znak czasów, czy może odwet za dotychczasowe traktowanie?
Co jest złego w seksie bez uczuć? Pozornie nic, ale czy osoba, która zmienia kochanków jak rękawiczki ma szansę na udany związek, czy będzie w stanie kogoś pokochać? Czy przygodny seks nie jest czasem marną namiastką prawdziwego uczucia? Co będzie, jeśli zabezpieczenie zawiedzie, niechciana ciąża z kimś, kogo nazwiska ani nawet twarzy się nie pamięta może być prawdziwym dramatem, nie wspominając o chorobach przenoszonych drogą płciową. Co jeśli mężczyzna okaże się psychopatą, niebezpiecznym i bez skrupułów? Albo jeśli zakocha się na amen i nie da spokoju, znajdzie nawet na przysłowiowym krańcu świata…
Jak to się dzieje, że w naszym, wydawałoby się, praworządnym, katolickim społeczeństwie tak wielu jest chętnych do uprawiania seksu z kimkolwiek, byle by było fajnie i miło? Czy nie ma już czasu na miłość? Oczywiście tak nie jest. Wciąż wielu ludzi kocha się, przysięga sobie miłość na zawsze i ma szczery zamiar dotrzymania słowa. Jednak ilu z nich po roku, dwóch, a może po miesiącu małżeństwa stwierdzi, że to jednak nie to, że zamiast wierności małżeńskiej lepiej wybrać fascynujący seks z kimkolwiek?





