8 powodów, które spowodowały nienawiść Kobiet do feminizmu – dlaczego nie lubimy feministek?

Ostatnio coraz częściej przysłuchuję się opiniom Polaków na temat feminizmu. Nie dziwią mnie negatywne słowa wypowiadane przez mężczyzn pod kątem ruchów kobiecych, ale przez kobiety?

 

Z przerażeniem słucham, jak kobiety szydzą, a czasami nawet obrażają feminizm, który jak dobrze pamiętamy, został stworzony przez kobiety dla kobiet, w celu poprawy ich pozycji w społeczeństwie i państwie. Dlaczego współczesne kobiety nie potrafią zrobić z tego narzędzia należytego użytku i tym samym kontynuować osiągnięć naszych matek, babek i prababek?

1. Feministki to lesbijki albo lesbijki to feministki. 

W Polsce najbardziej popularne feministki, które swoją twarzą popularyzują feminizm, to w większości kobiety związane ze środowiskiem homoseksualnym. Warto zaznaczyć, że „lesbijski styl życia” wynika z najbardziej radykalnej wersji feminizmu. Uważano, że różnica płci, wyrażana różnicą „mężczyźni” i „kobiety”, nie oddaje naturalnej rzeczywistości, ale opisuje różnicę klasową między ciemiężycielem i ofiarą. Mówiąc wprost „kultura heteroseksualna” była przyczyną ucisku kobiet i stworzyła „klasy” płciowe. Jak utrzymały niektóre ruchy feministyczne w Ameryce i jak można domniemywać w Polsce, wybór homoseksualny zakładał wybór polityczny, a jedynym sposobem, aby kobiety mogły uzyskać niezależność, miał być wybór „lesbijskiego stylu życiu”. W Polsce, to raczej środowisko lesbijek wybrało ruch feministyczny jako bezpieczny port dla osiągnięcia swoich partykularnych interesów.

 

Kobiety są różne-ale ich prawa równe. Dlaczego nie lubimy feminizmu?

Kobiety są różne-ale ich prawa równe. Dlaczego nie lubimy feminizmu?

 

2. Co jest feminizm? i po co to  jest? – czyli nastał chaos…

Feministki poniosły porażkę na polu walki, jakim okazała się wspólna ideologia. Ewolucja społeczeństw doprowadziła do wyodrębnienia wielu odłamów, które wywodzą się z feminizmu, ale w swoich założeniach pozostają wyraźnie sprzeczne z klasycznym nurtem. Muszę zaznaczyć, że ten zarzut, jest bardzo słuszny, ze względu na liczne spory ideologiczne pomiędzy przedstawicielkami feminizmu. Często można zaobserwować w mediach, jak różnymi głosami przemawiają feministki, zapominając przy tym, że feminizm to ruch mający na celu poprawę pozycji kobiet, a nie partia polityczna z konkretnym programem.

3. Feminizm nie potrzebuje NAS kobiet. Bo kobieta powinna być mężczyzną.

Bardzo popularne stało się myślenie wśród feministek, że kobieta musi dorównać mężczyźnie, czyli być taka jak on. Wynika to przede wszystkim z założenia, że nie ma możliwości stworzenia człowieka uniwersalnego bez płci. Feministkom było potrzebne wypracowanie uniwersalnego modelu człowieka, po to, żeby odrzucić różnice utrzymujące je w podrzędnej kategorii zdominowanych. Takie myślenie ze szczyptą filozofii doprowadziło do stwierdzenia, że to mężczyzna jest tradycyjnym wzorcem człowieka. „Męski” feminizm dodatnio wartościował utożsamianie się z mężczyznami, uważając, że kobieta, która dowiodła swoich umiejętności, jest „taka jak mężczyzna”. I teraz dobrze wyczuwacie, że paradoksalnie w feminizmie pojawiał się seksizm.

4. Kobieta kobiecie wilkiem. Czy istnieje solidarność jajników?

Wydaje się także, że kobiety wyzwolone chętnie czyniły i czynią z siebie wyjątek, wynosząc się tym samym ponad inne kobiety. Dla tych, które zrobiły błyskotliwe kariery, korzystne jest przynależenie do nielicznej grupy kobiet, posiadających dostęp do najwyższych funkcji. Ich poczucie wyjątkowości jest tym bardziej uzasadnione, że wyszły z położenia wspólnego kobietom a dorównały mężczyznom. Chętnie myślą o sobie, jako o jakimś trzecim typie, niewiele starając się o zmianę dotychczasowej sytuacji. Masowy awans kobiet w społeczeństwie jest dla nich zagrożeniem, umniejszeniem dotychczasowych osiągnięć i pozbawieniem wyjątkowości i wyższości nad pozostałymi kobietami.

5. Zawód – kura domowa. Czy taki istnieje?

Z tym problemem feministki próbowały walczyć od samego początku. I nie chodziło tylko o dopuszczenie kobiet do pracy na rynku pracy, ale również o wynagrodzenie finansowe kobiet, które zajmują się wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu. Niestety przegrały, a raczej o to nie zagrały. Nadal przestrzeń domowa jest wyłączona z przestrzeni ekonomicznej w ścisłym tego słowa znaczeniu. Wykonywana praca domowa przez kobiety nie istnieje i tym samym nie jest oficjalnie uznana. Ten problem przedstawiono już na pierwszym międzynarodowym kongresie feministycznym w 1878 r.: kobiety żądały uznania pracy domowej jako pracy na cały etat. W tym samych duchu domagały się na dziesiątym kongresie feministek praw do emerytury dla „gospodyni, która wychowała jedno lub więcej dzieci” i „zawsze robiła wszystko w gospodarstwie”. Te postulaty nigdy nie zostały zrealizowane i chociaż kwestia pracy w gospodarstwie ciągle powraca jak bumerang, nie znaleziono żadnego konkretnego rozwiązania.

6. Matka – Polka czyli Perfekcyjna Pani Domu

Kobiety osiągnęły niezależność i godność pracując, czyli wykonując czynności, za które otrzymują wynagrodzenie. Niestety nie przekształciły tradycyjnego podziału zajęć i odpowiedzialności w ramach życia domowego. W ten sposób wprowadzono dla większości kobiet system określony jako „podwójny dzień pracy”. Większość matek w Polsce pracuje na dwa etaty: zawodowy oraz opieka nad dziećmi i domem. Warto zaznaczyć, że media w Polsce populizują wzorzec kobiety, która jest spełniona zawodowo, matką, perfekcyjnie prowadzi domu i dodatkowo przy tym świetnie wygląda (najlepszy przykład produkcja TVN „Perfekcyjna Pani Domu”).

7. Bezczynność. Bo manifa to nie jest aktywność.

Feministki kojarzą nam się z bezcelowymi działaniami. Organizują manifestacje, kongresy, ale i tak nic z tego nie wynika. Było mi bardzo trudno znaleźć przykłady realnych działań feministek, które przyczyniłyby się pomocy kobietom w dziedzinach, którego tego wymagają. Dużo szumu jest wokół Kongresu Kobiet, ale niestety od pewnego momentu Kongres kojarzony jest z konkretną opcją polityczną, która pewnej części kobiet pasuje, a pozostałej już nie.

8. Brak zmian. A gdyby tak pomyśleć o postfeminizmie? Czy ktoś chętny?

Nowoczesny feminizm nie może być teorią, czy polityką kobiet: byłoby optymalnie, gdyby oparł się na filozofii różnorodności. Postfeminizm powinien porzucić męskie wzorce i jednostronne wzorce czystko kobiece, wpisując jednak w społeczeństwo obecność i spojrzenie kobiet. Ustalmy, kobiety i mężczyźni różnią się, ale kluczem jest do harmonii jest szanowanie tych różnic.

Jestem ciekawa Waszych opinii, czy podzielacie moje obserwacje, czy może macie swoje własne spostrzeżenia?

Aleksandra Komar

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz