Anna Pawłowa, mistrzyni tańca

 Legendarną tancerką stała się już za życia. Jej niesamowity taniec zachwycał widzów nie tylko w rodzinnym Petersburgu, ale także w Londynie, Nowym Jorku, Paryżu. Jej postać wzbudzała zachwyt, ale i zazdrość współczesnych jej balerin. Była prawdziwą, wielką gwiazdą

. Do sukcesu doszła ciężką pracą – skończyła szkołę tańca w Petersburgu, czytała ogromne ilości książek dotyczące tabaletu, spędzała całe dnie na wykańczających treningach. Żyła krótko, ale bardzo intensywnie. Nic nie zapowiadało, że mała Jura, jak mówiła na nią matka, córka praczki i żołnierza stanie się miłością całego narodu rosyjskiego.

Chorowita, biedna, pełna kompleksów – czy w życiu takiego dziecka może stać się cud? A jednak dziewczynka wierzyła, że kiedyś uda się jej wznieść ponad swoje pochodzenie, nędzę i niedostatek. I stało się… Wszystko zaczęło się od zimowego wieczoru w 1888 roku, kiedy po raz pierwszy ujrzała prawdziwy balet, a była to „Śpiąca królewna”. Podobno od tamtego momentu wiedziała już, że taniec stanie się jej życiem. Zmusiła matkę do zapisania jej do szkoły baletowej. Jednak i tam nie wszystko udawało się przyszłej primabalerinie. Wiele wskazywało na to, że porzuci taniec, nie potrafiła dorównać swoim rówieśnicom, była od nich słabsza, mniej wysportowana, nie tak wytrzymała. Do tego choroba stawów…Jednak upór zrobił swoje. Jej nauczycielki wspominały, iż Anna ciągle powtarzała „Będę najlepsza! Będę pierwsza!”. Siła woli, stanowczość i zdolność poświęcenia wszystkiego dla tańca dałe efekty.

Annie się udało.Mówiono o niej od pierwszych, w 1889 roku, występów na scenie, że jest prawdziwym objawieniem. „Ona nie tańczy, ona pływa po scenie!” –zachwycali się wielbiciele. Każde przedstawienie przyciągało tłumy widzów – była sławna. Jak każda gwiazda, stała się też obiektem plotek. Rosjanie zastanawiali się, kto jest, a może będzie kochankiem młodej gwiazdy, bo przecież niemożliwe, aby taka dziewczyna nikogo nie kochała. No właśnie. Niemożliwe… Odsyłała wszystkie podarunki, nie przyjmowała kwiatów. Oprócz jednych – tulipanów od Wiktora Dandre. Czy on kochał? Niewątpliwie pochlebiała mu miłość wschodzącej gwiazdy. Być kochankiem takiej kobiety – to przecież zaszczyt. Dlatego kupował jej drogie prezenty, utrzymywał w przekonaniu iż jest w niej zakochany.

Tymczasem ona szalała z miłości. Jednak czar prysł. Anna zrozumiała, że ze strony Wiktora niewiele otrzyma oprócz czystego wyrachowania. Wolała odejść niż być porzuconą. Postanowiła iż jedyną prawdziwą miłością jej życia będzie balet. Wtedy nie chciała już nigdy wracać do tego miłosnego epizodu w jej życiu. Tymczasem jej kariera rozkwitała. Swoim tańcem pomogła reformom Fokina, słynnego reformatora baletu rosyjskiego. Tańczyła dla niego w wielu baletach. Jednak nie chciała wiązać swojej przyszłości z Rosją. Pragnęła sławić swój kraj poza jego granicami, marzyła o sławie zagranicą. Najpierw wyjeżdżała na gościnne występy, później, ku zgrozie rodzimych wielbicieli, podpisała kontrakt z angielskim baletem.

Tymczasem jej dawny kochanek, Wiktor Dandre popadł w poważne tarapaty. Ogromne długi, niepowodzenia skończyły się fatalnie – trafił do więzienia. Aby go uwolnić, wielka balerina sprzedała swoją ukochaną „Białą Salę”, wiele swoich cenności. Poświęciła wiele temu człowiekowi, któremu miała już przecież nigdy nie zaufać i nigdy do niego nie wracać. Jednak nie chciała odwracać się od niego, nie potrafiła przejść obojętnie obok jego tragedii. W 1911 roku obydwoje emigrowali z Rosji do Anglii i od tamtej pory Wiktora uważano za menadżera sławy. W końcu Wiktor postanowił poprosić Annę o rękę. Zgodziła się… Jednak pod jednym warunkiem – chciała utrzymać ślub w tajemnicy i zostać przy swoim nazwisku. „Zawsze będę Anną Pawłową” – powiedziała mu. Zamieszkali w angielskim nad brzegiem jeziora, w którym pływały łabędzie. Mąż uwielbiał swoją żonę – był gotów zrobić dla niej wszystko. Przyszła czas na prawdziwą miłość.

Jednak nic nie może trwać wiecznie. Przyszło to, czego całe życie obawiała się Anna Pawłowa – choroby, ciało zaczęło się zmieniać, przestało być gibkie i zwinne. 20 lat ciężkiej pracy zrobiło swoje. Występy za granicą – dawała występy nie tylko w Europie, ale i Ameryce, Azji, Australii, wykończyły gwiazdę. Umarła młodo, w wieku 50 lat – w 1931 roku. Zrozpaczony mąż po jej śmierci założył klub miłośników. Sam godzinami mógł wpatrywać się w błyszczący ekran na który kinematograf rzucał obraz pięknego łabędzie z „Jeziora łabędziego”.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz