Święta, święta chociaż do świąt daleko
Boże Narodzenie, jak każde dziecko wie, jest w grudniu. Tymczasem komercja świąteczna nakazuje by sklepowe witryny już po Wszystkich Świętych były bogate w choinki, czerwone Mikołaje i kolorowe bombki. Za wcześnie, czy akurat? Niektórzy czekają do 1 grudnia, jednak w większości hipermarketów już od połowy listopada można kupić bombki i sztuczne choinki. Kolęd wprawdzie jeszcze nie słychać, ale zabrzmią na pewno już wkrótce. Czy to nie za wcześnie? A może właśnie nie, może lepiej, że świąteczne oczekiwanie trwa coraz dłużej?
Jednak czy to „dłużej” nie będzie oznaczało, że niedługo bożonarodzeniowe ozdoby zastąpią wielkanocne i będziemy oglądać kolorowe choinki już w kwietniu? W końcu pierwsze reklamy związane z Bożym Narodzeniem można oglądać już w pod koniec sierpnia.
Boże Narodzenie jest najpiękniejszym świętem. Jest też jednak ogromnym świętem komercji. Kupujesz, znaczy, że żyjesz. Nie kupujesz, więc kim jesteś? Czy w ogóle istniejesz? Świąteczne wystawy nie są po to, byśmy poczuli ducha Bożego Narodzenia lecz po to, byśmy już teraz wpadli w szał kupowania. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. Ozdoby, prezenty, świąteczne gadżety. Jak najwięcej, jak najwcześniej. Sens świąt zaczyna niknąć pod kolorowymi ulotkami, sztucznym śniegiem i sztuczną brodą sztucznego Mikołaja…
Warto czasem przystopować. Zastanowić się, kiedy naprawdę zaczyna się prawdziwy Adwent, bo przecież nie 15 listopada. Czy nie lepiej jednak kupić pierwszą świąteczną ozdobę 1 grudnia? Niech będzie to tak nasz mały protest przeciwko komercjalizacji świąt, która i tak postępuje, ale może chociaż troszeczkę ją przystopujemy…
Święta to coś więcej niż zakupy i obżarstwo. Boże Narodzenie to czas wzruszających spotkań z najbliższymi, to okres, w którym wybaczamy i o wybaczenie prosimy. Narodziny Jezusa odbywać się mają w naszych sercach, byśmy w Nowy Rok weszły lepsze, szczęśliwsze i z nadzieją na piękną przyszłość.





