Wśród młodych ludzi ostatnio pojawiła się nowa moda – na zaręczanie. Za tą modą idzie druga – Ne zrywanie tychże zaręczyn zawartych, jak się później okazuje, zbyt pochopnie. W czym leży problem? Niedojrzałość, a może fakt iż decyzje zaręczynach wypływają pod wpływem chwili, co potem okazuje się błędem? Nierzadko dziewczynom jest po prostu głupio odmówić przyjęcia pierścionka, dochodzą do wniosku, że „jakoś to będzie”, w końcu i tak kochają chłopaka, z którym chcą być.. A potem nagle wszystko się zmienia i pierścionek lepiej zdjąć z palca, a o narzeczonym jak najszybciej zapomnieć…Jednak niektórzy po zaręczynach odżywają, ich związki nabierają nowego blasku i szczęśliwie stają przed ślubnym kobiercem. 22-letnia Aneta, która zerwała zaręczyny twierdzi, że po tym, jak przyjęła pierścionek, wszystko się zmieniło. Nagle stali się dla siebie „pewnikami”, przestali dbać o związek, w końcu i tak należą do siebie bez względu na wszystko. Aneta twierdzi, że z czasem ich narzeczeństwo zaczęło się zmieniać w rutynę. Według niej ich błędem było to, że nie ustalili daty ślubu, zaręczyny były wprawdzie potwierdzeniem związku, ale niczego dobrego do niego nie wniosły…Zerwała je po ponad pół roku, chociaż tak bardzo ich pragnęła. Miło wspomina uroczystą kolację w dobrej restauracji, piękny pierścionek… Uważa jednak, że w pewnym sensie zaręczyny przyczyniły się do rozstania. Monika ( 24 lata ) zaręczyła się z chłopakiem przed jego wyjazdem na dłuższy czas. On wyjeżdżał, stwierdzili, że chcą pewności, że mimo rozstania na zawsze zostaną razem. Data ślubu była ustalona tylko bardzo oględnie (mniej więcej za 2,5 roku). Monika była wtedy najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Jej ukochany chciał z nią być na zawsze! Marzyła już o białej sukni, wspólnym mieszkaniu, dzieciach… Jednak gdy wyjechał, szczęście przygasło. Wszystko straciło blask. Tęskniła, ale powoli zaczęła przyzwyczajać się do jego nieobecności, podobnie było z narzeczonym. Aż w końcu poznała kogoś innego, kto zafascynował ją tak bardzo, że zdecydowała się oddać pierścionek. Dziś żałuje tych zaręczyn. Niepotrzebne nadzieje, niespełnione marzenia, i ten ból przy rozstaniu… Beata ( 25 lat ) zerwała ze swoim chłopakiem po 4-letnim związku, kiedy dowiedziała się przypadkiem od jego przyjaciela, że ten chce się z nią zaręczyć. „Przestraszyłam się. Nagle zrozumiałam, jak bardzo niedojrzały i mało satysfakcjonujący był ten związek. Przejrzałam na oczy, kiedy zrozumiałam, że wiązanie przyszłości z tym mężczyzną było dla nie czymś niewyobrażalnym. Zaczęłam zastanawiać się, czy go w ogóle kocham”. Jak sama twierdzi, rozstanie było bardzo bolesne. Jej ex do dziś nie może jej wybaczyć zerwania, nie potrafił przyjąć porażki… Nie rozmawia z nią, próbuje oczernić przed znajomymi i kiedy tylko może stara się utrudnić jej życie, chociaż ona już dawno jest z kimś innym. „Wbrew pozorom, dzięki temu, że tak robi, bardzo ułatwia mi wiele rzeczy. Wiem, że to niedojrzały gówniarz i codziennie cieszę się, że z nim nie jestem”. Ale dopiero perspektywa zaręczyn sprawiła, że Beata zrozumiała, że musi odejść…Inaczej patrzy na tę sprawę Iwona, 26-letnia,szczęśliwa mężatka. „Dzień zaręczyn był jednym z najszczęśliwszym dniem w moim życiu! Ukochany zaprosił mnie do naszej ulubionej restauracji i podarował piękny pierścionek. Chociaż spodziewałam się tego, że w końcu poprosi mnie o rękę, wtedy czułam się kompletnie zaskoczona. Ślub wzieliśmy8 miesięcy później”. Zaręczyli się po prawie 2-letnim byciu razem. Iwona uważa, że to wystarczająco długi czas, żeby zadecydować o wspólnym życiu. Marzena (22 lata) jest zaręczona od pół roku i wciąż jeszcze nie ustaliła daty ślubu. Cieszy ją fakt, że jest zaręczona ze swoim wybrankiem, ale ślub dopiero po ukończeniu studiów. Nie wcześniej, chyba że pojawiło by się dziecko.. Więc po co te zaręczyny? Uśmiecha się, kiedy zadaje jej to pytanie. „Chcieliśmy mieć pewność, że będziemy zawsze razem, że mamy wspólne plany na przyszłość, no i pokazać znajomym i rodzinie, jak bardzo się kochamy”. Elżbieta i Piotrek, od pół roku małżeństwo. Przedtem byli 5 lat razem i uważają, że te lata były doskonałą próbą ich związku. Zaręczyny i ślub były już tylko formalnością. Pierścionek zaręczynowy wybierali razem i nie były one dla nikogo żadnym zaskoczeniem. „taka tradycja i tyle. Tak wypadało, chociażby ze względu na konserwatywną rodzinę” mówi Ela. Więc co z tymi zaręczynami? Kiedy, jak szybko, a może wcale..? Są tylko modą, czy kontynuacją tradycji? Czym są dla Was?





