Mężczyźni, ród ludzki, którego jedną z cech charakterystycznych jest wprowadzanie kobiet w stan emocjonalnego rozdrażnienia to dziwny stwór. Jest na przykład przyczyną łysienia partnerek, które, doprowadzone do ostateczności, wyrywają sobie włosy z głów. Ale właściwie, drogie panie, co nas w nich denerwuje? Czego najbardziej nie lubimy u mężczyzn? I w takim razie, dlaczego wciąż ich kochamy, płaczemy, tęsknimy za nimi i wydłubujemy oczy rywalkom? Jest taka rzecz, która nas denerwuje, tymczasem panowie zupełnie tego nie rozumieją. Brak punktualności. Dla nich – 15 minut w tą czy w tamtą nie robi różnicy. Co tam, że my czekamy z niecierpliwością, aż pan i władca zjawi się łaskawie na horyzoncie. Co tam, że już dawno powinniśmy być na oficjalnym obiedzie u teściowej, on ma czas. Oni zawsze mają czas. Na wszystko! Jak to jest? Wkurza to wiele pań, chociaż, żeby przyznać sprawiedliwość, i wśród kobiet zdarzają się spóźnialskie. Ale to, oczywiście, wyjątki. Prawda?!
Kochane panie. A to, co może doprowadzić nawet młodą, całą i zdrową dziewczynę do stanu agonalnego, czyli ich permanentny brak pamięci? Dlaczego nawet jeśli szanowny małżonek dostanie do ręki wyraźnie i skrupulatnie napisaną listę zakupów, to i tak ZAPOMNI kupić połowy produktów, albo co gorsze, dokona zakupu czegoś, co absolutnie nie jest nam potrzebne? Co sprawia, że możemy prosić ich tysiąc razy o naprawienie drobnostki, ale oni i tak będą czekać na odpowiednią okazję, która nastąpi w najlepszym wypadku po miesiącu od wyartykułowania życzenia?
Jest również inna cecha. A jest nią tzw. Głuchota ukierunkowana. Ukierunkowana na wszelkie prośby, petycje, żądania, apele i błagania dotyczące wszelkich prac domowych. Mów sto razy „Kochanie, odkurz, proszę mieszkanie” i tak nie usłyszy. On jest na to głuchy Nie zrobisz nic! Możesz, ewentualnie napisać na karteczce, może masz szczęście i akurat model, który posiadasz, nie jest również ukierunkowanie niewidomy…
Jest też inna kwestia, która wiele kobiet denerwuje, chociaż niektórzy mogliby pomyśleć, że powinno być odwrotnie. Na jednym z for internetowych dziewczyny wymieniają się swoimi, nierzadko wręcz, tak, tak drogie panie – traumatycznymi doświadczeniami! I czego nie lubią w swoich parterach? Tu się zdziwicie. Nadopiekuńczości, czyli cechy, wydawałoby się, pożądanej. Rasgeea pisze „Mnie najbardziej wkurza jego nadopiekuńczość i chęć wyręczania mnie we wszystkim, zwłaszcza w ‘męskich’ zajęciach. Ja to generalnie wybryk natury jestem i chyba powinnam być chłopem. Ja np. bardzo lubię wymienić żarówkę w aucie czy zmienić koło ale on zawsze na siłę chce to zrobić za mnie, bo to on jest tutaj mężczyzną! i teraz już jest w sumie luz, po mich wiekowych tłumaczeniach i mogę sobie sama wbić gwoździa albo zmienić koło, choć zawsze słyszę że on to zrobi za mnie. Podobne zdane ma Daisyka, którą do szału doprowadza, uwaga, uwaga, nadmierna chęć pomagania jej w różnych domowych czynnościach! „Nie znoszę jak cos robię, nawet ciężkiego a jestem w transie, a on mi pomaga…ja wiem że to, dlatego że dba o mnie, ale mnie to wkurza i już i nawet ostatnio się obraziłam rzuciłam fochem o ścianę i zostawiłam rozbabrane. Albo – wsiądź do samochodu, bo zmarzniesz, – co najmniej jak by w aucie było gorąco to, po co ja w ogóle wyłaziłam z domu?
Jest jeszcze coś. Oni zawsze wszystko wiedzą najlepiej. W każdej kwestii są autorytetami, ich wiedza sięga absolutnie wszędzie. Nie ważne, że do garów nie zbliżają się na odległość 5 metrów, i tak poprawią kobietę męczącą się nad zmywaniem, że to się robi nie tak, a inaczej. A on wie, jak, ty się babo ucz! W innych kwestiach też mogą zabłyszczeć wiedzą, proszę bardzo. Tylko czasami im się nie chce… Na przykład wtedy, kiedy trzeba naprawić cieknący kran, zepsuty telewizor, albo znaleźć ‘cudowny’ sposób na spłacenie kolejnej raty kredytu. Wtedy często ich wielka, przeogromna wiedza słabnie i topnieje…
Ale co jeszcze nas wkurza? Ten ich luz. Te cudowne, totalne niezrozumienie naszych nerwów, naszych wielkich, życiowych problemów, jakim jest na przykład cellulit, albo coś NAPRAWDĘ POWAŻNEGO jak powiedzmy problemy z szefem. Wszystko będzie dobrze i koniec. Tak mówią!
Absolutny brak zrozumienia kobiecej psychiki, to zdecydowanie cecha większości mężczyzn. Nie rozumieją nawet tego, że zupełnie nie zgadzamy się na flirtowanie z ich nową, super atrakcyjną koleżanką z pracy, która, najwyraźniej, ma chętkę akurat na naszego, złowionego i naznaczonego faceta. Nie, oni nie potrafią pojąć tego, że nas to zwyczajnie doprowadza do szału i może skończyć się poważną awanturą zarówno z facetem, jak i jego zapewne podstępną i złą, „przyjaciółką”.
Nie zdają sobie sprawy, ze oni MUSZĄ odpowiadać na sms’y i telefony, gdy do nich dzwonimy. Bo my nie lubimy, nie cierpimy, nie mozemy tak cierpieć! Czekanie na ich znak doprowadza nas najpierw do rozpaczy, potem do wściekłości i moze mieć bardzo niedobre skutki…
Za nic w świecie nie pojmą też, jak wiele nas kosztują ich wielogodzinne ‘posiedzenia’ z kolegami przy piwku i jak bardzo denerwujące jest ich bałaganiarstwo. I te mecze, panowie, czy naprawdę jak 22 facetów biega za piłką jak koty z pęcherzami, to świat przestaje istnieć?
Tak to jest, drogie panie. Wkurza nas masa ich cech, ale jednak przecież świata poza nimi nie widzimy, kochamy ich i chcemy, by mimo wszystko, byli z nami na przysłowiowe dobre i złe. Chociaż, gdyby tak ich troszkę zmienić, troszeczkę chociaż.. No ale… To już marzenia;)





