Wiele młodych osób cierpi z powodu braku apetytu czy problemów z odżywianiem. Nie są to typowe zaburzenia związane z anoreksją i bulimią. Oni nie gonią za sylwetką, nie boją się kilogramów. Mają problemy by zmusić organizm do jedzenia, trawienia i upragnionego tycia.
Istnieje sporo grupa osób chudych, wręcz przechudzonych. Nie są to osoby cierpiące na anoreksję, czy bulimię, bo choć problem jest podobny nie polega na strachu przed otyłością i dążeniem do sylwetki modelki z paryskiego wybiegu.
Osoby te, przeważnie młode, dopiero wchodzące w świat dorosłego życia, nie radzą sobie ze stresem, są zazwyczaj nadwrażliwe, przejmują się nawet błahostkami. Taka postawa jest powodem braku apetytu i bardzo niskiej wagi.
Trudno jest rano „wcisnąć” śniadanie, a kiedy się go nie zje wcale w ciągu reszty dnia też ciężko coś przełknąć. Należy pamiętać, że śniadanie to naprawdę podstawa u osób z problemem braku apetytu i jest ważące na „żołądkowym” samopoczuciu przez cały dzień.
Trudno wmusić w siebie śniadanie, bo nasz żołądek jest ściśnięty, na widok czegokolwiek czujemy mdłości. Jeśli dobrze tolerujemy wszelkiego rodzaju koktajle to szklaneczka takiego napoju powinna wystarczyć na chwilę poranka, ale pamiętajmy, że potem trzeba zjeść coś bardziej konkretnego.
Bywa, że osoby te głodzą się przez cały dzień. Śniadanie nie „wchodzi” a już od rana jesteśmy zestresowani, potem szkoła czy praca i głód, który powinien zachęcać nas do posiłku tak naprawdę od niego odpycha bo czujemy mdłości. Spać też kładziemy się głodni, zestresowani i wycieńczeni po kolejnym dniu bez prawidłowego odżywiania. Mało co nas cieszy, przesypiamy długie godziny lub nie możemy zasnąć.
Istnieje też spora grupa osób, które opisane wyżej sytuacje odczuwa jedynie co jakiś czas. Przez tydzień może być wszystko dobrze, ale przez kolejne trzy dni nie bierze się do ust niczego. To także wiecznie trwające błędne koło.
W książce-poradniku „Ojca Grande przepisy na zdrowe życie” czytamy o procesie trawienia w zestresowanym żołądku: „Zmielona masa wpada rurą przewodu pokarmowego do wielkiej betoniarki, czyli naszego żołądka, unerwionego trzy razy bardziej od naszej twarzy. Zanim my zdążymy skonstatować zdenerwowanie – żołądek już stracił właściwy sobie różowy kolor, zrobił się biały jak prześcieradło i skurczył o dwie trzecie. Skurcz spowodowany napięciem nerwowym lub brakiem pożywienia czyni z żołądka pompę ssącą, która wciąga do środka żółć z woreczka żółciowego.





