Popełniłam wiele głupich błędów za kółkiem. Na szczęście nigdy wiele mnie kosztowały. Najczęściej po prostu trochę wstydu i zażenowania. A to wjechałam w jednokierunkową pod prąd i zadowolona z odkrytego skrótu z zaskoczeniem stwierdzałam, że cała masa baranów jedzie pod prąd. Zdarzyło mi się wlać do benzynę do baku auta z silnikiem diesla. I pamiętam, że wjechałam do przydrożnego rowu, bo akurat bardzo zainteresował mnie widok w lusterku wstecznym - nie miałam pojęcia, że kosmetyczka tak fatalnie wydepilowała mi brwi. I kiedy mój mąż toczył pianę, gdy zadzwoniłam, że stoję na środku trzypasmówki, bo skończyła mi się benzyna rzeczywiście czułam się jak „durna baba”. Ale o ile sama mogę się z siebie śmiać, to komentarz jednego z bardzo męskich kierowców: „jak zobaczyłem auto w rowie to od razu wiedziałem, że kobieta” podziałał na mnie jak czerwona płachta. Kojarzyłam tego kierowcę – kilka minut wcześniej uciekałam przed jego sportową bryką na drugi pas, gdy nie używając kierunkowskazów wyjechał mi z podporządkowanej jak Król i Niepodzielny Władca Drogi. Więc nie omieszkałam mu przypomnieć, że gdyby nie mój refleks to na jego zadzie odcisnęłyby się numery z mojej rejestracji i każdy, ale to każdy policjant przyznałby, że wina była jego. Zupełnie niepotrzebnie dodałam, że zad jego samochodu jest bardzo duży i czy wielkością auta rekompensuje sobie inne braki, ale to akurat nieszczególnie go rozśmieszyło, choć zgromadzona publiczność była zachwycona naszą wymianą zdań.
I o ile zgodzę się, że wiele kobiet popełnia za kierownicą głupie i bezmyślne pomyłki to i tak uważam, że są to pomyłki po prostu irytujące. A błędy mężczyzn, wynikające z ich pewności siebie i przekonania o własnych nieograniczonych możliwościach prędkościowo-rotacyjnych są w skutkach niestety tragiczne. I nikt mnie nie przekona, że Męscy Królowie Szos są lepszymi kierowcami. Tak, panowie, lepiej sobie radzicie z manewrami i parkowaniem. Tak, macie lepszy refleks i dużo szybciej reagujecie. Zgadzam się, zwracacie uwagę na znaki i przemawiają one do Was głośniej niż do nas. I naprawdę bylibyście wszyscy wspaniałymi kierowcami, gdyby nie wasza brawura i przekonanie o własnej wyższości. Bo jeśli wy widząc samochód w rowie stwierdzacie: „baba”, to ja zawsze widząc cwaniaczka, który wyprzedza na podwójnej ciągłej, pod górkę, bez kierunku i na trzeciego mówię: „Facet. Durny, zadufany w sobie facet, który myśli, że wszystko mu wolno i nie bierze odpowiedzialności nie tylko za siebie i swoich pasażerów, ale i za innych użytkowników tej drogi. Facet, który zagraża mojemu życiu i zdrowiu, bo mam pecha i jadę właśnie z naprzeciwka i tylko sekundy sprawiają, że zdążył i minął mnie „na gazetę”. Więc jeśli działam takim facetom na nerwy, bo za wolno ruszam na zielonym świetle, to nic mnie to nie obchodzi. Bo ja ich tylko irytuję, a oni mi po prostu zagrażają.
W odpowiedzi na zasiedziały w naszych głowach slogan „baba za kierownicą” należy stworzyć kontr-slogan na temat zarozumiałych, pewnych siebie ryzykantów w spodniach. I od dzisiaj na każdy przesłany mi filmik z youtube’a z kobietą w samochodzie w roli głównej, odeślę wesołkom krwawą fotkę męskiej ofiary własnej brawury. Oczywiście jak już przestanę się śmiać z filmiku z kobietą. Rany, dziewczyny, zdarza mi się popłakać się ze śmiechu z numerów, które potrafimy wywinąć:)
Mam dystans do siebie i swoich umiejętności. Hołowczycem nie jestem i do takiego tytułu nie pretenduję. Śmiejcie się chłopaki z ”kobiet za kółkiem”. Zgrzytajcie zębami, wciskajcie klakson do oporu i pukajcie się w czoło mijając dziewczyny na drogach. Żartujcie z nas, a my pośmiejemy się z Wami, bo mamy do siebie dystans. I tego dystansu do własnych umiejętności uczcie się od nas, żebyście nie musieli później płakać nad „mistrzem kierownicy w spodniach”, których ogromna ilość codziennie zostaje na drzewach, testuje swoją wytrzymałość w zderzeniach czołowych i dachuje na polskich drogach. To właśnie WY. MY w tym czasie spokojnie, powoli, statecznie i z gracją parkujemy nasze autka w poprzek drogi wyjazdowej z supermarketu.





