Być może dlatego, że była, w oczach swoich rodaków, słabsza od swojego konkurenta Obamy. Jednak trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że było to spowodowane także jej płcią. Bo kobieta, nawet w tak tolerancyjnej, podobno, Ameryce, nie ma prawa zajść zbyt wysoko. American Dream może oczywiście jak najbardziej być udziałem kobiety, ale tylko pod warunkiem, że z kopciuszka stanie się co najwyżej śliczną i bogatą księżniczką, której głównym zadaniem będzie wspieranie swojego mądrego i wpływowego męża. Może także posłużyć za maskotkę i chwyt marketingowy (jednak nieudany w tym wypadku) kandydata na prezydenta. Pod warunkiem, że jest śliczna i zgrabna, no i ma na swoim koncie niezwykle znaczący tytuł miss. Wtedy ma szansę na obietnicę zostania vive-prezydentem. Ale nawet to nie przeszło.
To wspaniałe, że ludzie przestają zwracać uwagę na tak mało znaczący czynnik jak kolor skóry. Świetnie, że podejmujemy, dzięki wyborze Amerykanów, dyskusję na temat równouprawnienia i dyskrymincaji. Szkoda jednak, że mówiąc o mniejszościach religijnych, dyskryminacji rasowej, zapominamy o połowie ludzkości która, jak widać, wciąż nie może mieć swojego przedstawiciela w najwyższych. Żałuję również, że przy okazji tej dyskusji nikt nie podniósł tej kwestii. A może źle mi się wydaje i płeć naprawdę nie ma znaczenia? Dlaczego jednak gdyby prezydetnem została kobieta, ta sprawa na pewno wzbudziłaby zapewne większe emocje niż fakt, że jest nim Afroamerykanin? I wreszcie co sprawiło, iż tak nie jest, czyżby tylko to, że kobieta startująca w wyborach była słabsza, a może dlatego, że była po prostu kobietą…
Kobiety za Murzynami
Wiadomość, że Barack Obama wygrał wybory w Ameryce sprawiła, że media oszalały. Wreszcie czarnoskóry mężczyzna zostanie przywódcą imperium. Zostaje nam jedynie czekać na ciemnego papieża, bo dopiero wtedy ambicje walczących o równouprawnienie mniejszości będą w pełni zaspokojone. Kobiety wciąż jednak są w tyle… Daleko za Murzynami.Nie jestem specjalistką od polityki, szczególnie tej wielkoświatowej. Nie mogę o sobie powiedzieć, że doskonale orientuję się w sprawach międzynarodowych, nie znam na pamięć wszystkich prezydentów USA, czasami gubię się nawet w sprawach narodowych. Jednak wiem na pewno, że kolor skóry przyszłego prezydenta Ameryki wbudza ogromne zainteresowanie na całym świecie. Jego płeć jednak nie wzbudza jednak żadnych emocji. A szkoda.
Amerykanie są gotowi na wielką zmianę! Otworzyli oczy i zrozumieli, że nie kolor skóry, ale rozum, ambicje i mądrość są ważne. Nikt nie zwrócił jednak przy tym uwagi na mało znaczący fakt, że nadal jednym z najważniejszych ludzi na świecie jest mężczyzna. Bo w tej kwesti długo nic się chyba nie zmieni. Hilary Clinton, chociaż doskonale zna kulisy wielkiej polityki, jest doświadczoną i niezwykle silną osobą, odpadła w przedbiegach w walce o fotel prezydencki.





