Kobiety za Murzynami

Wiadomość, że Barack Obama wygrał wybory w Ameryce sprawiła, że media oszalały. Wreszcie czarnoskóry mężczyzna zostanie przywódcą imperium. Zostaje nam jedynie czekać na ciemnego papieża, bo dopiero wtedy ambicje walczących o równouprawnienie mniejszości będą w pełni zaspokojone. Kobiety wciąż jednak są w tyle… Daleko za Murzynami.Nie jestem specjalistką od polityki, szczególnie tej wielkoświatowej. Nie mogę o sobie powiedzieć, że doskonale orientuję się w sprawach międzynarodowych, nie znam na pamięć wszystkich prezydentów USA, czasami gubię się nawet w sprawach narodowych. Jednak wiem na pewno, że kolor skóry przyszłego prezydenta Ameryki wbudza ogromne zainteresowanie na całym świecie. Jego płeć jednak nie wzbudza jednak żadnych emocji. A szkoda.
Amerykanie są gotowi na wielką zmianę! Otworzyli oczy i zrozumieli, że nie kolor skóry, ale rozum, ambicje i mądrość są ważne. Nikt nie zwrócił jednak przy tym uwagi na mało znaczący fakt, że nadal jednym z najważniejszych ludzi na świecie jest mężczyzna. Bo w tej kwesti długo nic się chyba nie zmieni. Hilary Clinton, chociaż doskonale zna kulisy wielkiej polityki, jest doświadczoną i niezwykle silną osobą, odpadła w przedbiegach w walce o fotel prezydencki.

Być może dlatego, że była, w oczach swoich rodaków, słabsza od swojego konkurenta Obamy. Jednak trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że było to spowodowane także jej płcią. Bo kobieta, nawet w tak tolerancyjnej, podobno, Ameryce, nie ma prawa zajść zbyt wysoko. American Dream może oczywiście jak najbardziej być udziałem kobiety, ale tylko pod warunkiem, że z kopciuszka stanie się co najwyżej śliczną i bogatą księżniczką, której głównym zadaniem będzie wspieranie swojego mądrego i wpływowego męża. Może także posłużyć za maskotkę i chwyt marketingowy (jednak nieudany w tym wypadku) kandydata na prezydenta. Pod warunkiem, że jest śliczna i zgrabna, no i ma na swoim koncie niezwykle znaczący tytuł miss. Wtedy ma szansę na obietnicę zostania vive-prezydentem. Ale nawet to nie przeszło.
To wspaniałe, że ludzie przestają zwracać uwagę na tak mało znaczący czynnik jak kolor skóry. Świetnie, że podejmujemy, dzięki wyborze Amerykanów, dyskusję na temat równouprawnienia i dyskrymincaji. Szkoda jednak, że mówiąc o mniejszościach religijnych, dyskryminacji rasowej, zapominamy o połowie ludzkości która, jak widać, wciąż nie może mieć swojego przedstawiciela w najwyższych. Żałuję również, że przy okazji tej dyskusji nikt nie podniósł tej kwestii. A może źle mi się wydaje i płeć naprawdę nie ma znaczenia? Dlaczego jednak gdyby prezydetnem została kobieta, ta sprawa na pewno wzbudziłaby zapewne większe emocje niż fakt, że jest nim Afroamerykanin? I wreszcie co sprawiło, iż tak nie jest, czyżby tylko to, że kobieta startująca w wyborach była słabsza, a może dlatego, że była po prostu kobietą…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net
Kobiety za Murzynami
  • 0.00 / 5 5
0 głosów, średnia: 0.00

Dodaj komentarz

PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.