Nie chcę rodzić! To powtarza coraz więcej kobiet. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. W naszym kraju nie ma warunków do rodzenia. I co z tego, że mówi się o tym coraz głośniej, nic nie dają kampanie, artykuły, programy radiowe i telewizje. Władza mówi – rodź, siedź cicho w domu i nie wymagaj babo, boś stworzona do matkowania.
We Francji rodzi się najwięcej dzieci, ale też, uwaga, najwięcej francuskich mam pracuje. Czyżby był jakiś związek między jednym a drugim? Śmiem podejrzewać, że tak. Chociaż w swoich podejrzeniach nie jestem wcale osamotniona, nic nie przekona polskiego, prawicowego rządu, że właśnie tak może być. Polskie matki dostają jałmużnę w postaci 1000 złotych becikowego i dłuższe urlopy macierzyńskie, które większości kobiet bardziej szkodzą niż pomagają. A można by zrobić tak wiele…
„Moje dziecko dostało się do przedszkola!” oświadczyła mi niedawno uradowana koleżanka. Zrobiłam wielkie oczy, bo tematy przedszkolne nie są mi jeszcze dobrze znane. Jak to – dostała się? To do przedszkola też trzeba się DOSTAĆ? Okazuje się, że tak. W niektórych miastach trzeba mieć wystarczającą ilość punktów, aby móc posłać dziecko do takiej placówki. Za co punkty? Za pochodzenie? Coś mi to przypomina. Ale nie będę głośno mówić, co…
Tymczasem przedszkola, żłobki to podstawa. Fajnie jest mieć dzieci, ale dobrze jest mieć możliwość „oddania” ich w dobre ręce na kilka godzin w ciągu dnia. Nie dla wygody, ale przede wszystkim, aby móc pracować i na dziecko zarabiać i aby móc mieć chociaż chwilę czasu tylko dla siebie. Kobieta, która spełnia swoje ambicje, jest w stanie wygospodarować chociaż trochę czasu na swoje potrzeby jest szczęśliwa. Tylko szczęśliwa kobieta może być szczęśliwą i dobrą, kochającą matką. Tymczasem w Polsce panuje przekonanie, że kobieta powinna siedzieć w domu i poświęcić całe swoje życie potomstwu. Przekonanie, jak widać mylne. Okazuje się, że polska kobieta woli nie mieć tych dzieci wcale niż urodzić ze świadomością, że w momencie narodzin dziecka jej życie zawodowe, prywatne się zacznie powoli kończyć.
Potrzebne są dobre przedszkola, czynne przynajmniej do 20 a nie, jak jest teraz, do 15. Potrzebne są żłobki, prywatne placówki opiekuńcze, gdzie dzieci mogą się rozwijać bezpiecznie i pod okiem dobrych pedagogów.





