Kobieta w Polsce, a przynajmniej dla polskich polityków i, o zgrozo, polityczek, jest przede wszystkim bezuczuciowym inkubatorem, przydaje się także jako zabawka do spełniania erotycznych fantazji panów. Kobieta w polityce, jest według jednego z przedstawiciela partii rządzącej „kobietonem”, czymś paskudnym, co w ogóle nie powinno istnieć. Język wypowiedzi naszej wspaniałej władzy oraz sposób ich zachowania woła o pomstę do nieba. Ale niebo milczy…Może brak mu słów?
Trudno pozostać obojętną wobec tego, co się w naszych sferach rządzących wyprawia. I nie tylko chodzi tu o sprawę „Anety K.” tak chętnie obrażaną przez wszystkich, bez względu na wyznanie, płeć, czy przekonania. Chodzi o stosunek do kobiet w ogóle. A ten stosunek, jak się zdaje, jest wyłącznie płciowy.
Kobieta ma siedzieć cicho i nie wychylać się. Jest molestowana? Trudno, sama chciała. Tym bardziej, że za tak marne pieniądze, cóż., gdyby dostawała 10 tys za seks z którymś z przedstawicieli naszego rządu pewnie wzbudziłaby szacunek wielu obrażających ją dziś kobiet i mężczyzn. Jest niewiarygodna, ponieważ pomyliła się, co do ojcostwa swojego dziecka. Widocznie kobieta MUSI wiedzieć, kto jest ojcem, nie ma prawa mieć kochanków, nie ma też prawa być…molestowaną przez więcej niż jednego posła. Gdy mężczyzna nie wie, że w ogóle ma dziecko, wtedy jest wszystko w porządku. gdy kobieta myli się co do ojca dziecka, jest k…. i generalnie, ta najgorsza. Gdy mężczyzna mówi, że, cytuję „Zgwałcić prostytutkę? To przecież niemożliwe”, jest zabawny, a jego wiarygodność raczej rośnie, niż maleje. Gdy kobieta ujawnia prawdę o molestowaniu (zostawmy biedną Anetę, pań, które twierdzą iż były wykorzystywane przez posłów Samoobrony jest więcej), niszczy swoją rodzinę, rujnuje państwo i knuje spisek. Coś tu nie gra. Błędy i pomyłki kobiety są niewybaczalne. O wiele gorsze występki mężczyzn są co najwyżej zabawne.





