Sama przy piwie..

W upalne, samotne dni na niewiele ma się ochotę, nic nie sprawia prawdziwej przyjemności. Wszystko jest zbyt męczące, zbyt monotonne, ludzie obok też jacyś zamyśleni, zmęczeni, przepełnieni marazmem. Nic się nie chce, nawet opalać, czytać, oglądać telewizję. Dopiero wieczory przynoszą ukojenie… Jednak samotne wieczory też dają czasem więcej smutku i zamyślenia niż radości. „Dlaczego wciąż jestem sama?” „Dlaczego nikt nie dzwoni?” – takie niemiłe pytania przychodzą do głowy. Oczywiście można wyjść… Ale, wyjść samej? Kiedy wszystkie przyjaciółki bawią się ze swoimi facetami nad morzem… Przecież samotne wyjście to ujma na honorze, co powiedzą inni? Kobieta przy barze, bez przyjaciółki, bez mężczyzny, czy to nie desperacja? Chyba nie…. To całkiem niezła zabawa!Trawiona nudą i beznadzieją, kiedy już naprawdę miałam dość bezczynnego siedzenia w domu (eh, te wolne dni, czasem naprawdę są dobijające), postanowiłam sprawdzić, jak się czuje samotna kobieta w pubie. Nigdy przedtem nie wyszłam sama do knajpy, chociaż oczywiście, dla większości z Was nie wyda się to wielkim wyczynem, to jednak miałam pewne obawy, tym bardziej, że mieszkam w niewielkiej miejscowości, w której trudno na każdym nie napotkać znajomych, ale to, co najgorsze, to fakt, że tutaj niektórzy ludzie mają poglądy, które można eufemistycznie nazwać „niepostępowymi”. Dla takich właśnie ludzi dziewczynie nie wypada wyjść na piwo bez obstawy. Brak towarzystwa świadczy, według nich, o jej ułomności… Sama więc, po pierwsze albo brzydka, albo głupia, bo nikt z nią nie chce wychodzić, po drugie, zbyt odważna, zbyt wyzywająca, na pewno szuka faceta na jedną noc…. Jest łatwa, albo naiwna… Oczywiście poglądy tych „zacofanych” przedstawiłam w ogromnym uproszczeniu, jednak nie ma co ukrywać, że dla wielu ludzi kobiecie po prostu nie wypada pić piwa w samotności. Mimo obaw, postanowiłam odwiedzić kilka znajomych knajp… Ze zdziwieniem odkryłam, że samotność stała się moim atutem! Najpierw usiadłam awaryjnie przy barze, żeby w razie czego móc odezwać się chociaż do barmana, który przecież powinien w razie czego wysłuchać smętnych wynurzeń swoich klientów. Okazało się, że to on przejął inicjatywę i ja stałam się osobą, której można powierzyć swoje tajemnice i żale… Jednak barman, jak to barman, ma też inne zajęcia i innych klientów i po chwili zostałam przy barze sama. Niedługo. Zainteresowanie moją osobą osobnikami płci męskiej było zaskakujące, ale nie powiem, całkiem miłe… I nikt nie pytał, dlaczego jestem sama, po prostu dotrzymywali mi towarzystwa, stawiali drinki. Przez kilka dni chodzenia po knajpach w samotności udało mi się poznać wiele bardzo ciekawych osób. Nie tylko mężczyzn, chociaż przyznaję, że głównie ci interesowali się moją osobą. Wyjście z kimś zobowiązuje nas do interesowania się głównie naszym towarzyszem. Jeżeli kogoś poznajemy, to zazwyczaj jego/jej znajomych, tymczasem samotność daje swobodę i niezależność, które czasem bardzo pomagają w życiu… Jednak, szczerze mówiąc, samotne wyjście może być miłą przerwą, rozrywką, ale na dłuższą metę, przestaje być zabawne…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net
Sama przy piwie..
  • 0.00 / 5 5
0 głosów, średnia: 0.00

Dodaj komentarz

PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.