Boże Narodzenie to czas, w którym więcej myślą o pozostawionych w kraju bliskich i o Polsce. Polacy na emigracji. Bardziej tęsknią, a i nawet tym, którzy o ojczyźnie coraz rzadziej myślą, w te święta smutniej niż zwykle. W czasie świąt Polska wydaje się odleglejsza, ale i piękniejsza, lepsza, we wspomnieniach idealizuje się kraj. Bohaterki reportażu opowiadają o Bożym Narodzeniu w różnych krajach; Irlandii, Anglii, Islandii i Norwegii. Jak bardzo tęskni się w te dni za domem, one wiedzą najlepiej.Dla Ewy Polska to kraj, w którym spędza urlop, ale swój dom ma już w Irlandii, nie tu. Rozmawiałam z nią w czasie jej krótkiego pobytu w Polsce. Ewa już kolejny rok spędzi Boże Narodzenie poza domem. Będzie polska wigilia i pasterka w kościele z polskim księdzem, a jak zdąży, zrobi pierogi, a może nawet kupi barszcz z polskiego sklepu, w którym zresztą pracowała póki nie dotarło do niej, że polska właścicielka ją wykorzystuje jak może. Wieczorem zadzwoni do domu i pewnie znów się wzruszy rozmawiając z mamą. Ale wracać do kraju nie chce. A po co?
„Co roku obiecuję sobie, że pojadę na święta do Polski. Ale potem i tak nie jadę, bo bilety są za drogie. Wolę w lutym wyskoczyć na kilka dni, a zresztą, chyba się przyzwyczaiłam, że tu jest mój drugi dom, dobrze mi tu. Co będę kłamać. Lepiej niż w kraju” – uśmiecha się. Jest pewna, że jeszcze długo nie wróci z Irlandii. Kiedy pytam czy zmiana władzy w jakikolwiek sposób może wpłynąć na jej decyzje, śmieje się. „Ja nie chcę mieć w Polsce drugiej Irlandii, chcę tam mieć swój, bezpieczny kraj. Tu wcale nie jest idealnie. Po prostu mam lepsze warunki. A kto tam rządzi w Polsce, to mi wszystko jedno, byle by ludzie zaczęli godniej żyć”
Z Anią kontaktuję się przez nieśmiertelne gg. Ciężko byłoby bez internetu Polakom mieszkającym na emigracji… Rozmawiamy przede wszystkim o świętach, ale i o życiu poza Polską. Ania to szczęściara – w tym roku spędzi święta we własnym domu. Wreszcie w Polsce! Jednak rok temu nie było tak wesoło, nie mogła pozwolić sobie na powrót, bo przecież, jak mówi, polski „staff” nie zasługuje na tak wyrafinowany przywilej jakim jest urlop w święta. A co to za wigilia, w kraju, w którym karp uważany jest za zbyt mało wytworną rybę i prawdziwy Anglik nawet by na nią spojrzał, a o pierogach z kapustą i grzybami mało kto słyszał? Moja rozmówczyni właściwie sama nie wie, dlaczego jest na Wyspach. Nie wyjechała do pracy i po pieniądze. Może po to by zdobyć doświadczenie, a może z chęci przygody? To nie ma już znaczenia, skoro tam jest, żyje i ma się całkiem nieźle. Ale święta poza krajem, to jednak za wiele.
„Chciałam spędzić Wigilie w jak najbardziej tradycyjny sposób. Zakupy na tak zwaną kolację wigilijną wydały się dla mnie śmieszne, bo na ryby tradycyjne mnie było nie stać. Poza tym godziny pracy nie pozwalały na zaopatrzenie się w typowo postne towary (miałam do dyspozycji tylko jeden ze sklepów „one stop”), więc przygotowałam dania mięsne. Krótko po kolacji każdy rozszedł się do pracy, ja miałam zaszczyt wolnego wieczoru wiec wybrałam się do kościoła. Msza angielska tzw. pasterka jedyna w wiosce o 20. Udało się! Złapałam klimat Świat! Ale tylko na chwile. Odbiło mi się mięsem po czym dołączyłam do reszty znajomych autochtonów, którzy ten wieczór, jak i pozostałe świąteczne, chwile spędzają w pubach. Smutna tęsknota za twarzami w wigilijnym nastroju, po których nie było śladu w zagrodzie czyli w knajpie „two brewers”. Po powrocie stwierdziłam jakie to smutne. Od końca października na ulicach widać oznaki zbliżających się Świąt. Od początku listopada wręczają Ci w ręce ulotki ze świątecznymi promocjami. A jak te dni świąteczne się spędzą ? W pubie! Mój wybór, ale sama w domu nie chciałam płakać za polską Pierwszą Gwiazdką. Gdyby nie ta „pasterka” nie zauważyłabym różnicy między 24 grudnia a 24 listopada.”
Agata myślała, że jeśli wyjedzie na daleką Islandię, nie spotka tam wielu rodaków. Jak bardzo się myliła, zauważyła bardzo szybko, wystarczyło przejść się na pocztę i posłuchać, w jakim języku rozmawiają stojący w kolejce do telefonów… Polacy opanowali cały świat!
Boże Narodzenie w Islandii jest specyficzne. Prezenty przynoszą niezbyt urodziwe trolle, a mniej grzeczni osobnicy otrzymują kartofle…. Zeszłoroczne święta Agata spędziła z przyjaciółmi, z którymi wyjechała na obczyznę. Powrót do Polski na kilka dni nie wchodził w rachubę. Mieli szczęście, wszyscy otrzymali 3 dni wolnego, więc mogli odpocząć i świętować ile dusza zapragnie.
Boże Narodzenie minęło więc spokojnie i w międzynarodowej atmosferze, bo z niemiecką koleżanką. „Siedziałam przy stole pałaszując nasze debiutanckie prawdziwe, ręcznie robione pierogi z grzybami i kapustą! Naprawdę urządziliśmy sobie wieczerze w iście polskim stylu, nawet mak i barszcz zagościły na naszym stole. Duma nas rozpierała i radość, bo nieźle się nagimnastykowaliśmy żeby na przykład takiego zwykłego buraka dorwać! Claudia jako jedyny nie-Polak przy stole zgarniała informacje o naszych tradycjach i potulnie lepiła z nami pierogi ( cale mnóstwo!)” Mimo wesołej i przyjaznej atmosfery, wszystkim udzielił się też nastrój nostalgii. Rozmowy z tęskniącą rodziną sprzyjały poczuciu, że nie ma to, jak Boże Narodzenie w Polsce.
Magda święta spędzi „u siebie”, czyli w Norwegii. Nie będzie sama. Do wigilijnego stołu zasiądzie razem z najbliższymi – dwójką małych dzieci, w tym dwumiesięczną Amelką, mężem i rodziną z jego strony, będzie więc namiastka domu. Zabraknie osoby, do której bardzo tęskni, mamy, która, jak mówi Magda też jest „ na wygnaniu”, ale w dalekich i jakże odmiennych od zimnej Norwegii Włoszech. Magda to prawdziwa, dobra „matka Polka”. Zajmuje się domem, rodziną, dba o nich jak tylko potrafi i poświęca im cały swój czas. W Norwegii czasem trudno jej się odnaleźć, jednak trafiła na wielu wspaniałych ludzi, dzięki którym czuje, że nie jest obca. Jednak święta, wiadomo. Najlepsze są u siebie. W ojczyźnie, za którą przecież tęskni. „Podczas Świąt obiecujemy sobie, że to już ostatnie Boże Narodzenie spędzone osobno, bez mamy.
Jednak przecież moja własna rodzina – mąż i dzieci są ze mną, jesteśmy razem i to jest najważniejsze!” mówi.
Dla dziewczyn, z którymi mogłam porozmawiać święta Bożego Narodzenia nabierają nowego znaczenia. To nie tylko Boże Narodzenie, Wigilia i prezenty, ale także, a może przede wszystkim czas wspomnień i tęsknoty za krajem. To wyjątkowe i polskie święta, w czasie których Polacy za granicą czują się wspólnotą co na co dzień zdarza się przecież tak rzadko. Może to jest właśnie cud Bożego Narodzenia?





