Socjolodzy biją na alarm – instytucja małżeństwa jest zagrożona. W coraz większej ilości państw, a w tym także i Polsce coraz więcej jest samotników, coraz mniej osób żyje w stałych związkach. Królują w tym kobiety. To one coraz częściej odwracają się od propozycji małżeństwa i chcą żyć na własną rękę. Dobrze to czy źle?Bycie singlem ma wiele zalet, które osoby samotne podkreślają w rozmowach. „Mogę iść na imprezę i nie przejmować się tym, co powie mąż. Mogę podrywać coraz to nowych facetów, spać z kim chcę i na jakich zasadach chcę!” mówi 28-letnia singielka, Beata. Niewątpliwie bycie samotnym daje ogromne poczucie swobody. Nie jest się ograniczonym przez nikogo, tylko przez siebie. Single mają większe możliwości poszukiwania nowych wrażeń, które tak bardzo są potrzebne człowiekowi XX wieku.
Stresująca praca, pogoń za sukcesem, pieniądzem nie zawsze daje czas i chęć na tworzenie stałego związku. Dlatego bycie singlem stało się już nie przejściowym etapem, ale stylem życia. Chociaż w Polsce wciąż większość kobiet czuje, że tylko przy kochającym partnerze znajdzie prawdziwe szczęście, coraz więcej jest takich, które szuka ich w gronie przyjaciół, kochanków i znajomych. Związki nie zawsze sprzyjają zawieraniu nowych znajomości, szczególnie tych damsko-męskich. Łatwiej jest wejść w nowe towarzystwo bez niepotrzebnego „bagażu”. „Kiedyś byłam z mężczyzną, który mnie kochał i starał się być dla mnie dobry, ale… nie potrafił zrozumieć, że mam swoich przyjaciół, których towarzystwo było dla mnie ważne. Obrażał się, kiedy wychodziłam wieczorem, a ze mną chodzić nie chciał” – zwierza się 30-letnia Edyta. Łatwiej jest być samej, niż znaleźć takiego partnera, który zaakceptuje potrzebę ciągłego obracania się w towarzystwie.
Partner może blokować także podejmowanie nowego hobby. Chce, żeby jego kobieta była przy nim, a nie bawiła się ze znajomymi na nartach, których on nie lubi. Singielka może robić co jej się żywnie podoba i nikt jej tego nie zabroni.
Singielce nikt nie broni rozwijać się zawodowo, nie ma pretensji, kiedy zamiast 8, spędza w pracy 12 godzin. Wieczorem może wypić sobie 2 drinki, ubrać się w brzydki dres i to jej sprawa, jak będzie wyglądać. Singielka stawia na siebie. Nie musi martwić się o kogoś drugiego. Może pozwolić sobie na bycie egoistką i nikt nie ma prawa mieć do niej o to pretensji. Nie ma męża, rodziny, nie musi martwić się, czy dzieci nie mają za mało kontaktu z matką, i czy mąż czasem nie spędza nocy z ponętną blondynką.





