Szczęśliwe małżeństwo ? Po pierwsze nie marudź!
Mąż mojej koleżanki ja zdradza. Teoretycznie , w imię solidarności jajników, powinnam uznać go za łajdaka , nicponia , samca kierującego się najniższym instynktem , obrzydliwca którego spermatozoidy wygrały walkę z neuronami ,uczuciowego popaprańca itp , itd. Problem w tym że ja go rozumiem. Zastanawiam się nawet dlaczego czekał z tym tak długo !
Jego ‘przyszła była żona’ , nazwijmy ja Danuta ma jedna wadę. Jest bardzo religijna . Każdy dzień zaczyna od swego rodzaju litanii :
‘ O Boże co za pogoda ‘ , ‘ o Matko Święta ale żeś się ubrał’ ‘ o Jezu , ale mi dużo mleka wlałeś do kawy’ ! Właściwie , to ona nie jest bardzo religijna. To już fanatyzm , bo ona tak nadaje cały (boży) dzień .Deszcz pada , deszcz nie pada , jest za ciepło , jest za zimno , jest… jest zawsze nie tak jak trzeba.
Ktoś powiedział ,że ludzi dzieli się na tych którzy widza szklankę pół pełną i tych którzy widzą ja pół pusta . Danuśka pyta : ‘ a gdzie wy tu jakąś szklankę widzicie?!’ I jak z nią żyć ?! Może inaczej – ile można słuchać ‘ to ci nie wyjdzie , tamto się nie uda ‘? Można i cale życie …tylko po co ? Żeby nie było , że źle o koleżance piszę , dodam iż ma ona bardzo fajna i rzadko spotykana zaletę . Jest niezwykle intrygującym rozmówcą . Unika używania wszelkich słów o dwuznacznym znaczeniu i dzięki temu tworzy naprawdę bardzo zabawne zdania .
Pranie jest ‘zmoczone’ a nie ‘mokre’ czy ‘wilgotne’ , ona jest ‘częścią’ jakiegoś związku a nie jego ‘członkiem’ , cos czym się podpieramy to ‘kule bądź ‘kij do podparcia’ ale absolutnie nie ‘laska’ , aha , w restauracji zamawia ‘ jakiś mrożony deser ‘





