Michel Faber,
Szkarłatny płatek i białyFaber, urodzony w 1960 Holender, z niezwykłą lekkością i doskonałą znajomością tematu napisał powieść o wiktoriańskiej Anglii. Jak zapowiada wydawca, przytaczając słowa z The Guardian, „Tak pisałby Dickens, gdyby mu wolno było mówić o wszystkim”. Trudno nie zgodzić się z tymi słowami już po lekturze kilku pierwszych stron „szkarłatnego płatka i białego”.
To książka, której nie polecam zbyt wrażliwym i pruderyjnym czytelnikom. Nie pozbawiona dosadnych opisów erotycznych spotkań bogatych mieszczan z prostytutkami, jest jednocześnie znakomitą panoramą całego wiktoriańskiego Londynu. W mieście, gdzie prostytutka jest gotowa za drobną sumę zrobić dla „swojego pana” jeśli nie wszystko, to prawie wszystko, młode żony z dobrych domów nie mają pojęcia, czym jest menstruacja i każdy jej objaw uznają za potworną chorobę. Straszna niewiedza i ogromne zakłamanie miesza się tam z wyłuzdaną pornografią i dostępem do najskrytszych męsko-damskich tajemnic.
Czytelnik wchodzi za przewodnikiem-narratorem w najciemniejsze zakamarki Londynu, poznaje jednak także jego piękną, czystą i bogatą stronę. Obydwie sfery mieszają się ze sobą; prostytutki zaspokajają panów z dobrych domów, którzy skrycie marzą, aby pozbyć się swoich przewrażliwionych i niezwykle delikatnych żon.
Jedną z bohaterek książki jest prostytutka, znana w londyńskim świecie jako ta, która zrobi wszystko aby zaspokoić swojego klienta. Dziewczyna okazuje się niezwykle inteligentną, jak również oczytaną osobą, której płeć i urodzenie zmuszają do zajęcia się prostytucją. Poznajemy również młodą emancypantkę, która wierzy, że już wkrótce kobiety będą mogły zająć się pracą zawodową na równi z mężczyznami i próbuje ratować dziwki od ich okrutnego losu. Jest także szereg bohaterów męskich, w tym główny bohater, zakochany w Sugar bogaty właściciel firmy kosmetycznej. Jednak, aby dowiedzieć się więcej o losach tych ludzi, zajrzyjcie do księgarni po książkę, bo naprawdę warto.





