Książka, którą czyta się jednym tchem. Daje poczucie, że nawet w trudnych sytuacjach można walczyć o lepsze dni. I wiarę, że tę walkę można wygrać. Czy młoda kobieta, która utraciła sens życia i staruszka, której pozostało już niewiele czasu, mogą się od siebie czegoś nauczyć?
Młoda dziewczyna próbuje popełnić samobójstwo. Czuje się opuszczona, niepotrzebna, życie traci dla niej sens. Kilka lat wcześniej zginęła matka, z którą była bardzo blisko, mężczyzna, z którym planowała wspólną przyszłość nie chce już z nią być, a ojciec ma nową rodzinę, która jest dla niego najważniejsza.
Wszystko to sprawia, że Jennifer połyka tabletki, które mają ją przenieść w lepszy świat. Zostaje jednak odratowana i budzi się w szpitalu, gdzie czeka na nią jej ojciec i babka. Mimo sprzeciwu ojca, starsza kobieta postanawia zabrać dziewczynę do swojego domu w Nowym Jorku i wyrwać ją z marazmu i niechęci do życia. w Jennifer powoli budzą się dawno zapomniane uczucia, uczy się na nowo życia i zaczyna coraz więcej rozumieć.
To książka, która przekazuje czytelnikowi dużą dozę ciepła i optymizmu. Niestety, czasami zbyt naiwnie, by móc w to uwierzyć. Chociaż czyta się ją przyjemnie, ma kilka „zgrzytów” które przeszkadzają w odbiorze. Naiwne i mało prawdopodobne przedstawienie genialnego nowojorskiego terapeuty przypomina raczej argentyńskie telenowele, niż fragment książki psychologicznej. Dziwi też łatwość, z jaką staruszka, której cała rodzina zginęła podczas wojny, a sama walczyła o życie uciekając z transportu, przyswaja myśl, że jej wnuczka chciała się swojego, jak by nie było, wygodnego, chociaż niełatwego, życia pozbyć. Brak głębszej analizy niezwykle ciekawej postaci babki, która przeżyła tak wiele, jest u skraju życia, a wciąż jest w niej tyle sił by walczyć o ukochaną wnuczkę. Jednak książka warta jest przeczytania, niewątpliwie pomaga spojrzeć inaczej na życie, przez perspektywę cierpień, jakie przeszli także nasi przodkowie. Pozwala uwierzyć, że warto walczyć. Dlatego polecam ją wszystkim zagubionym, którym potrzebna jest dawka optymizmu.
Zapach pomarańczy to radosny aromat pozytywnej energii…
Powieści tworzące tę serię pozwalają ją odnaleźć, uchwycić i na długo zatrzymać.
To historie o poznawaniu samego siebie i o odnajdywaniu sensu życia wśród codziennych zdarzeń





