Życie w tabletce

Jak dobrze żyć ze świadomością, że nie jest się samemu, prawda? Samotność to okrutny stan, w ktόrym człowiek czuje się bezradny, niepotrzebny, jego egzystencja traci sens. Dlatego wspaniale jest czuć oparcie.. Właśnie, to chyba najlepsze słowo – oparcie w małej, rόżowej, a może zielonej, czy niebieskiej? W każdym razie, niewielkiej tabletce, ktόra staje się w pewnym momencie najlepszym przyjacielem… Bez niej życie staje się szare, nudne i pozbawione radości. Jedna mała tabletka i znόw wszystko jest piękne, czujemy się zdrowe i silne. Nie jesteśmy same!Uzależnienie od lekόw to, wbrew pozorom, dość powszechne zjawisko. Bierzemy witaminy – na cerę, paznokcie, na stres, złe samopoczucie i na wszelki wypadek… Pogorszy się humor? Nie stresuj się – jest pigułka…. Kobiety szczegόlnie lubują się w braniu rόżnorodnych „cudownych” pastylek – na schudnięcie, na lśniące włosy i piękną skόrę.. Ale przecież nie tylko my nadużywamy „szczęścia w pigułce”. Wszyscy kochamy to uczucie, że mamy po swojej stronie chemię. Wygodniej jest połknąć tabletkę, niż codziennie przygotowywać zdrowe posiłki, wychodzić na spacery, albo – nie daj boże, prόbować cieszyć się życiem bez wspomagaczy… Jesteśmy opętani manią łykania lekόw. Wszystkie problemy pragniemy rozwiązywać dzięki chemii. Nie prόbujemy już inaczej, bo po co? W końcu na wszystko jest jakiś cudowny preparat, ktόry nam pomoże. Tu przesadziłam – na wszystko to nie, ale na PRAWIE wszystko. Zostawi Cię facet? Nie możesz się skoncentrować? Masz ostatnio zły nastrόj? Wystarczy przejść się do apteki… Oczywiście, nie myślę tu o przypadkach PRAWDZIWEJ choroby, gdzie tabletki to element niezbędny w leczeniu, ale o tych małych, trochę wymyślonych niedolegliwościach, z ktόrymi nie chcemy radzić sobie inaczej niż przy pomocy pastylek. Ulegamy presji reklam, znajomym, ktόrzy polecają jakiś wspaniały środek, a nierzadko także lekarzy, ktόrzy zbyt często zamiast promować zdrowy tryb życia – przepisują kolejne dawki witamin. U psychiatry – zamiast rozmowy dostajemy radość życia w pigułce… Nierzadko nawet bez ustalonej diagnozy ci, ktόrzy mają się zajmować naszą duszą, przepisują „na czuja”… A że czasem się pomylą…. No cόż. Błąd w sztuce, przecież się zdarza. A my, przyzwyczajeni do magii tabletki godzimy się je brać i wyobrażamy sobie, że są dla nas jedynym rozwiązaniem, a na pewno lepszym niż chociażby mała prόba walki z problemami. Idziemy na łatwiznę, ale czy to na pewno dobrze wrόży naszej przyszłości? W końcu organizm nie jest przystosowany do chemii, woli witaminy w naturalnej formie, preferuje zdrowy tryb życia, a leki powinny być ostatecznością… Wszystkich nas opętała moda na tabletki, prawie każdy coś bierze. Połkniecię pastylki staje się rytuałem, bez ktόrego nie potrafimy się obyć. Nie zastanawiamy się już, czy są nam potrzebne. Ważny jest sam magiczny, żeby nie powiedzieć – transcedentalny moment połykania tabletki… Bez tej chwili dzień traci sens. Najgorsze jest jednak to, iż mimo wszystkich naszych zabiegόw, mimo wydanych w aptekach pieniędzy, wciąż dopadają nas grypy, przeziębienia, chandry i inne nieprzyjemne dolegliwości. Jednak nasz związek z małą pigułką staje się tak silny, że nie patrzymy na to, czy jest nam potrzebny, czy na pewno nasz organizm sobie bez niego nie poradzi. Już nie pamiętamy, że świat bez pigułek jest piękny…A może tak sprόbować żyć trochę inaczej? Może warto?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net
Życie w tabletce
  • 0.00 / 5 5
0 głosów, średnia: 0.00

Dodaj komentarz

PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.