Agnieszka Krawczyk – „Najmilej jest, gdy wiem, że powieść osłodziła komuś trudne chwile”

Autorka kryminałów i powieści obyczajowych. Zaczęła od książki o babskich rozmowach w sieci, dziś jest pisarką z dużym stażem. Obserwujemy jej karierę od początku, a dziś Agnieszka Krawczyk odpowiada na pytania związane z jej najnowszą książką, ale i pozycją kobiet na rynku wydawniczym. 

 

Aleksandra Zumkowska, PuellaNova.plSkąd wziął się pomysł na napisanie kolejnej książki? Ok, żartuję. A już całkiem poważnie – przybliż, proszę swoją kolejną powieść. Tym razem będzie to pierwsza część sagi – wiele więcej, niestety jeszcze nie wiem. 

Agnieszka Krawczyk: Tak, „Siostry” to pierwsza część nowej obyczajowej sagi „Czary codzienności”. Główną bohaterką jest młoda kobieta, Agata Niemirska, która chce poznać prawdę o swojej przeszłości. Powieść zaczyna się w momencie, gdy Agata dostaje zawiadomienie o śmierci matki, której nigdy nie znała. Razem z przyrodnią siostrą, Danielą, jedzie więc do Zmysłowa, małego miasteczka w górach, by znaleźć odpowiedź na pytania, które dręczyły ją całe życie. Nic nie jest jednak tak proste, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Pytania nie mają łatwych odpowiedzi, podobnie jak życie, które nie układa się według naszych planów. W Zmysłowie czeka na Agatę dziewięcioletnia dziewczynka, Tosia, jej druga przyrodnia siostra, o której istnieniu dziewczyna nie miała pojęcia. Kto jest jej ojcem? Dlaczego matka ukrywała jego tożsamość? Jest to powieść pełna zagadek i znaków zapytania. Nie jest jednak smutna, mam nadzieję, że niesie bardzo optymistyczny przekaz. Warto zmierzyć się ze swoimi problemami, liczyć na to, że po burzy zaświeci dla nas słońce. Wszystko to okraszone jest magią małego miasteczka, czarem zwykłych chwil i prostych przyjemności, które często niedoceniane, składają się na nasze życie. Agatę i Danielę otaczają ludzie – czasami są przyjacielscy i współczujący, czasem zawistni i po prostu źli. To nie jest cukierkowa, słodka opowieść, ma swoje odcienie szarości, czasem jest smutna. Mam jednak nadzieję, że w ostatecznej ocenie czytelnicy uznają ją za budzącą pozytywne odczucia.

fot. Julita Pająk

fot. Julita Pająk


Brzmi fantastycznie! Ale zmienię temat. Wśród Twoich czytelników przeważa jedna płeć? Piszesz dla kobiet, mężczyzn, dla wszystkich…? 

Dla wszystkich, ale tak się składa, że moimi czytelniczkami są głownie kobiety. Może to dlatego, że bohaterkami są przede wszystkim kobiety, a może dlatego, że kobiety w ogóle więcej czytają. Mam jednak oddanych czytelników wśród panów. Jeden z nich napisał mi, że kupuje moje książki podczas służbowych przyjazdów do Polski, bo pracuje za granicą. To bardzo miłe. Najmilej mi jednak jest, gdy otrzymuję wiadomość, że powieść osłodziła komuś trudne chwile – na przykład pobyt w szpitalu. Wtedy wiem, że naprawdę warto pisać.

 

To pytanie zadałam nie bez podtekstu, oczywiście. Ile razy słyszałaś, że piszesz „literaturę kobiecą”? A nawet jeśli Ty sama tego nie słyszałaś, to takie określenie owszem. Jaki masz do niego stosunek?

Ciągle to słyszę i nie przejmuję się tym. Nie uważam „literatury kobiecej” za gorszą, nie wartościuję w ten sposób. Oczywiście, że będę tak pisać, bo jestem kobietą. Kryminały także piszę jako „literaturę kobiecą”. Nie uznaję podziałów na literaturę męską, żeńską i nijaką. Choć chyba właściwie tylko tej „nijakiej” nie chciałabym tworzyć, wolę, gdy moje książki budzą emocje.

Myślisz, że kobietom jest ciężej odnaleźć się w tym wciąż dość jeszcze zmaskulinizowanym świecie? 

Myślę, że tak. Piszę zresztą o tym w „Siostrach”. Moja bohaterka Agata Niemirska, pracując w korporacji, obserwuje swoje starsze koleżanki. Dochodzi do smutnego wniosku, że istnieje coś takiego jak „termin przydatności do użytku” – kobiety po czterdziestce są traktowane z dużą podejrzliwością, jako „stare”, które już wolniej się uczą, nie są elastyczne. Choć nigdy nie pracowałam w korporacji, znam te rozterki z opowieści koleżanek. Jedna z nich powiedziała mi coś naprawdę smutnego – że po czterdziestce zawodowo całkowicie zwinęła skrzydła. Doszła do wniosku, że trudniej jej się będzie rozwijać, że osiągnęła zawodowy kres, lepiej więc „pilnować stołka”, niż marzyć o zmianie, jakiejś innej firmie, lepszym stanowisku. Nie podoba mi się to. Kobiety w średnim wieku nie są „stare”. Może nie są w stanie przebiec setki z rewelacyjnym czasem, czy imprezować całą noc, ale mają inne zalety. Rynek pracy często tego nie docenia, jakby ten wiek był przedprożem emerytury. Myślę, że mężczyzn to dotyczy w mniejszym stopniu, ale tutaj się powinni panowie wypowiedzieć.

Trudno jest więc być kobietą-pisarką? – Mężczyznom łatwiej jest być „po prostu pisarzem” i nie mieć dodatkowej pracy? 

Nie odczuwam tej trudności. Mam nadzieję, że kwestia nie dotyczy tu płci, a raczej jakości tekstu, który przedstawia się czytelnikom. Choć oczywiście kobieta pisarka ma też inne obowiązki – dom, rodzinę, często inną pracę zarobkową. Żadna z nas nie jest chyba w sytuacji Thomasa Manna, którego godziny pracy były do tego stopnia święte, że córka nie miała odwagi wejść do pokoju i powiedzieć mu, że otrzymał Literacką Nagrodę Nobla, bo nie wolno było mu przeszkadzać w pracy. Mój syn bez przerwy wpada do kuchni, gdzie mam swoje stanowisko twórcze, by mi powiedzieć coś o Angry Birds lub pokazać najnowszą kartę Star Wars, którą wymienił się w szkole.

Star Wars – będąc matką chłopca aż za dobrze znam ten temat… Ale przejdźmy, proszę, do jeszcze innego, trudnego (a może i nie?) tematu… Nadeszły pewne zmiany, polityczne i nie tylko. Czy w związku z tym polscy pisarze powinni się czegoś bać? A bez owijania w bawełnę – będzie cenzura? 

Nie wiem, szczerze mówiąc. Jako pisarka powieści obyczajowych nie odczuwam żadnych nacisków politycznych. Chciałabym, żeby sztuka w ogóle nie podlegała takim naciskom. Kultura powinna być wolna i niepodległa, być afirmacją duszy artysty. Bardzo tego sobie i kolegom twórcom życzę

Dziękuję bardzo za odpowiedzi i standardowo zapytam jeszcze o przyszłość – kolejne części sagi już są gotowe? A może planujesz coś jeszcze innego? 

Tak, drugi tom „Czarów codzienności” jest już mocno zaawansowany i wyjdzie zapewne jesienią. Nosi tytuł „Przyjaciele i rywale”. Pracuję też nad współczesnym kryminałem, którego akcja toczy się w Wiedniu, mieście, które szczególnie lubię. Jest to mroczny kryminał, którego tematem jest sztuka. Czy sztuka może zabijać? Jakie są jej granice? Powieść poprowadzi nas w mało znane wiedeńskie zaułki, w tym do kanałów, tak pięknie sportretowanych w filmie „Trzeci człowiek”. Jako ciekawostkę powiem, że odwiedziłam wszystkie opisywane miejsca, kanały również, i była to jedna z moich najbardziej fascynujących wycieczek po Wiedniu.

Raz jeszcze dziękuję i z niecierpliwością czekam na kolejne książki!

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz