Ciąża – stan błogosławiony? Ja dziękuję… Nie zawsze jest tak pięknie!

Ktokolwiek nazwał ciążę „stanem błogosławionym” nigdy w ciąży nie był.  Piękne, wzruszające chwile związane z pojawieniem się dwóch kresek na teście ciążowym kończą się wraz z pierwszymi mdłościami, wymiotami i niekończącą się sennością… A to tylko początek!

Tak, podobno są kobiety, które przechodzą ciąże bezproblemowo. PODOBNO, bo osobiście żadnej takiej nie znam. To chyba taka „urban legend”, chociaż, oczywiście, mogę się mylić.

Co sprawia, że ciąża niekoniecznie jest stanem 9-miesięcznej euforii i nieopisanej radości?

Na początku wymienione już wcześniej mdłości. Dotyczą one większości kobiet i pojawiają się, wbrew temu co się mówi, nie tylko na samym początku i nie tylko rano. Pragnienie witania się z deską klozetową kilka razy dziennie naprawdę nie jest niczym przypominającym błogosławieństwo.

ciaza

Po drugie – zmęczenie. Tak, powinno minąć w drugim trymestrze, jednak po pierwsze – ten pierwszy tez trzeba jakoś przeżyć, po drugie – nie każda przyszła mama ten słynny „przypływ energii drugiego trymestru” odczuwa. Przysypianie na każdym kroku (dosłownie!), chęć spania po 20 godzin na dobę i brak ochoty oraz sił na jakąkolwiek aktywność… Tak, ciąża to wspaniały stan!

Nawet, jeśli senność i mdłości miną, pojawić się mogą (albo nie zniknąć) inne ciążowe „radości”. To oglądanie reklam proszków do prania bywa naprawdę wzruszające…. Łzy lecą nawet gdy aktor beznamiętnym głosem mówi o plamach na śnieżnobiałej koszuli. A potem? Nagły przypływ zupełnie odmiennych uczuć. Wściekłość, radość, następnie znów wielki, niekończący się „dół”…

Nie mogę nie wspomnieć o zmieniającym się ciele. Rośnie nie tylko brzuch, ale i piersi (nie, to nie zawsze jest fajne), biodra, zmienia się cała sylwetka. Owszem, niektóre przyszłe mamy mają szczęście i nie tyją prawie wcale. Jednak kobiety, którym przybywa 15,20,30 kg nie chwalą się tym, bo kult pięknego ciała nie mija nawet w ciąży. Co jeszcze bardziej przygnębia te ciężarne, których ciała się zmieniają. „Powinno się” być piękną i szczupłą całą ciążę, a tyć ma tylko brzuch. Te, które się nie dostosują niech się wstydzą. Nie działa to dobrze na poczucie kobiecości i atrakcyjności.

W ciąży wszystko dokucza silniej, tym bardziej, że nawet na banalne w „zwykłym” stanie dolegliwości niewiele można poradzić. Zwykłe przeziębienie ciągnie się dłużej, a przyjęcie jakiegokolwiek, nawet przepisanego przez specjalistę, leku wiąże się z niepokojem. Co gorsze, w ciąży wszystko boli – głowa, kręgosłup, brzuch, mięśnie…. I naprawdę ktoś powiedział, że „to nie choroba”?

Nie pomagają także „wszystkowiedzący” znajomi, rodzina, przyjaciele. „Nie jedz tego!”, „nie kupuj ubranek przed 30-tym tygodniem!”, „Dlaczego ciągle leżysz, powinnaś być w ruchu!” itp.itd. .  Zupełnie jakby ciężarna traciła swój rozum, a jej stan stawał się nagle dobrem wspólnym. Tysiące „dobrych” rad mogą doprowadzić niejedną przyszłą mamę do szału, a często i stanów depresyjnych…

Ciąża to też czas lęków i niepokoi. Czy dziecko dobrze się rozwija? Jak będzie wyglądać poród? Co będzie, gdy się urodzi – czy dam sobie radę? Chociaż stres to wróg ciąży, trudno go jednak uniknąć. Odpowiedzialność za drugiego człowieka, jaka czeka przyszłą mamę jest przecież ogromna.

Pomijając te i wiele innych „dobrodziejstw” tego stanu, ciąża jest, oczywiście, pięknym stanem. Tak przynajmniej niektórzy (i niektóre) mówią :)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz