Czego szukają w sieci mężczyźni? Portale randkowe od środka

Kiedy zakładałam konto w serwisie randkowym, nie miałam pojęcia, że mój, stworzony na potrzeby artykułu profil, stanie się szybko interesujący dla całkiem sporej grupy „odbiorców”. Być może nie jest to niczym dziwnym – większość kobiet i dziewczyn ma duże powodzenie. Jednak – skąd ta chęć poszukiwania nowych znajomości w sieci? Czy to nieśmiałość? A może tak jest łatwiej? Wszak w Internecie można wykreować siebie w sposób, jaki tylko się chce – wybrać najlepsze zdjęcia, podać fascynujący opis,   zintensyfikować zalety, wymienić nawet te które nie istnieją, a ominąć wady.

 

Ja też jestem nieco inna iż w rzeczywistości – chodzę regularnie na siłownie, na spotkania z przyjaciółmi, lubię poznawać nowych ludzi (ale to mało oryginalne). Lubię także teatr, kino, operę  – też nic nadzwyczajnego.  Jestem też – romantyczna, nieśmiała, skromna i bardzo spokojna i lubię komedie romantyczne…  Szukam przygody, przyjaźni, a „może czegoś więcej”.  Chętnych do „zagajenia” rozmowy nie brakuje.

Co rzuca się w oczy, to wiek „poszukujących”. Są więc ludzie młodzi i bardzo młodzi, studenci, pracownicy korporacji. Jednak nietrudno też natknąć się na panów w wieku średnim, a nawet i emerytalnym lub takich, którzy się do emerytury szykują. Jest więc pełen zakres randkowiczów. Każdy, bez względu na wiek, ma różne potrzeby, które można jednak podzielić na kilka kategorii.

 

Kategoria, która może się wydać najbardziej interesująca ( Mogę się, oczywiście, mylić ) – seks. Niektórzy są bardzo bezpośredni, jak pan M, który bez zbędnych (przynajmniej według niego) słów wstępu, romantycznych gestów oznajmia, że jest żonatym mężczyzną, który chce jedynie kochanki do „wyrafinowanego seksu”. Lubi dominować i chociaż w łóżku kobieta ma być uległa, to zapewnia, że w życiu jest „zwykłym mężczyzną”. Jednak nie szuka dziewczyny do „zwykłego” życia, ale do stosunków intymnych.

 

Czego szukają mężczyźni na portalach randkowych?

Czego szukają mężczyźni na portalach randkowych?

 

Są tacy, którzy na początku się dobrze kamuflują. Jedna z forumowiczek portalu gazeta.pl opowiada, jak przez kilka tygodni podrywał ją mężczyzna na takim właśnie „randkowym” portalu. „Był miły, szarmancki, rozmawialiśmy o filmach. Potem zażądał spotkania. Powiedział, że mam mu dać adres, przyjdzie do mnie do domu, albo wynajmiemy pokój w hotelu, a koszty podzielimy na pół! Oczywiście się nie zgodziłam, a on na to, że liczył na coś więcej i że tyle się znamy, tyle się starał, to należy mu się seks!”.

Niektórzy twierdzą z kolei, że szukają „tej jedynej”. Ci romantycy przedstawiają się zazwyczaj jako „ciepli, mili, kochający, czuli, z dobrymi manierami i o szlachetnym sercu”. Zależy im na takich wartościach jak rodzina, dodatkowo nie piją i nie palą.

Julia Czarnecka, socjolożka zajmująca się m.in tematyką singli twierdzi, że szukanie prawdziwych uczuć w portalach randkowych nie jest rzadkością:  „Większość  ludzi na portalach lub w aplikacjach randkowych w Polsce szuka jednak prawdziwej miłości, związku „na dłużej”. Niezależnie od płci. Preferencje co do tego, jakie potrzeby mają być zaspokojone dzięki takiej relacji, są bardziej zależne od tego, kto czego potrzebuje w danym momencie.  Niektórzy szukają romansu, przygody, seksu, kiedy  nie chcą stałej relacji w tym momencie życia, bo na przykład są po rozstaniu, albo dobrze im w stanie „solo„.  Inni chcą  poznać ludzi z którymi mogliby się zaprzyjaźnić. Inni chcą „tylko pogadać” w sieci. Powodów jest dużo.

O tym, że prawdziwą miłość można znaleźć w sieci świadczą między innymi opowieści wielu par chętnie pokazujących swoje zdjęcia na różnych portalach, w tym właśnie randkowych. Na ile to reklama, na ile prawdziwe szczęście? „Zakochani w sieci” chętnie dzielą nimi także w „realu”. Basia poznała jedynego w swoim życiu „prawdziwego mężczyznę” właśnie przez internet. Nie myślą o ślubie, ale są razem, kochają się i chcą razem mieszkać. Może nawet mieć dzieci? „Spotykamy się prawie codziennie, jest nam dobrze. Pierwsza randka? Była… dziwna. Nie było  słynnych motyli w brzuchu, ale było sympatycznie. Ale ta druga, trzecia.. To było coś!” opowiada dziewczyna.

I mnie zaczepiali „spragnieni miłości”. Sympatyczni, lecz niektórzy zbyt nachalni. Byli tacy, który już po wymianie kilku zdań prosili o numer telefonu, informacje o profilu na FB, Instagramie czy innych społecznościowych serwisach. Niektórzy nawet po zwykłym „cześć” proponowali spotkanie, sami podawali numer, na który mam dzwonić lub pisać.

Znalazł się także stalker, który wysyłał kilkanaście wiadomości dziennie, z czego większość zawierała krótkie zdania jak np. „spotkaj się ze mną” czy „dlaczego nie piszesz” i „daj mi swój numer telefonu”.  Takich mężczyzn, co potwierdzają dziewczyny korzystające z tego typu serwisów, jest sporo. Dlatego dobrze, że można ich po prostu zablokować. Gorzej, jeśli znajomość zajdzie za daleko. Może się zdarzyć, że na początku miły, sympatyczny mężczyzna okaże się być nachalny czy nawet niebezpieczny. Na jednym z forów skarży się Basia, która na takiego amanta trafiła: „Spotkałam się z nim po ok.miesiącu znajomości i było ok. Bardzo mi się spodobał. Ale potem zaczął do mnie wydzwaniać co godzinę, pisać smsy, obrażał się, gdy nie odpisywałam. Dobrze, że mieszkamy w innych miastach. Ale musiałam zmienić numer telefonu, więc mam nauczkę, żeby uważać na internetowe znajomości”. „Mojego”  stalkera zablokowałam tak szybko, jak znalazłam funkcję, która na to pozwala. Wiadomości od niego zaczęły być coraz bardziej uciążliwe.

Wydaje się, że najmniej jest mężczyzn szukających „tylko” przyjaźni czy zwykłej znajomości bez zobowiązań. Jednak ci właśnie wydają się być najbardziej sympatyczną, a jednocześnie niejednolitą grupą. Pytają o hobby, sami mają różne zainteresowania, nie koncentrują się na sprawach wyglądu i ciała. Jeden z nich, Andrzej (imię zmienione), od początku twierdził, że szuka tylko znajomości, taką ma też informację na swoim profilu. Lubi siłownię (co widać na zdjęciach, z których część wykonana została przy maszynach do ćwiczeń), podróże (sporo zdjęć ma także z różnych miejsc Polski), kino akcji i wyjścia za znajomymi. Nie liczy na wielką miłość, raczej przygodę. W krótkiej rozmowie przyznaje, że się  „sparzył” i na razie nie myśli o poważnym związku.

Moja przygoda z internetowymi randkami skończyła się szybko. Nie tylko dlatego, że miała być jedynie sprawdzeniem co dzieje się na takich serwisach,ótki ale też z bardziej banalnego powodu – nudy. Gros wiadomości to maile od panów mało oryginalnych, którzy nie silą się nawet na to by spróbować napisać coś ciekawego. Większość z nich, co jednak wcale nie dziwi, ocenia kobiety tylko na podstawie zdjęć, a ciekawa rozmowa niekoniecznie jest dla nich priorytetem.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz