Depresja – można z tego wyjść

 List cierpiącej od lat na tę chorobę. Pamiętaj. Nie jesteś sama!

Powiew optymizmu  Bardzo chciałam napisać o depresji coś optymistycznego. O tym, że z tego można wyjść. Że z wielu trudnych sytuacji z wieku nastolatka można czerpać siłę w wieku późniejszym. Chcę powiedzieć, że z depresją można walczyć, można wygrać.

 

Moja historia jest, jak sądzę, banalna. Depresja zdefiniowana jeszcze w liceum, ale wiem, że zaczęło się jeszcze w podstawówce. Pamiętam pierwsze, bardzo łagodne próby cięcia skóry żyletką, pamiętam, jak łykałam duże ilości różnych leków. Nie, żeby się zabić, wtedy jeszcze próbowałam wyczuć granicę, oraz znaleźć takie pigułki, które pomogą mi zapomnieć o świecie. Wykradałam mamie leki nasenne, brałam dużo za dużo przeciwbólowych. Ale jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to depresja. Że ucieczki ze szkoły, płacz w poduszkę i ten potworny lęk, który nawet dziś mnie nachodzi to depresja. Najgorsze jednak zaczęło się w liceum. Niepowodzenia w szkole – już nie byłam najlepsza, co zdarzało się w podstawówce.

Chciałam uciec, nienawidziłam mojej klasy, tych wszystkich szczurów, które ścigały się o miano najlepszego w czymkolwiek. Mieć najlepsze jeansy, najchudszą figurę albo najlepsze oceny, to było bez znaczenia. Zawaliłam rok. Ja, dziewczyna z dobrego domu, powtarzałam rok w liceum! Ile słyszałam przykrych uwag, ile ciętych słów od głupiego dyrektora z chorą ambicją… Ja, jedynaczka, oczko w głowie rodziców, ich niespełniona ambicja znów zawiodłam. Tak się czułam. Ale w końcu trafiłam do normalnej klasy, z normalnymi ludźmi, gdzie nikt już nie poniżał nikogo dlatego, że miał za dużo cm w pasie, albo za słabą ocenę z matematyki.

Jednak znów nie mogłam się przystosować. Zaczęły się choroby, coraz poważniejsze. Byłam na indywidualnym toku nauczania. Przez rok w domu doszłam trochę do siebie. Rodzice bardzo o mnie dbali w chorobie. ( Pewnie stąd te ucieczki w leki i cięcie się – jak jestem słaba, chora, ktoś przejmuje opiekę nade mną, nie muszę sama z tym walczyć….)

Miałam nawet chłopaka, który był przy mnie w najtrudniejszych chwilach, miałam kilku znajomych, a może nawet przyjaciół. Wróciłam do szkoły w ostatnim roku nauki, zdałam maturę. Nie tak dobrze, jak chciałam, ale zdałam. Dostałam się na fajne studia. Ale depresja nie odeszła. Ciągle, przez cały okres liceum i później szkoły dręczyły mnie strach przed ludźmi, wieczne pragnienie ucieczki „dokądś”, koszmary nocne, potworny lęk przed samotnością. Dlatego, kiedy na studiach zostałam sama, bo odeszłam od chłopaka, musiało się zacząć. Pierwsza próba samobójcza potem coraz mocniejsze sznyty na rękach. Potem wielka miłość, ale bardzo trudna. O którą chciałam walczyć, ale nie umiałam inaczej niż niszcząc siebie. Do dziś mam blizny na rękach, nogach, a po tylu lekach, które wzięłam – to cud, że mój żołądek jest dość zdrowy.

 

Nie wiem, co mnie uratowało. Miłość? Głupia, szalona, niepohamowana chęć do życia, która wygrała? Leki? Psychoterapia? Wszystko po trochu…. Dziś mam męża i chociaż czasami nie jest łatwo, chociaż trudno mi wciąż wiele kwestii zaakceptować i chociaż wciąż jeszcze nie mam tytułu naukowego przed nazwiskiem mogę o sobie powiedzieć, że wygrałam. Że jestem szczęśliwa. Czekam na dziecko, które urodzi się na dniach, mam pracę, która przynosi mi wiele satysfakcji. Nie spełniłam ambicji rodziców, nigdy sobie z tym nie poradzę, chociaż oni starają się nie dać mi tego do zrozumienia. Nie jestem geniuszem, nie mam ambicji wygórowanych, nie wyjechałam za granicę i nie zarabiam gór pieniędzy. Ale walczę o siebie, mam cel w życiu, będę mieć dziecko, stałam się osobą, która ma po co żyć. Czy to nie jest sukces?

 

Mi się udało i mam nadzieję, że depresja nigdy nie wróci. Można wygrać. Tylko trzeba bardzo chcieć…. Młody człowiek sam musi chcieć podjąć tę walkę, która nie jest łatwa. Musi mieć wsparcie w bliskich i mieć po co żyć. To nie jest łatwe. Ale tym większy sukces, tym piękniejsze życie potem. Życzę wszystkim ludziom z depresją, żeby wyszli z tego i żeby nie patrzyli na innych, na ich sukcesy. Nie porównujcie się z innymi, nie martwcie się, że nie spełniacie czyiś tam ambicji. Bądźcie szczęśliwi po swojemu. To się da zrobić

.

depresyjna

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net
Depresja – można z tego wyjść
  • 5.00 / 5 5
1 głosów, średnia: 5.00

Dodaj komentarz

PUELLANOVA nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzega sobie prawo do usuwania opinii bez podawania przyczyny.Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa PUELLANOVA lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.