Feminizm w sieci, czyli problem feministek?

 Po wpisaniu w google hasła „feminizm” otrzymuję linki do Wikipedii, kilku for i bloga, który od dawna nie jest aktualizowany.  Pierwszym portalem, do jakiego odsyła wyszukiwarka, jest serwis Kobiety-Kobietom, jednak nie jest to strona stricte feministyczna. Pytanie o brak feministycznych pism w sieci nasuwa się więc samo. Dlaczego tak się dzieje? Czemu w polskim internecie  tak mało jest dobrych, często aktualizowanych i znanych portali feministycznych? Czyżby feminizm nie był interesujący dla internautek?

Największe ze stron zajmujące się tematyką feminizmu to serwisy „Kobiety-Kobietom.com”, „Feminoteka.pl”, „Ośka.org.pl”.  Na tych portalach można przeczytać zarówno wypowiedzi feministek, artykuły związane z tym tematem, jak i informacje o różnego rodzaju wydarzeniach. Istnieje także forum internetowe „Feminizm”, które jest miejscem spotkań feministek z całego kraju.

Szukając portali wzięłam pod uwagę jedno z najważniejszych, jak sądzę, kryterium, jakim jest wyszukiwarka Google. Dzięki niej większość użytkowników trafia na poszukiwane treści, to ona sprawia, że jakiś serwis istnieje i ma się dobrze albo znika przez nikogo nie odwiedzany. Inaczej potraktowałam „Ośkę”, fundację, której strona wprawdzie istnieje w sieci, ale trudno szukać jej pod hasłem feminizm i jest bardzo słabo widoczna w Google. Byłoby jednak niesprawiedliwością nie wziąć pod uwagę tak ważnego dla feministek miejsca.

Warto by więc zastanowić się, co może sprawiać, iż feminizmu w sieci jest tak mało. Czy to brak zainteresowania internautów? A może zbyt mało jest w Polsce feministek chcących pisać o swoich poglądach?  Czy też problem leży zupełnie gdzie indziej?

„Feministyczny” znaczy dla większości Polaków tyle co „agresywny”, „pro aborcyjny” czy „anty męski”. Ta ideologia kojarzona jest raczej ze złośliwą, brzydką, krzykliwą kobietą niż mądrą ambitną i zaradną intelektualistką. Już na samo słowo „feminizm” większość osób reaguje alergicznie. To jest, jak sądzę, jeden z kilku powodów, dla których brak jest w sieci dużych portali feministycznych. Strony chcące się utrzymać muszą wszak mieć odbiorczynie i aby je do siebie przyciągnąć wolą, nawet jeśli są przychylne ruchowi feministycznemu, unikać etykiety „feministyczna” . Nie chcą odstraszyć  od siebie potencjalnych użytkowniczek i użytkowników. Feminizm się po prostu źle sprzedaje, powód banalny, ale dosyć oczywisty. A w sieci, chociaż można pisać także dla kilku czytelników, większość właścicieli portali chce jednak zaistnieć, sporo z nich również – zarobić.

Podobnie twierdzi pisarka, Agnieszka Krawczyk, która uważa siebie za feministkę. W rozmowie ze mną powiedziała: „Uważam, że w naszym kraju jest małe zainteresowanie feminizmem to i stron jest mało .  Kobiety biety w Polsce nie interesują się feminizmem, każda prawie mówi ‚ja nie jestem feministką’, ale z praw wyborczych są zadowolone i z w miarę równego statusu też. U nas pokutuje przekonanie, że feministka to jakaś baba z brodą, i papierochem w brudnych zębach. Poza tym, u nas tzw. dyskurs feministyczny nie wychodzi poza dyskryminację w pracy, szklany sufit i prawa dla matek, czasem sprawy społeczne in vitro, aborcja, mało się robi, żeby zaktywizować kobiety do działalności społecznej i politycznej, póki to się nie mieni, to feminizm zawsze u nas będzie cichy, tak uważam”

Inną kwestią jest język, jakim posługują się feministki. Jest to zbyt często stylistyka naukowa, niezrozumiała dla przeciętnego odbiorcy. Czytelnik czy czytelniczka mająca przed oczami tekst, którego nie rozumie poczuje, iż także sama idea feminizmu jest niezrozumiała i całkowicie obca. Może również pomyśleć, że feminizm jest pewnego rodzaju kręgiem dla wtajemniczonych, do którego nie wpuszczane są osoby z zewnątrz. Wiele artykułów na temat feminizmu, jakie są w sieci, mogą dawać poczucie iż idea feministyczna jest stworzona przez i dla akademików, a nie dla ludzi „przeciętnych”. Czyżby więc polski feminizm był zarezerwowany tylko dla wybrańców i profesorów?

Kwestia wyobcowania jest również dużym problemem polskich feministek. Zamiast otwierać się na ludzi, zamykają się, tworząc swój świat, posługując się swoistym żargonem niezrozumiałym dla innych. To wyraźnie widać w sieci, gdzie można spotkać wiele dobrych, ale nazbyt trudnych, artykułów pisanych przez profesorki.

Spójrzmy jednak na trzy wymienione wcześniej serwisy.  Jaka jest ich treść, jak często są aktualizowane? Czy jest w nich coś, co odstrasza innych wydawców od feminizmu? Czy tam odnajdziemy przyczynę niedostatku treści feministycznych w Internecie?

Kobiety-Kobietom są najwyżej  pozycjonowane w wyszukiwarce Google. Nie jest to strona stricte feministyczna, ale raczej queer. Redaktorką naczelną jest Absolut6na9 , która mówi, dlaczego pełni właśnie tę funkcję: „Na pytanie dlaczego robię portal, zwykle odpowiadam – bo umiem. Tak naprawdę moja wiedza ogranicza się do spraw technicznych (od kilku lat zawodowo robię różne strony), dlatego zapraszam do współpracy kobiety z zacięciem dziennikarskim chętne do tworzenia tego portalu” . W sumie Kobiety-Kobietom tworzy 9 redaktorek i żadna z nich nie podpisuje się imieniem i nazwiskiem, wszystkie posługują się pseudonimami. Dlaczego? Boją się powiedzieć światu „jesteśmy lesbijkami”? Czy przeraża je myśl o etykiecie feministki? A może nie są szczere w swoich intencjach? Być może powód jest zupełnie inny, jednak fakt, iż żadna z redaktorek nie chce przyznać się do swojego prawdziwego imienia, budzi podejrzenia o nieszczerość lub strach.

W serwisie istnieje miejsce poświęcone wyłącznie ruchowi feministycznemu. To dział, który, niestety, nie jest często aktualizowany. Wiadomości, jakie możemy tam znaleźć dotyczą głównie Manif i wydarzeń związanych z działalnością feministek. Są jednak także felietony, dotyczące pozycji kobiet w dzisiejszym świecie.

Karolina Skrzek w jednym ze swoich tekstów, które zamieszczono w serwisie, pisze m.in. o krzywdzących stereotypach dotyczących kobiet. Ciekawy artykuł wyszedł także spod biura „dagi”, która pisze o równości płci. Data zamieszczenia tego tekstu to czerwiec 2007, co może sprawiać wrażenie iż może być on pod wieloma względami nieaktualny. W portalu można znaleźć także artykuły dotyczące kultury i obecności w niej spraw kobiecych, są także teksty Agnieszki Graff. Dział wydaje się być bardzo ciekawy, jednak fakt iż najnowszy artykuł publicystyczny pochodzi sprzed prawie roku nie napawa optymizmem. Ogólna liczba tekstów w dziale wynosi zaledwie21  (plus wiadomości o Manifach) są jednak ciekawe i wartościowe, wzbudzają także duże zainteresowanie czytelniczek i czytelników i powodują gorące dyskusje. Napisane są żywym językiem, zrozumiałym dla większości odbiorców, co implikuje duże grono czytelników. Żal jedynie, i tych treści jest tak niewiele.

Feminoteka, kolejny serwis, również jest wysoko pozycjonowana w wyszukiwarce Google; odnośnik do niej można znaleźć na pierwszej stronie po wpisaniu hasła „feminizm”.  Strona robi dobre wrażenie już na pierwszy rzut oka. Jest jasna, przejrzysta, czysta. Kolejny plus – jest często aktualizowana.  Teksty zamieszczone na stronie to nie tylko suche informacje, ale i bardzo dobre felietony, a także recenzje. Autorki i autorzy nie boją się żeńskich końcówek i używania form takich jak „psycholożka”, „prezeska”, czy „członkini”, czego inne serwisy kobiece wciąż unikają.
Tematycznie teksty są podzielone na felietony, imprezy, jest także przegląd prasy, jak również dział KOBIETY i … aborcja, herstoria, polityka, przemoc, praca, zdrowie i Unia Europejska.

Swoją działalność Feminoteka opisuje w punktach: „Cele Fundacji
1) działanie na rzecz likwidacji dyskryminacji ze względu na płeć w literaturze, kulturze, sztuce oraz życiu publicznym,2)wspieranie i upowszechnianie problematyki kobiecej, problematyki gender, feminizmu,3) promowanie autorek i autorów, publikacji, wydawnictw poświęconych szeroko rozumianej problematyce kobiecej,4) promocja kwestii równouprawnienia kobiet i mężczyzn,5) przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet,6) przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć,7) wspieranie udziału kobiet w życiu publicznym i kulturalnym,8) likwidowanie barier związanych z dostępem do wiedzy na temat nowych technologii9) upowszechnianie wiedzy na temat nowych technologii wśród kobiet.”
Założycielką i jednocześnie prezeską fundacji jest Joanna Piotrowska, która jest również trenerką samoobrony, genderową i antydyskryminacyjną i współautorką wielu publikacji.

Chociaż artykuły w Feminotece są niezwykle zróżnicowane, większość tekstów napisanych jest nie dla tzw. przeciętnego, ale świadomego odbiorcy, dla którego odbiór naukowego żargonu nie sprawia najmniejszych problemów. Nie jest to strona dla osób z zewnątrz, ale raczej dla tych, którzy już się feminizmem interesują. Feminoteka raczej nie przysporzy feminizmowi nowych „wyznawczyń”.

Kolejny serwis, którego jednak trudno szukać w Google, ale warto o nim wspomnieć, ponieważ jest znany w feministycznych kręgach to strona fundacji Ośka. Jest to, jak możemy przeczytać na stronie, „Ośrodek Informacji Środowisk Kobiecych OŚKa jest niedochodową, niezależną fundacją, która wspiera organizacje i inicjatywy kobiece, promuje uczestnictwo kobiet w życiu publicznym i społecznym oraz służy informacją i wiedzą wszystkim osobom zainteresowanym sytuacją kobiet i feminizmem w Polsce i na świecie.” . Całością, jeśli chodzi o stronę internetową fundacji, zajmują się dwie osoby, administrator Ewa Kaźmierska oraz wolontariuszka Ania Wyszkowska. Niestety jednak, nie odpowiadają na maile, które pozostają bez żadnego odzewu, co może świadczyć o fakcie iż stronę Fundacja traktuje „po macoszemu”.  Strona jest również bardzo rzadko aktualizowana, ostatnie zmiany pochodzą z grudnia 2009.

Ośka wydawała swoje biuletyny, a część z zamieszczonych tam tekstów można znaleźć na stronie.  Podejmowane są tam tematy ważne i trudne. Większości tekstów bliżej do artykułów naukowych niż publicystycznych, co wszak może odstraszać tzw. zwykłego czytelnika.

Przeciętny odbiorca nie chce raczej czytać wykładów, on potrzebuje żywego języka, który jest mu bliski i jest dla niego klarowny. Na stronie, co bardzo istotne dla wielu odbiorców, są informacje, jak uzyskać pomoc psychologa czy prawnika dzięki pomocy Fundacji. Można tam również znaleźć linki do innych stron, gdzie fachowcy udzielają tego typu porad. Ośka prezentuje również skróty artykułów, które w jakiś sposób dotyczą spraw kobiecych, z innych gazet jak np. Rzeczpospolita czy Przekrój.

Miejscem żywym i rozwijającym się jest niewątpliwie także Forum „Feminizm”.  Forum ma kilkadziesiąt stałych i dużo dochodzących użytkowników i użytkowniczek. Można prowadzić tam zarówno luźne pogawędki, jak i ideologiczne dyskusje. Nierzadko internautki zamieszczają tam linki do ciekawych stron, artykułów lub wymiany zdań na innych forach. To miejsce żyje i dzięki niemu można wyczuć nastroje dzisiejszych młodych feministek, które, ukryte za anonimowymi pseudonimami, nie boją się mówić o tym, co naprawdę im w duszy gra.
Sporo jest także stron, które można by nazwać feministycznymi, a przynajmniej anty-dyskryminacyjnymi. Na uwagę zasługują portale aktywizujące kobiety do działania, takie, które proponują im pomoc w rozwiązaniu problemów i rozpoczęciu nowej działalności.

Interesująca są strony Fundacji  Nie tylko Matka Polka, , czy Mamy w Centrum, . Warto wspomnieć także o serwisie Kobiety na Wsi,  zajmujący się problemami wiejskich kobiet. Wiele serwisów przeznaczonych dla kobiet podejmuje sprawy, które interesują także feministki, stara się mówić o dyskryminacji kobiet i stereotypach je krzywdzących. Nie można nie wspomnieć o serwisie Gazety Wyborczej, gdzie jest miejsce dla Wysokich Obcasów, / Czy tego typu serwisy można jednak nazwać feministycznymi? Raczej nie, są one zapewne pro kobiece, mówią o ważnych kwestiach, ale chyba zbyt rzadko podejmują temat feminizmu i problemów samych feministek.

Feministyczne teksty kojarzą się większości z nudnymi wykładami dotyczącymi spraw niezrozumiałych dla większości. Feministka nie może malować paznokci, nie może dbać o cerę, nie może myśleć o mężczyznach – twierdzi wielu. Szkoda, ze strony uważające się za feministyczne nie chcą tego zmienić. Że między artykułami o dyskryminacji kobiet czy handlu ludźmi nie ma porad, jak zadbać o włosy. Być może to zmieniłoby wizerunek feministki dając jednocześnie samym feministkom możliwość myślenia o sobie jako o kobiecie, czasem próżnej, czasem chcącej być nie tylko mądrą, ale i ładną.

Tekst ten podejmuje temat feminizmu w sieci w sposób okrojony. Trudno opisać wszystkie aspekty genderowe, które pojawiają się w Internecie na zaledwie kilku stronach. Jednak jasno pokazuje smutny fakt – feminizmu w sieci jest mało. Mimo, iż strony, które są feministyczne, prezentują ciekawe i niebanalne treści, tylko Feminoteka może pochwalić się częstymi aktualizacjami, żywymi treściami i wieloma, zróżnicowanymi autorami. Dlaczego tak jest? Zapewne rację ma Agnieszka Krawczyk mówiąc, iż feminizm nie jest w Polsce atrakcyjny Nie sprzedaje się dobrze, więc autorzy serwisów wolą unikać nazywania swoich stron feministycznymi.

Jednak jest i inny aspekt tego problemu. Jeśli feminizm nie może „sprzedać się” w sposób bezpośredni, niech będzie chociaż w formie mniej oczywistej, ale za to przekaz niech będzie prosty, jasny i zrozumiały. Polski feminizm jest tymczasem zamknięty, tworzy wokół siebie aurę niedostępności i elitarności. Wyraźnie widać to w sieci, gdzie serwisy feministyczne nie zabiegają o nowych czytelników. Nie starają się o reklamę ani informację w serwisach kobiecych czy społecznych. Są zamkniętymi kręgami, do których wstęp mają nieliczni. Czy odzwierciedla to obraz polskiego feminizmu w ogóle? A może jest to tylko fragmentaryczny wizerunek, którego nie powinno się brać pod uwagę myśląc o feministkach w Polsce? Być może powodem jest ten podawany przez Bernadettę Darską w ostatniej Zadrze. Ta feministka i literaturoznawca mówi, że „Obecność w internecie jest nadal często jest bagatelizowana, a jest bardzo ważna”.   Czyżby „walczące feministki” nie potrafiły się przekonać do polskiej sieci?

Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz