Gwałt domniemany – czyli Bieniuk i „jego” Cassandra – jak w Polsce traktujemy ofiary gwałtu

Ostatnie dni rozgrzewają serwisy plotkarskie, ale i, niestety, poważniejsze gazety wiadomościami na temat „domniemanego gwałtu” , którego dopuścić się miał były sportowiec na modelce. Najważniejsze w tym wszystkim nie jest to, że doszło (bądź nie) do gwałtu, lecz to, kim jest ofiara i jej oprawca. Bez względu na to, jaki będzie finał tej sprawy – każda ofiara gwałtu widzi tu swój koszmar. Obnaża się przeszłość zgwałconej, szuka się jej „winy”, próbuje się podważyć jej wiarygodność i za wszelką cenę ocalić dobre imię gwałciciela. Tak właśnie wygląda każda (lub prawie każda) sprawa o gwałt. 

Nie wiem, jaka jest prawda w tym przypadku, ale mam pewną zasadę, której będę się trzymać zawsze – wierzę kobiecie, która mówi, że została zgwałcona. Dlaczego? Bo większość z nich mówi prawdę. Tak mówią statystyki, tak mówi doświadczenie, tak po prostu jest. Jeśli kobieta zgłasza gwałt na policję musi być bardzo zdesperowana. Musi wiedzieć, jaki koszmar ją czeka – wielokrotne przesłuchania, podważanie jej wiarygodności, upokarzanie, sprawy w sądzie ciągnące się latami. Ofiara musi wiedzieć, że będzie się wyciągać niemiłe sprawy z jej przeszłości, wyolbrzymiać je i pokazywać w krzywym zwierciadle. Że będzie się szukać jej wad, podważać wiarygodność, to gwałciciel będzie zawsze tym, który będzie ponad to. Jego nikt nie będzie sprawdzać, nie będzie przepytywany przez sąd i prawników wszystkich stron. Nie będą badać gwałciciela neurolodzy, psychiatrzy, psycholodzy itp. Ofiarę tak.

gwalt

 

 

zdjęcie poglądowe fot M.Pawłowicz
I jeśli ktoś myśli, że ofiara gwałtu może liczyć na korzyści finansowe jest naiwny, nie zna realiów albo po prostu jest głupi. Większość gwałcicieli wychodzi bez szwanku z oskarżenia. Nawet, jeśli sąd uzna ich za winnych, nawet, jeśli mają zapłacić zadośćuczynienie, z reguły tego nie robią, bo „ich nie stać”, przepisują swoje majątki na żony, ciotki, wujków, ojców, bo muszą utrzymywać dzieci, psy, koty czy cholera wie kogo czy co jeszcze. Mało który idzie do więzienia, a jeśli już, to odsiadują śmiesznie niskie kary. Naprawdę trzeba mieć bardzo silne nerwy, żeby zgłosić gwałt.

Kobieta. która oskarżyła o zgwałcenie Bieniuka (zgodził się na użycie jego nazwiska, być może uznał, że to sprawi, iż będzie bardziej „niewinny” dzięki temu ) jest, czy też była modelką. Podobno ma też znajomych, którzy, według wielu, dyskryminują kobietę, jako ofiarę gwałtu. Czy to znaczy, że skoro ktoś ma „złych” przyjaciół, nie można go gwałcić? Czyli cytując, nieżyjącego już polityka „nie można zgwałcić prostytutki”? , a w tym wypadku – modelki? Jakie to ma znaczenie, kogo zna, czy nie zna ta kobieta? Co to ma też za znaczenie, że po gwałcie kobieta wsiadając do taksówki podobno – śmiała się? Czy po zgwałceniu jest jakiś „kodeks postępowania”? Nie wolno się uśmiechać? Przecież niektórzy dowiadując się o śmierci najbliższej osoby śmieją się histerycznie. Czy to znaczy, że się cieszą? Nie. To znaczy, że mają taki mechanizm obronny!

Zarzuca się też kobiecie, że spotkała się z Bieniukiem w hotelu. Tymczasem statystyki mówią jasno – większość gwałtów dokonują sprawcy doskonale znani ofiarom w, wydawałoby się, bezpiecznym miejscu. Czy to, że dziewczyna umawia się z chłopakiem na randkę, a nawet seks w hotelu automatycznie znaczy, że zgadza się, iż on może robić z nią co tylko chce? NIE, NIE i jeszcze raz NIE! Mogła mieć ochotę na przytulanie, pocałunki, a może i romantyczny seks, ale nie przemoc, narkotyki, czy cokolwiek innego co miało mieć tam miejsce, a ona nie wyraziła zgody. Wszystko związane z seksem, co się tam wydarzyło bez jej akceptacji było gwałtem. I musimy mieć tego świadomość.

Kolejnym zarzutem wobec tej kobiety jest fakt, iż miała chcieć przyjąć pieniądze od domniemanego oprawcy w zamian z milczenie. Jeśli miałoby to uchronić ją przed upokorzeniami w sądzie, prokuraturze, a także obrzydliwymi insynuacjami w mediach, to naprawdę ktoś się dziwi? Żadne, ale to żadne pieniądze nie wynagrodzą gwałtu. Jednak mogą zapewnić opiekę psychologa, psychiatry i, jeśli wystarczy – dać możliwość wyjechania na kilka dni by zapomnieć o tym potwornym przeżyciu. Naprawdę tak trudno to zrozumieć?

Podobno ze sprawy wycofała się kancelaria prawnicza, która opiekowała się poszkodowaną. Mimo jej zapewnień, iż nie ma to związku z samą sprawą, posypały się gromy na ofiarę. A przecież powodów mogło być mnóstwo. łącznie z tymi medialnymi! Może też z tą najbardziej prozaiczną przyczyną, że poszkodowanej nie stać na drogich adwokatów. Ale internauci wydali już wyrok. Na pewno święty wdowiec nikogo nie zgwałcił, zła dziewczyna wymyśliła sobie gwałt dla sławy. Bo gwałt to świetny pomysł na zdobycie pieniędzy i rozgłosu….

Nie wiemy, co się tam stało, ale nie  tylko o to chodzi w tej sprawie. Bolesne jest to, jak traktuje się ofiarę, a jak oprawcę. On pokazywany jest jako biedny wdowiec, ojciec dzieciom. Jej wywleka się brudy, wypomina przeszłość.I tak jest z KAŻDĄ ofiarą gwałtu, choćby była świętą. Dlatego właśnie kobiety nie zgłaszają gwałtu. Póki tak będziemy traktować koszmarnie poważną sprawę jaką jest przemoc na tle seksualnym nic się nie zmieni. I będzie coraz więcej ofiar. Także śmiertelnych.

 

Aleksandra Z, Elbląg

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz