„Gwałt i milczenie” – w cieniu stereotypów i smutnej rzeczywistości

 Zostałaś kiedyś zgwałcona? Padłaś ofiarą przemocy seksualnej? Jeśli nie, możesz powiedzieć sobie, że masz sporo szczęścia. Kobiet, które doświadczyły różnych form przemocy związanej z seksem jest, według niektórych źródeł, nawet ok. 20-25%. Mówimy, oczywiście, o Polsce. 

Niezwykle trudno jest policzyć wszystkie gwałty i przestępstwa na tle seksualnym z dwóch przyczyn – po pierwsze z winy różnych kwalifikacji przestępstw, z których niektóre uważa się za przestępstwo na tle seksualnym, inne nie, nawet jeśli de facto nim jest. Drugi powód jest o wiele ważniejszy i bardziej utrudniający szacowania. Kobiety nie zgłaszają gwałtów. Mówią o tym, co się stało swoim koleżankom, siostrom, często nawet nie matkom, czasami milczą całkiem. Wiele zamyka się w sobie na lata i ,bojąc się ostracyzmu społeczeństwa, zachowując dramat tylko dla siebie. Stąd te 20-25% to czyste szacunki oparte na doświadczeniu oraz statystkach policyjnych. Prawda może być jeszcze gorsza. „Organizacje pomagające kobietom doznającym przemocy seksualnej szacują, że na światło dzienne wychodzi 8-10% tych przestępstw” pisze Agnieszka Kościańska w książce „Płeć przyjemność i przemoc” . 

Policja chwali się swoimi danymi „W roku 2013 i 2014 nie odnotowano zgwałceń ze szczególnym okrucieństwem. Wykrywalność w roku 2014 wyniosła blisko 83%. Najczęstszą przyczyną umorzeń był brak znamion czynu zabronionego (w I połowie 2014 roku było 390 takich przypadków).” mówi podinsp. Katarzyna Balcer z Zespołu Prasowego Komendy Głównej Policji w wypowiedzi dla PuellaNova.pl. Czy ten „brak znamion czynu zabronionego” nie jest podszytym nieżyczliwym i krytycznym podejściem policji do pokrzywdzonej?

Wg statystyk policyjnych w roku 2014 stwierdzono, wg art. 197 par. 1 – 4, 1885 tego rodzaju przestępstw. Czy jest możliwe, by w kraju, gdzie mieszka prawie 40 mln osób doszło do tak niewielkiej ilości przestępstw? Dlaczego kobiety nie zgłaszają gwałtów? A może policjanci odsyłają zgwałcone kobiety z kwitkiem, bo „te” sprawy są zbyt trudne?

zgwałcona - ofiara czy przestępczyni?

Pierwszy, czy najważniejszy, o tym każdy zdecyduje sobie sam, jest problem zrzucania winy na samą ofiarę. Nawet kobiety, które, teoretycznie, same mogłyby być zgwałcone, często oskarżają zgwałconą, a nie gwałciciela. Mit, że „to ona jest winna, jak czytamy w książce Kazimierza Pospiszyl „Przestępstwa seksualne”  jest w Polsce silnie zakorzeniony : „Jak wykazała już ćwierć wieku temu Catherine H. Morrison, w naszej kulturze funkcjonują trzy podstawowe stereotypy na temat męskiej dominacji” . W skrócie dotyczą tego, że kobiece „nie” może zawsze znaczyć „tak”, mężczyźni czują siłę, wyższość nad kobietą, która ma go słuchać i wreszcie im wyżej postawiony na drabinie społecznej mężczyzna, tym więcej ma praw. Mężczyzna czuje, że mu wolno, ona natomiast podświadomie przyznaje mu rację. Obwinianie się występuje u większości zgwałconych, niektóre odczuwają to tak silnie, że zaczynają wierzyć, iż wszystko stało się przez ich głupotę, złe ubranie, alkohol – cokolwiek. „Moja wina”, nigdy „Jego wina”.  „On tylko dotykał”, „tak właściwie to może nic się nie stało” itp. Nawet wielu naukowców uważa, że winę za gwałt ponosi sama kobieta! Jak pisze w swojej książce „Płeć, przyjemność i przemoc” jednym z takich specjalistów jest Lew-Starowicz , który to często, a może nawet nazbyt często wspomina o kobiecej lekkomyślności, prowokacji, czy winy leżącej „po obydwu stronach”. Jak wobec takich słów ma czuć się dziewczyna idąc na policję? Nic nie czuje, bo tam nie pójdzie.

W 2014 roku nagłośniono sprawę wypowiedzi biegłego sądowego. Cytując za Wyborczą , która z kolei przytacza słowa samego eksperta do spraw przestępstw na tle seksualnym, „Problemem mężczyzn jest to, że trudno jest im odczytywać sygnały płci przeciwnej – ciężko jest się domyślić, kiedy kobieta chce, a kiedy nie chce. Na moje dyżury policja przywozi właśnie ofiary gwałtów do zbadania czy wydania opinii i powiem pani, że niektóre z nich są faktycznie roztrzęsione, a inne nie, to jest kwestia ich podejścia – powiedział dr Boćkowski.” Naprawdę tak trudno odczytać sygnał obrony, słownej, ruchowej, czy okazanej silnymi emocjami jak płacz czy krzyk? Pamiętajmy, że gwałcone bywają osoby niepełnosprawne, np. nieme. To znaczy, że ich np. kręcenie głową nie jest sygnałem? Nie każda kobieta krzyczy, nie każda potrafi walczyć. Ale każde „nie” powinno być akceptowane i niepodważalne. Są takie, które gwałci się gdy są w stanie nieświadomości, np. po wypiciu napoju z tzw.pigułką gwałtu. Jak one mają wypowiedzieć swoje „NIE”?

Dziewczyna, o której sprawie swojego czasu było głośno, zgwałcona w czasie codziennego joggingu, powiedziała w wywiadzie dla tygodnika Newsweek (26-01-2014) „Najpierw skrzywdził mnie gwałciciel, potem policja i internauci” – tak opowiada w rozmowie z „Newsweekiem” biegaczka napadnięta i zgwałcona w stołecznym Lesie Kabackim.” Na forach internauci z dziką pasją pytali, po co tam poszła, trzeba było nie łazić po „nocach”, że zapewne sama chciała, a może sobie wszystko wymyśliła. To lżejsze opisy wypowiedzi czytelników i czytelniczek, bo kobiety wtórowały mężczyznom w obrzucaniu dziewczyny błotem. Oczywiście, pojawiły się też inne, wspierające, z których wynikała prawdziwa troska o kobietę. Jednak te obwiniające tak bolą, są tak okrutnie bolesne, że ofiara, wiedząc, co może ją czekać, może nie na skalę krajową, ale w jej otoczeniu, woli nie ryzykować. I siedzieć cicho.

Jakie jest społeczne podejście do sprawy przemocy seksualnej możemy zaobserwować chociażby na podstawie prezydenta Olsztyna który, nie zważając na mocne zarzuty i oskarżenia o gwałt i molestowanie nie ma oporów przed pokazywaniem się publicznie i podjąć decyzję, by próbować startować w wyborach do kolejnej kadencji. Najstraszniejsze jest jednak to, iż ma duże poparcie mieszkańców. Miał bardzo duże szanse na wygraną i to jest niczym naplucie w twarz osobom zgwałconym. Wypowiadający się w programach telewizyjnych ludzie sprowadzają całą sprawę do żartu bo przecież „taki facet to co ma nie skorzystać”, czy oskarżenia kobiet, że to one wymyśliły całą sprawę.

Co jest  charakterystyczne dla for internetowych, gdzie zgwałcone pytają „jak żyć po gwałcie”, „co robić”, w odpowiedziach rzadko padają słowa zachęcające do zgłoszenia sprawy na policję, czy do prokuratury. Zgwałcone nie mają świadomości, jakie mają prawo i że takie przestępstwo można zgłosić po latach. W „Kafeterii.pl” dziewczyna pyta, jak żyć z gwałtem z przeszłości. Odpowiedzi są różne, niektóre zaskakujące. Merkaba podpowiada „musisz wybaczyć wybaczyć i to wielokrotnie” . Wybaczyć, zapomnieć, milczeć…

Tak, jak wspominała biegaczka w w/w wywiadzie, ogromnym, koszmarnym problemem jest samo przesłuchanie zarówno na policji, jak i na prokuraturze. W sądzie jest to kolejny dramat – gdy adwokaci zbrodniarza krok po kroku próbują odebrać ofierze godność, wyśmiać ją, sprawić by czuła się winna, rozbić jej ego na kawałki, sprawić by wreszcie wyszła zapłakana mówiąc „wycofuję się”. Tylko najbardziej twarde mogą dojść do końca wlokącej się latami sprawy. Jednak trauma nie zostaje na rok, dwa. Ona zostanie na zawsze, do końca życia. Przez czas trwania sprawy dramat wspierany ciągłymi informacjami z sądu, kolejnymi przesłuchaniami, wymysłami adwokatów oskarżonych. Trudno z tym żyć. Ofiara nie jest chroniona na żadnym z tych etapów, chyba, że ma wystarczająco dużo funduszy by wynająć adwokata, który się o nią zatroszczy i pomoże przejść przez ten dramat lub sędzia tak prowadzi sprawę by chronić dziewczynę, która została zgwałcona. Dziewczyny często nie wiedzą, że są centra pomocy dla ofiar gwałtów, ale nawet one nie są często pomocne, gdyż działają głównie w dużych miastach, infolinie czynne są w bardzo ograniczonych godzinach, itp. Zgwałconej nikt nie powie, co ma robić, jak się zachować, nikt nie odpowie na pytanie, dlaczego prokurator na nią krzyczy jakby to ona była winna, a adwokat jest bliski od wypowiedzenia słowa „prostytutka”.

Wg policji wszystko powinno przebiegać według suchego schematu, gdzie na ofiarę zrzuca się odpowiedzialność, a nieznajomość prawa może ją doprowadzić do „umorzenia”. „Odpowiadając na pytanie, jakie czynności powinna wykonać pokrzywdzona po zgwałceniu – jak najszybciej zgłosić sprawę organom ścigania, ponieważ w tego typu sytuacjach bardzo ważne jest jak najszybsze zabezpieczenie materiału dowodowego. Pokrzywdzona musi zostać zbadana przez lekarza, który określi obrażenia, zabezpieczy materiał biologiczny. Ponadto bardzo często zachodzi konieczność zabezpieczenia odzieży pokrzywdzonej (w tym bielizny), wykonania oględzin jej ciała (jeśli są widoczne obrażenia), pobrania wyskrobin spod paznokci, ponieważ mogą zawierać naskórek sprawcy. W przypadku podejrzenia, że zgwałcenia dokonano po użyciu tzw. „pigułki gwałtu”, niezwykle ważnym jest jak najszybsze pobranie moczu i krwi pokrzywdzonej do badań, ponieważ substancja wydalana jest z organizmu już po kilku godzinach. Choć naturalnym odruchem zgwałconych kobiet jest chęć umycia się, nie należy tego robić, by nie zniszczyć materiału dowodowego.” – wylicza suche procedury, nakazy podinsp. Katarzyna Balcer. Nie myj się, nie wyrzucaj bielizny. Pamiętaj twarze. Pokaż jak bardzo jesteś skrzywdzona – jeśli brutalnie – postępowanie może być szybsze. Nikt nie zatroszczy się o Twoją psychikę. Musisz wiedzieć co robić, od razu po tym, gdy zostaniesz zgwałcona, a właściwie już przed, bo gdy „nie ma śladów”, śledztwo zakończy się umorzeniem. Dla policji, jak się wydaje, wygodnie byłoby nagrać gwałt na komórkę, zatroszczyć się o świadków, wyrwać gwałcącemu włosy i dać się poszarpać – żeby było o co oskarżyć. Wtedy sprawa nie wymaga tak dużego wysiłku, wszystko podane na tacy. Dlatego zbyt dużo spraw trafia do kosza „umorzone”.

W sprawie, która wciąż nie została doprowadzona do końca, a oskarżeni, mimo dowodów nie tylko są na wolności, ale i pracują w pogotowiu jako ratownicy,  natomiast ani policja, ani prokuratura nie widzą żadnych błędów. Cytując za lokalną gazetą Portel.pl „Pokrzywdzona tymczasem mówi:”- Przesłuchanie w moim odczuciu było kolejną traumą – twierdzi tymczasem poszkodowana. – Policjantka informowała mnie, iż jeśli czegoś nie pamiętam, to albo kłamię, albo wszystko ukartowałam, by ukryć romans przed mężem. Policjantka bez ogródek insynuowała, że sama jestem sobie winna, upomniała mnie również za fakt, iż nie broniłam się fizycznie, co ona, na moim miejscu, na pewno by zrobiła. Próbowała wmówić, że skoro nie wydrapałam mu oczu, nie kopałam i nie biłam, (czego nie byłam w stanie zrobić), gwałtu nie było…. – dodaje kobieta.” Nikt kobiecie nie pomógł, nikt nie wyciągnął do niej ręki. „Odezwała się do mnie jedna fundacja, ale tylko dzięki przyjaciółce. Nie chcę mówić o tym teraz, ale bardzo im dziękuję” – mówi ta sama kobieta w wypowiedzi dla PuellaNova.pl. Trauma po przesłuchaniu może zostać tak długo, jak zostanie w pamięci sam gwałt.

„Najpierw policja. Długie przesłuchanie z policjantką, której mina mówiła – idź już stąd.- zwierza się ofiara gwałtu – Potem badania ginekologiczne. Prokuratura – znów rozrywanie ran. Co gorsze, wszystko się ciągnęło miesiącami, a ja wiedziałam, kto to zrobił, znałam imię, nazwisko. Potem sąd i jego adwokat. Nienawidzę tego człowieka, prawie tak, jak nienawidzę jego klienta. Brzydzę się nimi obydwoma. Może to jego praca, ale to taka osoba, która nie ma pojęcia o czymś tak prostym jak „etyka zawodowa. Znajomi mówią, że jestem dzielna, bo walczę. Ale dlaczego to ja muszę walczyć? Dlaczego wszystko spada na mnie, a przestępca popija sobie herbatkę w domu?”. – Nie wie, czy poszłaby drugi raz na policję – „Chyba nie” – mówi anonimowo jedna ze zgwałconych kobiet. „Już na policji poradzono mi bym wynajęła adwokata. Byłam w szoku. Ja? Adwokata? A nie oni?” dodaje ofiara gwałtu. Inna przerwała dochodzenie w połowie, kiedy jeszcze można było tak zrobić. Wycofała zarzuty. „Nie dała rady. Bała się, grożono jej” mówi znajomy kobiety. Wszystkie procedury, brak wsparcia ze strony policji, sądu, brak możliwości zatrudnienia adwokata, a może i ochroniarza, wszystko to sprawiło, że dziewczyna się poddała. Tylko dlaczego to ofiara musi mieć adwokata?

Ofiary gwałtów doskonale zdają sobie sprawę z wielu w/w kwestii. Wolą więc przemilczeć. Boją się policji, boją się prokuratury, ale także reakcji najbliższych „co powie mąż? Może, że to moja wina”? Ich strach to także lęk przed wyśmianiem, obarczeniem winą zarówno przez bliskich, jak i dalszych osób. Same obwiniają siebie,wpadają w zamknięte koło niekończącego się dramatu. Obawiają się również zemsty, a przed nią nie są w żaden sposób chronione. Nierzadko gwałciciel zastrasza ofiarę, która wykonuje jego wolę i „siedzi cicho”. Ci, którzy powinni chronić, zawodzą. Aby walczyć, bo to ofiara musi walczyć o siebie, udowodnić wszystko, a jej oprawca może zmieniać wersje lub wszystkiego się zaprzeć, nawet jeśli są dowody, kobiecie potrzebne jest nie tylko wsparcie bliskich. Musi mieć dobrego prawnika, znaleźć psychologa i psychiatrę którzy pomogą im odpowiedzieć na pytanie „jak z tym żyć” .  

Przestępcom daje się więcej praw niż ofierze, pozwala się im żyć i normalnie funkcjonować, gdy ich ofiara cierpi czując się oskarżana na każdym kroku, jakby to ona popełniła jakieś przestępstwo. Brak empatii i kompetencji urzędników zajmujących się sprawami gwałtu, od policji, poprzez prokuraturę i biegłych psychologów, na sądzie kończąc, jest przerażający. Tylko niektóre, twarde i silne kobiety dają radę dojść do końca procesu i, jeśli trafią na mądrego sędziego, uzyskają chociaż odrobinę poczucia sprawiedliwości. Czy tak powinno być w tzw. Cywilizowanym kraju? Czy wypowiedzi polityków, że „gwałtu nie ma, bo one zawsze chcą” muszą przechodzić prawie bez echa bez żadnych konsekwencji dla człowieka wypowiadającego takie słowa? Kiedy i czy w ogóle się to zmieni? Czy znajdzie się ktoś, kto zadba o sprawy zgwałconych i ustali zasady prawne, które odpowiadają życiu, a nie wydumanym wyobrażeniom policji? Kiedy wreszcie zgwałcone będą traktowane poważnie i ze współczuciem, kiedy przestaną być przestępczyniami, a nie ofiarami, w oczach służb, społeczeństwa, a także i bliskich?

 

Bibliografia:

Agnieszka Kościańska „Płeć przyjemność przemoc” Warszawa 2014
Kazimierz Pospiszyl „Przestępstwa seksualne” Warszawa 2009
http://wyborcza.pl/1,76842,14873114,Seksuolog_o_gwalcie___Jesli_kobieta_nie_chce_wspolzyc_.html#ixzz3KTDrqPYA
http://polska.newsweek.pl/biegaczka-zgwalcona-w-lesie-kabackim-rozmowa-newsweek-pl
http://f.kafeteria.pl/temat/jak-zyc-z-przeszloscia-gwalt-p_5137815
„Ratownicy medyczni oskarżeni o gwałt http://www.portel.pl/artykul.php3?i=73583

wiadomosci.wp.pl „Były prezydent Olsztyna Czesław Małkowski oskarżony w tzw. seksaferze startuje w wyborach” 

Olsztyn uniknie blamażu. O włos. A konkretnie o 528 głosów

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Komentarz dla "„Gwałt i milczenie” – w cieniu stereotypów i smutnej rzeczywistości"

Dodaj komentarz