Gwałt to dopiero początek dramatu

Gwałt jest jak ciężka choroba, z której być może uda się wyleczyć. Samo przestępstwo to dopiero początek traumy. Zgwałconym nie muszę tego mówić, to trochę tak, jakbym miała opowiadać, jak straszny jest rak komuś, kto na niego cierpi. Może przeżyje, przetrwa i wszystko będzie dobrze. A może nie. Ale na pewno ani o jednym ani o drugim się nie zapomina. Szkoda, że nie wiedzą o tym ci,  którzy, teoretycznie, powinny obywateli chronić. 

Jedno i drugie na zawsze zabiera poczucie bezpieczeństwa. Szkoda, że jeśli chodzi o gwałt wiedzą to tylko ci, którzy tego doświadczyli oraz ich bliscy. Ciężka choroba ma bowiem jednak pewnego rodzaju „zaletę”. Chorym się współczuję. W zgwałconych często szuka się winy i piętnuje zamiast wspierać.

Czym jest gwałt? „O przestępstwie zgwałcenia w typie podstawowym mowa jest w art. 197 § 1 Kodeksu karnego, który penalizuje doprowadzenie przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem drugiej osoby do obcowania płciowego. Art. 197 § 2 K.k. określa drugą postać zgwałcenia, polegającą na doprowadzeniu przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej. Typy kwalifikowane zgwałcenia tworzą art. 197 § 3) „ (źródło) Większość gwałtów, jak wskazują różne statystyki (źródło), popełnianych jest przez mężczyzn.

Prawo prawem, statystyki statystykami, życie życiem. Bywa różnie. Dlatego przywołajmy sytuację, która może zdarzyć się każdej z nas i chociaż jest fikcyjna, ale oparta na prawdziwych historiach kilku różnych kobiet.

Zacznijmy od banalnej sytuacji. On jest sympatyczny ona też, a dlaczego nie? Na początku jest miło, rozmowa zupełnie niezobowiązująca. Kieliszek wina, chwila rozmowy. Może spotkali się przypadkiem, może są na weselu znajomych albo biznesowym wyjeździe, wszystko jedno. Mogą się znać, może widzą się pierwszy raz. Załóżmy, że obydwoje są w hotelu.

W pewnym momencie ona wstaje i mówi „dobranoc”, ale on się nie zgadza na jej odejście. Proponuje, że ją odprowadzi. Ona mówi „nie”. On nalega, jest wciąż miły, prawi komplementy. Ona więc, dla świętego spokoju, pozwala się odprowadzić do pokoju, co on sprytnie wykorzystuje wślizgując się do środka i niepostrzeżenie zamykając drzwi. Gdy ona grzecznie prosi by wyszedł ( nie będzie przecież wszczynać awantury ), on wyjaśnia, że zostaje na chwilę, żeby porozmawiać. Mami, kusi.  Może ma dla niej ofertę biznesową, o której nie chciał rozmawiać przy innych, a może po prostu chce ją „lepiej poznać”. Ona zaczyna się bać, ale jeszcze nie jest źle. Uśmiecha się. Rozmawiają ,a gdy temat schodzi na seks, wyraźnie mówi mu „NIE”. On się wkurza. Ile można czekać? Nudzą go głupie gierki. Rzuca ją na ziemię, przytrzymując usta, żeby nie krzyczała. Ale ona nie krzyknie. Boi się. Nie będzie nawet walczyć. Przerażenie zabiera jej możliwość obrony. Płacze. Prosi, błaga by przestał, gdy ten zabiera dłoń z jej twarzy, rozumiejąc, że znalazł świetną ofiarę. Jest mu dobrze, o to mu chodziło! To go podnieca. Ona już tylko płacze, nawet nie ma sił by krzyczeć. Kto by ją zresztą usłyszał? Dla niego to jeszcze lepiej. Młyn na wodę. Robi swoje, wychodzi. Ona zostaje sama, zapłakana, przerażona, nie wie co robić. Przeczekuje noc i na drugi dzień popełnia, jak twierdzą osoby, których historie są podstawą tego artykułu, wielki błąd. Idzie na policję.

Pokrzywdzona ma prawo wyboru kobiety – policjantki, by ją przesłuchała. Jednak to nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Gwałt? Który to już w tygodniu? A może nazwisko gwałciciela (jeśli zgwałcona je zna) wydaje jej się zbyt znajome? Jeśli w ogóle nie wiadomo, kim jest przestępca, ile przy tym będzie roboty, wyobrażacie sobie? W każdym razie przesłuchanie to dla kobiety kolejna trauma. „Na pewno pani tego nie chciała? Proszę tu nie robić scen”- policjantka nie bawi się w delikatność. „Stróżów prawa” często nie interesuje, że każda kobieta reaguje inaczej. (źródło) Jedna płacze, inna jest spokojna, jeszcze inna może w ogóle nie być w stanie ocenić  sytuacji, a większość obwinia się, w czym policja i prokuratura ją bardzo wspierają i wmawiają, że tak faktycznie było.

Sprawa zostaje zgłoszona i mimo niezadowolonej miny funkcjonariuszki trzeba ją prowadzić. Jest obdukcja, zabranie ubrań poszkodowanej, są kolejne, trudne pytania, dręczenie. Bywają sugestie, by sprawić sobie (OFIERZE) adwokata. W tym kraju broni się gwałcicieli. Przecież kobiety same chcą, żeby je przelecieć, czyż nie? Poza tym kobiece „nie” zawsze znaczy „tak”. A zresztą, co to takiego, gwałt. „Bywają gorsze zbrodnie”. Jasne, bywają. Od raka też bywają gorsze choroby, takie, których wyleczyć się nie da. A jednak tym ludziom się pomaga. Gwałcone się szmaci. Gwałt nie kończy się po wyjściu sprawcy z pokoju. On się wtedy zaczyna, jeśli kobieta decyduje się iść na policję.

Policja chwali się, że liczba gwałtów spada. ”Zgwałceń – o 4,9 %, czyli o 70 zdarzeń mniej. Jest to spadek z 1 432 do 1 362 – natomiast w 2003 r. liczba tych przestępstw wyniosła 2 322. Średnio w 2003 r. dziennie odnotowywano 2,7 przestępstwa więcej niż w 2013.” (źródło) Mam jednak nieodparte wrażenie, że spada nie liczba gwałtów, ale ich zgłoszeń. Tzw. Służby, które mają podobno bronić obywatela, w tym policja, nie mają bowiem w naszym kraju świadomości, jak postępować z ofiarą gwałtu. Być może są szczytne wyjątki, oby! Jednak według znanych mi historii opowiedzianych przez kobiety zgwałcone, chcące zachować pełną anonimowość nie podając żadnych szczegółów, powtarza się ten sam motyw – fatalne traktowanie przerażonej kobiety na policji. Gdy „źle wypadniesz” na przesłuchaniu, jest wielka szansa, że sprawa zostanie umorzona. Uczucia ofiary nie mają znaczenia. Za spokojna – źle, zbyt emocjonalna, rozpłakana, też niedobrze. Może udaje? Może chce się zemścić? Albo ukryć romans przed mężem? W stresie niewiele pamięta – odpada od razu. I mamy ten wspaniały spadek gwałtów, czym chwali się policja.

Jednak zdarza się, że sprawa trafia do prokuratury. Wtedy, gdy zgwałcona kolejny raz musi opowiadać przez wiele godzin, dlaczego miała na sobie szpilki i krótką spódnicę, czemu nie wykuła gwałcicielowi oczu i w którym miejscu był w hotelowym pokoju telewizor, przestępca zazwyczaj nawet nie wie, że jest podejrzany. Przepraszam, nie przestępca. Jest świadkiem. To, czy w ogóle postawią mu zarzuty zależy od wielu czynników. I nawet obdukcja nie pomoże. „świadków nie było”, „za mało dowodów”, „a może jednak pani się to podobało?”. Pokrzywdzona jest dręczona pytaniami, sugestiami i idiotycznymi oskarżeniami, bywa, że zupełnie bezpośrednio, bez owijania w bawełnę. Przesłuchań, dręczenia, ciąg dalszy. Sprawca żyje jak żył i niczym się nie przejmuje. Zgwałcona znów staje się ofiarą. Tym razem tak zwanych organów ścigania i sprawiedliwości. Wzywana na kolejne przesłuchania, dręczona telefonami z pytaniami o totalne, nieistotne bzdury. 

Jaki będzie wyrok? Zazwyczaj śmiesznie niski. Pod warunkiem, że sprawa w ogóle trafi do sądu, jednak wymaga to od pokrzywdzonej wielkiej determinacji, siły, a bardzo często i pieniędzy – na adwokata.

Co ma więc zrobić zgwałcona kobieta? Niestety, nie odpowiem na to pytanie, nie znam odpowiedzi. Wiem, że sprawcy nie może ujść to na sucho. Jednak nie zawsze ci, którzy z samej zasady wykonywanego zawodu muszą nas chronić, robią to tak, jak powinni. Jak więc ukarać potwora za to, jak potwornie skrzywdził drugiego człowieka? Bardzo chciałabym znać odpowiedź na to pytanie, a jeszcze bardziej chciałabym, żeby wreszcie policja, prokuratura i sądy traktowały gwałt poważnie. Bo to coś więcej niż wybicie szyby w sklepie. Szybę zastąpi się nową. Rana po gwałcie nigdy się nie zagoi do końca.

 

 

Linki – bibliografia

http://www.kms.cm-uj.krakow.pl/seminaria/zgwalceniewkk.pdf

http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki

http://www.policja.pl/pol/aktualnosci/94251,W-2013-roku-odnotowano-70-tysiecy-przestepstw-kryminalnych-mniej.html

http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/477-psychologiczne-konsekwencje-gwaltu.html

 

Artykuł napisany na podstawie prawdziwych historii zgwałconych kobiet, pragnących pozostać całkowicie anonimowymi.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net