Jestem kochanką i nie przeszkadza mi Jego małżeństwo – czy to normalne?

Tekst nadesłany do nas przez Czytelniczkę oparty na faktach i wydarzeniach autentycznych. Na jej prośbę zmieniamy imię autorki. Może to nieprzyzwoite, że związałam się emocjonalnie z żonatym facetem. Początkowo trudno było mi zaakceptować fakt, że ma żonę, ale nie umiałam zrezygnować. Obsesyjnie myślałam o tym, żeby się rozwiódł, o dzieciach z Nim, bo z natury człowiek przecież potrzebuje rodziny.

Miewałam ataki smutku, tęsknoty , paniki przed rozstaniem. Z upływem czasu osiągnęłam jednak wewnętrzny spokój .Teraz problem jest jedynie taki, że On mieszka w jednym końcu Polski, a ja w drugim. Pozostają telefony i długie, nocne rozmowy w sieci w ukryciu Jego drugiej połowy. Widzimy się raz na kwartał, niekiedy częściej. Nie liczy się szmat drogi do przebycia na spotkanie. Cieszy mnie każda chwila spędzona z Nim, każda minuta, godzina, każde słowo pisane od Niego, każdy telefon i nie mam zamiaru tego zmieniać.
Trzeba mieć siłę w sobie, żeby tak kochać na odległość. Nie przeszkadza mi jego małżeństwo, absolutnie o tym nie myślę – czy to jest normalne, że kocham żonatego i jestem szczęśliwa?

Czym jest szczęście? – to po prostu radość życia jaką czuję w sobie, radość, która daje mi moc do zrobienia wielu rzeczy. Cieszę się z Jego obecności w moim życiu, bo właśnie ten facet ma udział w moim szczęściu.

A zaczęło się tak
W październikowy weekend, jako studentka prawa notując pojęcia wówczas dla mnie nie znane – na wykład wszedł brunet z gęstymi włosami ,szczeciną trzydniowego zarostu, czarno odziany, średniego wzrostu, ok. 40 lat, muskularnej budowy, -po prostu esencja męskości. Nie miał wyboru, musiał siąść obok mnie, bo to było jedyne wolne miejsce na sali zapełnionej przez ok. ośmiuset studentów. Ja w tamtym czasie niespełna trzydziestoletnia kobieta i można powiedzieć od kilku lat „słomiana wdowa”- nie szukałam nikogo. Na Jego widok przeżyłam cudowne objawienie! A później wybuchło we mnie gorączkowe i skryte pragnienie bliskości.
Rzucaliśmy na siebie krótkie spojrzenia, potem była rozmowa, wymiana numerami telefonów, następnie kawa, drink i w końcu seks. Odetchnęłam uradowana, że się mną zainteresował i chce spędzać ze mną czas. Spotykamy się do dziś ,tak jest od dwunastu lat. Fajnie czasami udać się w przyjemną podróż na randkę. Świetnie kiedy On składa mi miłą wizytę.

Czym mnie zauroczył
Imponuje mi jego wiedza. Zawodowo oboje mamy nie byle jakie ambitne zajęcia i ciekawe tematy do rozmów, ale to nie wszystko – taki z Niego wesoły uwodziciel , młodziak mentalny, zawsze zadbany, niekoniecznie romantyczny, aczkolwiek konkretny, zawsze trzyma się swojego punktu widzenia. Nie ważna jest dla mnie wanna wypełniona płatkami róż i odstawiony na bok kieliszek czerwonego wina, który rumieni się blaskiem herbacianej świecy lecz niezawodność i słowność. Bez wahania powiem głośno, że Go nie stracę. Pomocny, życzliwy i doradzi jak przyjaciel. Nie udawał kawalera. Nie zdziwiło mnie , gdy usłyszałam, że ma ładną żonę . Zwyczajnie żądny przygód, bawił się życiem ale odpowiedzialnie. Wiedziałam, że idę do łóżka z żonatym facetem.

Czy kocha żonę
Nie rozwiedzie się. Rodzina, dzieci jest dla Niego ważna. Może nie ma sensu się rozwodzić, jeśli się coś zbuduje. Nie pytam o szczegóły – czy kocha żonę czy nie, czy wie o zdradach. Może mają taki układ, że nikomu to nie przeszkadza. Po prostu jest i będzie z Nią. Istotnym jest, że mnie nie banalizuje, że również jestem dla Niego ważna. Płynął się we mnie potok pytań ,emocji czy jestem tzw. „ Panienką do seksu”, tylko zabawką ,dodatkiem do wódeczki. Jednocześnie sama pragnęłam seksu, a po nim czułam radość jak panna młoda na swoim weselu.

Czy jest ktoś jeszcze? – Nawet ,jeśli tak, to nie mam na to wpływu. Jedno jest pewne, chciałabym, żeby był moim mężem niezależnie, że w mojej podświadomości zapisują się myśli – nie byłabym jedyną.
Nie boli mnie dusza, że nie mam Go na co dzień, nie umiałabym żyć wtedy sama ze sobą. Nie czuję się samotna – trzeba być towarzyskim, wychodzić, bawić się i spędzać czas z ludźmi. Nie buduję świata iluzji o szczęśliwym związku z facetem którego kocham skoro to niemożliwe. – tak po prostu, jeśli nie jest moim mężem, chcę Go mieć od czasu do czasu dla siebie. Lepiej na takich zasadach niż w ogóle nie byłby osiągalny.

Mogłam wybierać
Poznałam niejakiego ciemnoskórego lekarza z Polski. Obraz rodowitego Afrykańczyka nie przeraził mnie. Taki Samuel L. Jackson II. Nie mam uprzedzeń i nie jestem rasistką.
Egzotyczny facet w swych staraniach zabiegał o mnie niczym Agent Tomek o swoje ofiary )wręczając bukiet dorodnych kwiatów, był niesamowicie romantyczny. Potem propozycja dalszej znajomości, spotkań… Jednak ja zrezygnowałam.

Niejedna kobieta by powiedziała zapewne, że nie szanuję samej siebie. Że niszczę jego rodzinę Ale co ja robię złego – zwyczajnie kocham żonatego i to jest moja świadoma decyzja. A o on przysięgał jej wierność, nie ja! 

Autorka Pseudonim „ Madzia”

 

Jakie jest Wasze  zdanie na ten temat? Czekamy na wypowiedzi pod tekstem i na FB!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz