Wszystkie artykuły z kategorii: Felieton

Wszystkich świętych a nie halloween

Zbliżają się nostalgiczne święta. Wspominamy wszystkich tych, którzy odeszli i nie ma ich już z nami. Przypominamy sobie ich uśmiech, zabawne historie, które uwielbiali opowiadać. Smutek miesza się z radością z tych wspomnień, które mamy. Jak w te uczucia wpisuje się stare, dla naszej kultury święto – halloween? Czytaj dalej >>

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Teściowa – Kwintesencja masochizmu

Od kilku dni chodził mi po głowie ten tytuł. Tylko nie wiedziałam „z czym go zjeść”. O czym napisać? Na cale szczęście w takich podbramkowych sytuacjach, jest ktoś, kto  zawsze, zawsze bez wyjątku przychodzi na pomoc. TEŚCIOWA. Nieważne czy własna czy „pożyczona”  od koleżanki czy sąsiadki. Teściowa. To jest to! Czytaj dalej >>

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

O jednej z rzeczy nieskończonych;)

Agnieszce N.
Mam nadzieję, że tekst wyda Ci sie wystarczająco pozytywny…

Albert Einstein zwykł mawiać, że istnieją tylko dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Jednak dodawał zawsze, że co do tego pierwszego są jeszcze wątpliwości. I rzeczywiście, choć potrafimy mierzyć nawet prędkość światła, czy atomu, poznawać wiek skamieniałości, to głupoty zmierzyć nie potrafimy. A szkoda, bo myślę, że stan ten od czasu do czasu w pewnym stopniu dotyka każdego z nas. Nie raz robiliśmy coś bezmyślnie i do dziś sie z tego śmiejemy. Problem zaczyna sie jednak wtedy, gdy na skutek jakiegoś niezbyt mądrego pomysłu znaleźliśmy sie w sytuacji, która wywołuje w nas wciąż zupełnie przeciwne emocje lub skończyło sie to jeszcze gorzej…
Moje przemyślenia zaczęły się od historii pana D., znajomego mojego taty z firmy, o człowieku, który włożył sobie w odbyt butelkę po keczupie (sic!) bo miał biegunkę, a chciał uczestniczyć w pewnym ważnym dla niego party.
Niestety butelki po keczupie nigdy nie są prawdziwymi przyjaciółmi. Nader często okazują się złośliwe i okrutne.
Taka była i owa butelka, która wślizgnęła się za głęboko i skazała biednego właściciela na długa i skomplikowaną operację…
Potem kolejna z cyklu historii prawdziwych:
pan (nazwijmy go X) chciał uprzyjemnić sobie życie wpychając pewną część swojego ciała (tę, która ma tylko połowa populacji, a podobno nawet mniej) do otworu w kranie wanny.
Niestety część ta ma zwyczaj puchnąć w momentach przyjemnych, acz nie zawsze odpowiednich.
Opowieść zakończyła się tragikomicznie.
Tragi dla właściciela złośliwej części, komicznie dla kilku strażaków, którzy odpiłowywali kran, trzymając wspomnianego pana za wiadomą część. Bo nie zawsze wystarczy prosta interwencja pogotowia.
Jeden z Gorzowskich taksówkarzy opowiada natomiast o sytuacji zwanej przez tubylców „historią żarówki”.
Podobno w maju kilka lat temu, podczas juwenaliów, jeden ze studentów założył sie z kolegami, że włoży sobie do ust żarówkę. Choć włożył i wygrał piwo, które było przedmiotem zakładu, nie czuł sie szczególnie komfortowo. Żarówki bowiem w żaden sposób nie dało sie z jamy ustnej usunąć.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Polka nie chce rodzić ?

Nie chcę rodzić! To powtarza coraz więcej kobiet. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. W naszym kraju nie ma warunków do rodzenia. I co z tego, że mówi się o tym coraz głośniej, nic nie dają kampanie, artykuły, programy radiowe i telewizje. Władza mówi – rodź, siedź cicho w domu i nie wymagaj babo, boś stworzona do matkowania.

We Francji rodzi się najwięcej dzieci, ale też, uwaga, najwięcej francuskich mam pracuje. Czyżby był jakiś związek między jednym a drugim? Śmiem podejrzewać, że tak. Chociaż w swoich podejrzeniach nie jestem wcale osamotniona, nic nie przekona polskiego, prawicowego rządu, że właśnie tak może być. Polskie matki dostają jałmużnę w postaci 1000 złotych becikowego i dłuższe urlopy macierzyńskie, które większości kobiet bardziej szkodzą niż pomagają. A można by zrobić tak wiele…

„Moje dziecko dostało się do przedszkola!” oświadczyła mi niedawno uradowana koleżanka. Zrobiłam wielkie oczy, bo tematy przedszkolne nie są mi jeszcze dobrze znane. Jak to – dostała się? To do przedszkola też trzeba się DOSTAĆ? Okazuje się, że tak. W niektórych miastach trzeba mieć wystarczającą ilość punktów, aby móc posłać dziecko do takiej placówki. Za co punkty? Za pochodzenie? Coś mi to przypomina. Ale nie będę głośno mówić, co…

Tymczasem przedszkola, żłobki to podstawa. Fajnie jest mieć dzieci, ale dobrze jest mieć możliwość „oddania” ich w dobre ręce na kilka godzin w ciągu dnia. Nie dla wygody, ale przede wszystkim, aby móc pracować i na dziecko zarabiać i aby móc mieć chociaż chwilę czasu tylko dla siebie. Kobieta, która spełnia swoje ambicje, jest w stanie wygospodarować chociaż trochę czasu na swoje potrzeby jest szczęśliwa. Tylko szczęśliwa kobieta może być szczęśliwą i dobrą, kochającą matką. Tymczasem w Polsce panuje przekonanie, że kobieta powinna siedzieć w domu i poświęcić całe swoje życie potomstwu. Przekonanie, jak widać mylne. Okazuje się, że polska kobieta woli nie mieć tych dzieci wcale niż urodzić ze świadomością, że w momencie narodzin dziecka jej życie zawodowe, prywatne się zacznie powoli kończyć.

Potrzebne są dobre przedszkola, czynne przynajmniej do 20 a nie, jak jest teraz, do 15. Potrzebne są żłobki, prywatne placówki opiekuńcze, gdzie dzieci mogą się rozwijać bezpiecznie i pod okiem dobrych pedagogów.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Zamieszkajmy razem, kochanie!

Poznajesz faceta. Na oko dostaje 8/10pkt. Ponieważ nota jest i tak niebotycznie wysoka, inwestujesz w związek i wpadasz w wir randek. Twoja wyobraźnia idealizuje go dla Twojego dobra i  wpycha mu na głowę wieńce laurowe. Kiedy już wierzysz, że jesteś w bezpiecznej przystani i zamierzasz zacumowac na dłużej, pada propozycja: „Zamieszkajmy razem, kochanie. Co ty na to?”. No właśnie. I co Ty na to?

Obawy. Boisz się, że szara codzienność wkrótce przerobi Twój światopogląd i dostroi ostrość w Twoich różowych okularach. Zwinięte w kącie brudne skarpetki, góra naczyń w zlewie i zachlapane pianką do golenia lustro może przecież stać się tą falą, o którą rozbije się Wasz udany, jak dotąd, związek. Monotonia dnia powszedniego może okazać się zabójcza dla tego, co pielęgnowałaś i grałaś jak rolę w teatrze. Dlatego boisz się również, że wkrótce wysmażysz Waszą miłość na patelni razem ze schabowymi, zamieciesz i przetrzesz ją mopem, wyniesiesz do kosza PCK razem z używaną odzieżą. Poza tym, magiczny świat randek wymagał od Ciebie ciągłego podtrzymywania swojej atrakcyjności i pozostawania w stałej gotowości bojowej. A teraz ukochany zobaczy Cię przed wypiciem porannej kawy, w papilotach, biegającą w popłochu, rozrzucającą wszystkie ciuchy w poszukiwaniu pasujących do bluzki spodni. A kiedy taki ukochany obejrzy sobie z bliska Twój brak makijażu i zapędy bałaganiarskie to i jego okulary zostaną dostrojone. Więc tego też się boisz. A co z tak zwanym wspólnym gospodarstwem domowym? Już widzisz się w roli gosposi, sprzątaczki, kucharki. Już w myślach prasujesz jego koszule, pierzesz mu skarpetki, myjesz po nim wannę. I tyle? Tylko takie problemy masz z zamieszkaniem razem? Gratulacje! Nie masz żadnego problemu i możesz śmiało odpowiedzieć mu: „To wspaniały pomysł, kochanie! Tak! Zgadzam się!”
A teraz próba sił. Mieszkacie razem i wszystkie obawy, które miałaś wydają Ci się śmieszne. Szara codzienność, której się obawiałaś zmienia się w kolorowy film. Nagle masz z kim spędzać leniwe wieczory przed telewizorem, posiłki przygotowywane dla dwóch osób bardziej Ci smakują, a zasypiania z nosem wtulonym w męski kark nie oddałabyś za komfort nie zbierania po domu jego skarpetek. Ukochany zachwyca się obcowaniem z Tobą „pro natura” bez makijażu, a Twoje ego rośnie wraz z jego akceptacją. Miłość kwitnie, bo kiedy już znajdowała się na skraju nudy i przyzwyczajenia nagle znalazła nowy aspekt, który pomaga jej w rozwoju – poznawanie się nawzajem w pełnym wymiarze godzin i w każdej sytuacji. Dowiadujecie się o sobie tyle, ile nie byliście w stanie przedyskutować na wielogodzinnych randkach. I wtedy dopiero pojawia się bestia – drobiazgi.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Z okazji Nowej Kalendy.

Świat nie miał początku i nie będzie miał końca. Ruch jest wieczny, tak jak i czas, który go mierzy; pojęcie teraźniejszości zawiera pojęcie przeszłości i przyszłości.
Arystoteles.

poniższy tekst dedykuję Jasiowi N

Nowy początek ma dla mnie zapach grapefruita. Słodko – gorzki, ciekawy, intrygujący, egzotyczny.
Ma smak podróży. Dlatego lubię wyjechać na sylwestra. Z biletem i miejscówką głęboko wciśniętymi w kieszeń wyobrażam sobie, ze podążam w nieznane. Ku wyzwaniom innego, lepszego, bo nieznanego jeszcze czasu. Ku nowej sobie.
Potem odzywa się we mnie harda realistka. Wszystko wydaje mi się śmiesznym i cynicznym. Świętowanie upływu czasu jest jak dance macabre.

Ponadto, czasu upływa ciągle. 31 grudnia czy 1 stycznia nie wydarzyło się nic, co mogłoby zmienić świat. Czas liczymy, owszem, od narodzenia Chrystusa, co chociażby dla wierzących mogłoby mieć jakieś znaczenie. Jednak po pierwsze wszyscy wiemy, że data pomylona, bo Chrystus urodził się kilka lat wcześniej (czy też później, nigdy nie pamiętam), po drugie przyszedł On na świat, tak jak rodzi się przyroda – wiosną. A ten 1 styczni przyjął się tak po prostu – wtedy rzymscy politycy obejmowali urzędy. U nas wybory co 4, 5 lat i to zwykle na przełomie lata i jesieni. Cesarstwo dawno upadło.

Stąd byłam kiedyś miłośniczką trendu obchodzenia nowego roku wraz z wiosennym świętem przesilenia. Czułam się po trosze jak wikkanka znająca wielkie tajemnice przyrody, po trosze jak rodzona córa pradawnych przodków, a po trosze jak część odradzającej się natury. Paliłam kartki z solennymi postanowieniami na lepsze życie – lepszy cykl płodności Matki Ziemi.
Było to patetyczne, magiczne i szalone. Dało mi wiele wrażeń, których potrzebuje młoda nieopierzona buntowniczka.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Polska jest kobietą,a Polka?

Kobieta w Polsce, a przynajmniej dla polskich polityków i, o zgrozo, polityczek, jest przede wszystkim bezuczuciowym inkubatorem, przydaje się także jako zabawka do spełniania erotycznych fantazji panów. Kobieta w polityce, jest według jednego z przedstawiciela partii rządzącej „kobietonem”, czymś paskudnym, co w ogóle nie powinno istnieć. Język wypowiedzi naszej wspaniałej władzy oraz sposób ich zachowania woła o pomstę do nieba. Ale niebo milczy…Może brak mu słów?

Trudno pozostać obojętną wobec tego, co się w naszych sferach rządzących wyprawia. I nie tylko chodzi tu o sprawę „Anety K.” tak chętnie obrażaną przez wszystkich, bez względu na wyznanie, płeć, czy przekonania. Chodzi o stosunek do kobiet w ogóle. A ten stosunek, jak się zdaje, jest wyłącznie płciowy.

Kobieta ma siedzieć cicho i nie wychylać się. Jest molestowana? Trudno, sama chciała. Tym bardziej, że za tak marne pieniądze, cóż., gdyby dostawała 10 tys za seks z którymś z przedstawicieli naszego rządu pewnie wzbudziłaby szacunek wielu obrażających ją dziś kobiet i mężczyzn. Jest niewiarygodna, ponieważ pomyliła się, co do ojcostwa swojego dziecka. Widocznie kobieta MUSI wiedzieć, kto jest ojcem, nie ma prawa mieć kochanków,  nie ma też prawa być…molestowaną przez więcej niż jednego posła. Gdy mężczyzna nie wie, że w ogóle ma dziecko, wtedy jest wszystko w porządku. gdy kobieta myli się co do ojca dziecka, jest k…. i generalnie, ta najgorsza. Gdy mężczyzna mówi, że, cytuję „Zgwałcić prostytutkę? To przecież niemożliwe”, jest zabawny, a jego wiarygodność raczej rośnie, niż maleje. Gdy kobieta ujawnia prawdę o molestowaniu (zostawmy biedną Anetę, pań, które twierdzą iż były wykorzystywane przez posłów Samoobrony jest więcej), niszczy swoją rodzinę, rujnuje państwo i knuje spisek. Coś tu nie gra. Błędy i pomyłki kobiety są niewybaczalne. O wiele gorsze występki mężczyzn są co najwyżej zabawne.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Poradnik dla przyszłych rodziców

Jesteś w ciąży i nie wiesz, co się dzieje w twoim ciele? A może chcesz sprawić prezent oczekującej mamie? Ta książka to doskonały podarek dla przyszłych rodziców.

„W oczekiwaniu na dziecko” to obowiązkowa lektura dla każdej przyszłej mamy i dla każdego taty. Znajdziesz w niej odpowiedzi na wiele pytań, które mogą cię nurtować, także tych bardzo intymnych. W książce opisano wszystkie 9 miesięcy ciąży, wraz z najczęstrzymi dolegliwościami, objawami i problemami, jakie mogą wystąpić. Jest też opis porodu, porady, jak się do niego przygotować i jak przetrwać połóg oraz poradzić sobie z depresją poporodową. Po przeczytaniu tej książki na pewno poczujesz, że o ciąży wiesz już prawie wszystko.

Jedyną jej wadą, niestety, dość poważną, jest fakt, iż książka, napisana przez Amerykanki, jest także osadzona w amerykańskich realiach. Dlatego niektóre z przedstawianych tam propozycji mogą się Polkom wydawać wręcz fantastyczne. Jednak mimo to, warto tę książkę przeczytać
Polecamy!

‚W oczekiwaniu na dziecko’

Heidi Murkoff, Arlene Eisenberg, Sandee Hathaway B.SN.

wydawnictwo REBIS www.rebis.com.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Tragedia w kopalni Halemba

Wyrazy głębokiego współczucia dla rodzin górników, którzy zginęli w kopalni HALEMBA w Rudzie Śląskiej. Solidaryzujemy się w cierpieniu ze wszystkimi, których dotknęła ta tragedia.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Boże Narodzenie w połowie listopada

 

Święta, święta chociaż do świąt daleko

 Boże Narodzenie, jak każde dziecko wie, jest w grudniu. Tymczasem komercja świąteczna nakazuje by sklepowe witryny już po Wszystkich Świętych były bogate w choinki, czerwone Mikołaje i kolorowe bombki. Za wcześnie, czy akurat? Czytaj dalej >>

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Szczęśliwe małżeństwo?

Szczęśliwe małżeństwo ? Po pierwsze nie marudź!

Mąż mojej koleżanki ja zdradza. Teoretycznie , w imię solidarności jajników, powinnam uznać go za łajdaka , nicponia , samca kierującego się najniższym instynktem , obrzydliwca którego spermatozoidy wygrały walkę z neuronami ,uczuciowego popaprańca itp , itd.  Problem w tym że ja go rozumiem. Zastanawiam się nawet dlaczego czekał z tym tak długo !

Jego ‚przyszła była żona’ , nazwijmy ja Danuta ma jedna wadę. Jest  bardzo religijna . Każdy dzień zaczyna od swego rodzaju litanii :

‚ O Boże co za pogoda ‚ , ‚ o Matko Święta  ale żeś się ubrał’ ‚ o Jezu , ale mi dużo mleka wlałeś do kawy’ ! Właściwie , to ona nie jest bardzo religijna. To już fanatyzm , bo ona tak nadaje cały (boży) dzień .Deszcz pada , deszcz nie pada ,  jest za ciepło , jest za zimno , jest… jest zawsze nie tak jak trzeba.

Ktoś powiedział ,że ludzi dzieli się na tych którzy widza szklankę pół pełną i tych którzy widzą ja pół pusta . Danuśka pyta : ‚ a  gdzie wy tu jakąś szklankę widzicie?!’ I jak  z nią żyć ?! Może inaczej – ile można słuchać ‚ to ci nie wyjdzie , tamto się nie uda ‚? Można i cale życie …tylko po co ? Żeby nie było , że źle o koleżance piszę , dodam  iż ma ona bardzo fajna i rzadko spotykana  zaletę . Jest niezwykle intrygującym rozmówcą . Unika używania wszelkich słów o dwuznacznym znaczeniu i dzięki temu tworzy naprawdę bardzo zabawne zdania .

Pranie jest ‚zmoczone’ a nie ‚mokre’ czy ‚wilgotne’ , ona jest ‚częścią’ jakiegoś związku a nie jego ‚członkiem’ , cos czym się podpieramy to ‚kule  bądź ‚kij do podparcia’ ale absolutnie nie ‚laska’ , aha , w restauracji zamawia ‚ jakiś mrożony deser ‚

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Rodzić, rodacy!

Ostatni pomysł naszego, jakże wspaniałego rządu, czyli dodatkowe opodatkowanie małżeństw, które nie mają dzieci być może sprawdza się w Niemczech, ale nie u nas. Nie w kraju, gdzie kobieta-matka traktowana jest przez ZUS jako potencjalne zagrożenie, system emerytalny jest fatalny, nie wspominając już o beznadziejnej opiece społecznej.

Bardzo to sprytne, zabrać pieniądze o tych, którzy nie mają dzieci. Jak twierdzi posłanka z Ruchu Narodowo-Ludowego (urodzona w 1951 roku nauczycielka chemii), takie rodziny nie uczestniczą w budowaniu Państwa Polskiego. Jeśli budowanie naszego kraju to wyłącznie płodzenie dzieci, posłanka, a wraz z nią wielu posłów innych, rządzących ugrupowań, mają rację. Nie tworzą nowych podatników, ale przecież, jak my wszyscy, płacą ogromne składki na ZUS, jak również podatki, które idą, także na przedszkola, szkoły i żłobki, z których ci ludzie nigdy nie będą korzystać. Logicznie rozumując, należałoby im podnieść podatki, ale jednocześnie obniżyć o koszty utrzymania wszystkich instytucji dziecięcych.

Oczywiście, dodatkowe opodatkowanie dosięgnie także te pary, które wydają bajońskie sumy na leczenie bezpłodności, czego państwo przecież nie refunduje. Jak się wyraził poseł Piłka z PIS’u w trójkowej audycji „In Vitro jest kontrowersyjne, a kontrowersji państwo nie będzie popierało”. A jednak popiera kontrowersje, ale tylko takie, które podoba się rządzącym. Nie ważne, ze dzięki metodzie In Vitro powstałyby tysiące nowych podatników. Ważne, że metoda jest kontrowersyjna i koniec. Jednak państwo nie refunduje żadnych metod leczenia niepłodności, nie tylko tych, które uważa za kontrowersyjne. Więc jakim prawem chce dorzucić jeszcze dodatkowy podatek parom, które przez lata borykają się z problemem, który nie tylko kosztuje ich majątek, jest także powodem ogromnych frustracji, depresji i nerwic?

Każdy powinien mieć dzieci, twierdzą posłowie. No proszę. Ciekawe, co na to rządzący nam premier? Czy on także zapłaci dodatkowy podatek, czy będzie on dotyczył wyłącznie heteroseksualnych małżeństw? Jeśli każde małżeństwo ma płacić podatek, to dlaczego nie każdy pełnoletni singiel? Bo, jeśli małżeństwo bezdzietne jest dla państwa wybrykiem natury, czym w takim razie jest samotny mężczyzna po pięćdziesiątce? Mutantem?

Dlaczego też rząd nie reaguje na kolejne sprawy wytaczane przez ZUS matkom, które śmiały bezczelnie zajść w ciążę niedługo po otrzymaniu pracy, albo tym, które zostały zatrudnione w zaawansowanej ciąży? Odpowiedź jest łatwa. Bo lepiej dać 1000 zł ochłapu, jakim jest becikowe, zamiast naprawdę wspierać pracodawców zatrudniających kobiety w ciąży oraz matki, które chcą pracować do ostatnich dni przed porodem. Łatwiej wydłużyć macierzyński i zabronić pracodawcom zwalniać matki po urlopie wychowawczym, niż zainwestować w przedszkola, refundować pieniądze wydane przez młodych rodziców na opiekunki dla dzieci, czy zmniejszyć opodatkowanie firmom zatrudniającym kobiety w ciąży i matki małych dzieci. Niech się lud zaspokoi i zatka 1000 zł, które i tak wkrótce zostanie mu odebrane. A potem zmusimy go do rodzenia – oto prorodzinna polityka rządu.

Posiadanie dzieci to dla wielu ludzi najpiękniejsze, co może ich w życiu spotkać. Ciąża, rodzenie dzieci, niech to będzie przywilej, a nie obowiązek. Niech kobieta w ciąży będzie w naszym kraju kimś wyjątkowym, uprzywilejowanym, tak samo, jak jej pracodawca. Ojcowie, którzy chcą wychowywać swoje dzieci, powinni mieć prawo do urlopu, a matki, które chcą pracować zaraz po urodzeniu, mieć szansę na np. zmniejszenie liczbę godzin pracy. Być może wtedy Polki zaczną rodzić. I to bez „zachęty” jakim jest becikowe i bez „straszaka” jakim jest dodatkowe opodatkowanie.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Mdłości, humory i…pierwsze USG!

13 tydzień i nadal mdłości. Czy ktoś to zrozumie, oprócz innej ciężarnej? Przyszły tatuś nie może już słuchać mojej mantry pod tytułem „niedobrze mi”. A moje życie toczy się ostatnio wokół herbatek imbirowych i bardzo częstych wizyt w toalecie. Nie wspominając o zmianach nastrojów, które niedługo doprowadzą moją rodzinę do psychicznej ruiny.
I kto tu mówił o „stanie błogosławionym”?

Cudownie jest być ciężarną, ale chyba później. Początki zawsze bywają trudne.. Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie lekko! I nie jest. Nie dość, ze samopoczucie fatalne, to nikt nie lituje się nade mną w sklepie, kinie, czy na plaży. Wyglądam całkiem normalnie, nie przytyłam, brzuszek malutki i ktoż się domyśli, że ta biedna, wymęczona kobieta to przyszła matka najwspanialszego dziecka na świecie? No bo w to, że ono najwspanialsze będzie nikt przecież nie wątpi. Ale póki co, małe bezpiecznie siedzi w brzuszku, a mamusia męczy się z zaparciami, mdłościami i niesamowicie niskim ciśnieniem.

Bóle głowy, niewyspanie, okropne sny i ciągła potrzeba wyżalania się innym – to naprawdę może doprowadzić do czarnej rozpaczy. Na szczęście jako ciężarnej, więcej i łatwiej mi się wybacza. Ale czasami sama sobie się dziwię, że mogę być taka wredna, jęcząca i nie do wytrzymania po prostu. Na szczęście, zdarzają się też dni pełne niesamowitego, wręcz dziecinnego optymizmu i energii. Szybko je wykorzystuję na pracę i nadrabiam bycie miłą dla najbliższych. Ale potem znów muszą, biedaki, znosić moje humory…

Właściwie, moje życie polegałoby na wiecznym, bezproduktywnym myśleniu, gdyby nie ostatnia wizyta u specjalisty, gdzie moje maleństwo ukazało się w całej krasie…. To przeżycie, które naprawdę trudno opisać. Dla kogoś, kto nigdy go nie doświadczył może wydać się śmieszne – płakać ze wzruszenia na widok zdjęcia małej istotki trochę podobnej do człowieka. A jednak to niesamowite wzruszenie. Wtedy po raz pierwszy tak naprawdę poczułam MACIERZYŃSTWO. I to, ze naprawdę będę matką! Mąż wpatrywał się w monitor w czasie badania i jemu także trudno było ukryć to niezwykłe poruszenie, jakie zapewne dotyka każdego rodzica, który pierwszy raz w życiu widzi swojego szkraba. Nagle, w ciągu kilku sekund życie nabiera nowego sensu, dla którego warto żyć. I jakby to infantylnie i banalnie nie brzmiało, to tak – życie jest piękne! Jak to możliwe, że jeszcze rok temu mogłam martwić się jakimiś głupimi egzaminami na studiach, czy znalezieniem pracy….W takim momencie przyziemne problemy po prostu przestają mieć znaczenie. I nie ważne, że później znów go nabiorą. Bo życie weszło przecież na nowy tor, wszystko zdążyło się przewartościować i zmienić. Dzięki, maleństwo. Fajnie, że niedługo będziesz z nami!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Letni marazm

Na dworze gorąco, politycy, zapewniający nam ostatnio wiele wrażeń i emocji na wakacjach, kraj pogrąża się w letnim letargu. Praca – dom, praca – dom. Nie każdy ma to szczęście by móc wyjechać i pluskać się w chłodnej wodzie. Zresztą, o chłodną wodę w naszym kraju teraz ciężko, nawet Bałtyk szaleje – w niektórych miejscach ma już 28 stopni. W jeziorach sinice, sanepid straszy różnymi bakteriami, do tego z każdej strony słychać alarmy leśników i strażaków aby nie wchodzić do lasów. Ulubionym więc stwierdzeniem Polek i Polaków staje się nieśmiertelne „nie chce mi się”. Jak tu żyć w tym wszechobecnym marazmie?

Wprawdzie politycy LPR, nawet jeśli z porażeniem słonecznym, pracują dzielnie i bez przerwy. Zawsze można zagłębić się także w niezwykle interesującą lekturę stron poświęconej działalności Wszechpolaków, a rozrywka gotowa. Jednak od polityki w takie letnie upały mimo wszystko – lepiej uciec. Od przybytku głowa wprawdzie nie boli, ale wyjątek potwierdza regułę i polityka może być właśnie chlubnym (lub nie) odstępstwem od reguły.

Nasza TV też nie chce się pokazać z dobrej strony. Powtórki powtórek znudziły już nawet najmłodszych widzów, a wciąż ukochanego Szarika odstawiono w kąt i pewnie długo z niego nie wyjdzie. Kloss też jest zabroniony, a ile można oglądać powtórkę „M jak miłość”. Mistrzostwa w piłce nożnej zakończone i nawet na przystojnych chłopaków w rozkosznie spoconych koszulkach (czego na szczęście nie czuć przez ekran) nie można sobie bezkarnie popatrzeć.

Książki to świetna rzecz, ale w upał, po 8 ( a nierzadko i większej ilości )godzinach pracy głowa boli od samego patrzenia na literki. Wprawdzie np. „polityka” zaspokaja kryminalny głód swoich czytelników, a te, jak wiadomo są niezłe na lato, ale kiedy z nieba leje się tak potworny żar, to trudno zastanawiać się, kto zabił, a kto zostanie dopiero przeniesiony na tamten świat.

Internet jest błogosławieństwem i nierzadko wręcz wybawieniem, ale znowu – monitor grzeje, wiatraczek nie wyrabia. I jak tu żyć? Do lasu nie wejdziesz, do jeziora też nie wolno, to co tu robić latem? Oglądać filmy z Bollywoodu?  Nie każdy lubi 3-godzinne romanse z nieśmiertelnym „happy Endem”. Nawet na lody nie można iść – co chwila słyszy się o kolejnych zarażeniach salmonellą czy innym świństwem.

Zostaje właściwie jedno. Narzekanie i cudowne nicnierobienie, kiedy tylko się da. Drogie rodaczki i rodacy, cóż lepszego nam zostało, jak niekonstruktywne, bezradne i jednocześnie słodkie lenistwo? Może czas zacząć nauczyć się nic nie robić i nie mieć z tego powodu niepotrzebnych wyrzutów sumienia? Korzystajmy, póki woda leci z naszych kranów, zimna kąpiel ostudzi zapał do niepotrzebnego przymuszania się do działania. Nie musimy się, drogie panie, malować, stroić, bo i tak za gorąco na wyjście. Lepiej zanurzyć się w chłodnej wannie, włączyć wiatraczek w pokoju i niech się dzieje, co chce. Bo jakie mamy inne wyjście?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Bądź Cosmo!

(uwaga! Artykuł zawiera wiele erotycznych opisów z najnowszego numeru cosmopolitan)
Redaktorki Cosmo są dla nas coraz łaskawsze. W grudniowym numerze nareszcie orzekły, że można być szczęśliwą będąc singlem. Zanim jednak złamiecie obcasy z radości, jeszcze jedna dobra wiadomość, znalazły także cosmosztuczki erotyczne, które pozwolą nam uzależnić od siebie faceta ..na zawsze. Bo nie ma to jak prawdziwa, głęboka i wieczna miłość. Choć w tej wspaniałej gazecie dla młodych, nowoczesnych kobiet słowo miłość pojawia się raczej  z rzadka. Z reguły w zestawieniach typu ‚miłość po indiańsku’ (nie wiesz?!o0 Oznacza to stosunek płciowy w czasie okresu) ‚miłość po francusku’ (to chyba każdy zna)i oczywiście w tytule stałej rubryki miłość i seks (w proporcjach 1do 30).

Nic nie dostarczy nam tyle wiedzy na temat płci przeciwnej, ile gazeta, która jest nasza prawdziwa przyjaciółką. Z testu :’Czy chodzi mu tylko o ciało?’ dowiadujemy się, iż chłopaka, który Cię szanuje poznać po tym, że zaczął się do Ciebie ‚dobierać’ ‚dopiero’ na trzeciej randce.

Cosmopolitan bawi i uczy. Tego, że łapanie partnera za palec zwiększa doznania erotyczne, tego, że tunning to ozdabianie samochodu oraz łacińskich nazw pewnych części ciała (przydatne dla kandydatów na ginekologię).
Oczywiście cosmodziewczyna ma szerokie zainteresowania: długie spódnice, krótkie spódnice, makijaże dzienne i wieczorowe, mokasyny, buty sportowe, obcasy… A na ostatniej stronie (po kilku poradach dotyczących pracy i cosmoprzykazaniach, które należy omówić szerzej) znajdziemy kilka tekścików w stylu ‚rocznie zjadamy ok. kilograma szminki’, które mają zachwycić Twoich potencjalnych rozmówców poziomem Twojej wiedzy i erudycji. To na wypadek, gdybyś nagle natrafiła na kogoś, z kim nie można normalnie pogadać o błyszczykach. (Uważaj! Wszystkie Twoje koleżanki z pod tej samej co Ty cosmometki doskonale znają te rewelacje.)

Cosmo ratuje w każdej sytuacji. Religia dawno przestała być trendy? Jesteś za duża na słuchanie rodziców? Książki o etyce i filozofii czyta się za długo i nie ma czasu na imprezę? Nie martw się! Cosmo wie co jest dobre, a co złe! Np. Skłamanie partnerowi co do liczby poprzednich chłopaków należy do kategorii grzechów lekkich. Więc kłam ile wlezie, stworzycie trwały i prężny związek (w końcu mężczyźni bywają taaaaaacy zazdrośni). Należy mu jednak napomknąć o niewyleczonej chorobie wenerycznej, bo inaczej będziesz wredną ściemniarą, a tego chyba nie chcesz, co? I pamiętaj – kandydat na idealnego faceta musi mieć dużo kasy. Z innym to wstyd w ogóle wychodzić. Nie musi być specjalnie mądry – będziecie do siebie pasować.

Niech mi ktoś jeszcze powie, że cosmo to pismo dla feministek i o feministkach! Jeśli nie jesteś bojącym się życia cielakiem, jeśli obchodzi Cię zdanie innych ludzi, kultura i Moda  przez duże ‚M’, zajrzyj do ‚Twojego Stylu’, ‚Wysokich Obcasów’. Człowiek naprawdę musi się czasem zastanawiać. Fajnie jest być dziewczyną Cosmo – w końcu gazeta poradzi Ci we wszystkim, tak ukierunkuje Twój wizerunek, ze nie będziesz musiała sam już o nic się martwić. Musisz tylko stać się potulną sierotką, przytłoczona wpajanym Ci zewsząd modelem życia na zupełnym luzie. Oni powiedzą Ci wszystko. Będą czuwać nad Tobą jak wielki brat. Wmówią Ci, że wszystkie kobiety oprócz Ciebie są piękne i szczupłe, że Ty też możesz taka być. Pachnąca, zadbana, wyzwolona. Niezależna, bo masz swojego pana z tamburynem – a imię jego – 40 i 4 – cosmopolitan numer grudniowy. Słuchaj nas! Bój się życia! Bądź cosmo!

P.S. Może to tylko ja jestem taka przestarzała, ale każdemu, kto by się do mnie dobierał na trzeciej randce bez żenady dałabym prosto w mordę.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net
Strona 4 z 6« Pierwsza...23456