Wszystkie artykuły z kategorii: Felieton

Miłe złego początki , a koniec jeszcze milszy (mam nadzieje!)

Od czego by tu zacząć, żeby było logicznie….Wiem!  Od…. mam taką koleżankę…..

Więc mam koleżankę , Anie . Świetna dziewczyna , zabawna , miła i do tego blondynka. Co jakiś czas dzwoni do mnie po kardiologiczne (czytaj : sercowe) porady , choć ja w tych sprawach autorytetem nie jestem. Pewnie właśnie dlatego dzwoni. Ostatni raz wczoraj.  Z poważnym pytaniem na które trudno mi było odpowiedzieć , bo szczera odpowiedź  boli a ona nic złego mi nie zrobiła, więc niech rozwija skrzydła a jak będzie trzeba to ją kiedyś będę zbierać…. po raz kolejny.

Marianna Dembińska,
ekspert win wloskich,
autorka  ksiazki pt ‚ Tobie to dobrze’ oraz wystawianej w Opolu komedii pt ‚Casting’

Pytanie brzmiało: Czy Twoim zdaniem jak przyjaźń przekształca się w coś więcej to zawsze muszą z tego być problemy?

No i taka prosta sprawa zapędziła mnie w kozi róg. Szybko zaczęłam się zastanawiać o kim może mówić bo świadomość o kogo chodzi mogłaby mi pomoc. Odrzuciłam kilku wspólnych znajomych , bo na kandydatów na cos więcej jakoś mi nie pasowali. Cóż odpowiedzieć? Jasne, że tak. Jeżeli związek się rozpadnie albo gorzej jeszcze, w ogóle nie wypali  to trudno wrócić do stanu poprzedniego , ale jak koleżanka pyta o to wzdychając do telefonu a dwie godziny później w kawiarni odpala sobie papierosa z drugiej strony no to nic tylko zaprzeczać! W imię rozwijającego się czegoś.

Kandydatem okazał się mężczyzna którego jako pierwszego wrzuciłam na listę. To nie może być  on. Ach, ta regularnie zawodząca mnie kobieca intuicja!

ON jest życiowym szczęściarzem z przypadku i kobieciarzem  z  wyboru. Taki typ. Wiesz dokładnie iż spotkanie z nim to początek problemów, ale łudzisz się to ty będziesz TĄ kobietą. Więc ona jest na etapie łudzenia się.

Łączy ich wiele. On uważa , że kobiety są stworzone do siedzenia w domu , ona dokładnie to samo myśli o mężczyznach ( mieli sporo wieków by pokazać co potrafią …no i pokazali….) , on słucha Myslovitz i Stinga , ona Ramazzotti i piosenek z Grease. On nie zwraca uwagi na wygląd ale każdej koleżance wytyka przybrany kilogram , i doradza odchudzenie ud. Ona  na wygląd zwraca dużą uwagę ale to, że on jak nie znajdzie pary skarpetek zakłada dwie różne ( w różnych kolorach!)  wcale jej nie przeszkadza. On myśli o swojej karierze , ona też. – o własnej. Konflikt interesów gwarantowany, Jak się zejdą i rozejdą  to będzie niezły cyrk szczególnie dla nas , wspólnych znajomych , jednak jest nadzieja. On na pytanie – czy będziesz  o mnie myślał?  podobno się uśmiechnął. Podobnie zareagował na pytanie czy będziesz za mną tęsknił a to juz przecież coś znaczy , prawda? A poważnie mówiąc , on przedstawił ją swej rodzinie i nawet objął ją przy swym ojcu. A to, w przypadku czterdziestoparolatka po przejściach to już naprawdę o czymś świadczy – mam nadzieję , że świadczy. Mając już te niezbite dowody uspakajałam ją , że na pewno będzie dobrze i że nawet gdyby coś im nie wyszło a wyjdzie na pewno(!) to katastrofy z tym związanej na horyzoncie nie widzę. Czy malutkie kłamstewko w dobrej wierze jest czymś złym? Dzisiaj widziałam ich razem. Niby niewiele ich łączy, ale cielęcy wzrok a nie słowa zdradzą nawet najtwardszego mężczyznę. Oj wpadłeś chłopie! Po uszy wpadłeś!
Serdeczności życzę.

 

Marianna Dembinska

 

Ps. Informacja dla Ani : To nie było o Tobie.

Ps2. Informacja dla Krzyśka : Zbiezność imion przypadkowa.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Jan Paweł II, pamiętamy?

Mija pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II, człowieka, który był nie tylko papieżem i przewodnikiem katolików, był także wielkim autorytetem. Wszystkim nam Go brakuje.

Jak wiele zmieniła nas Jego śmierć? Czego się nauczyliśmy? A może zapomnieliśmy już o przyrzeczeniach jakie dawaliśmy sobie i innym gdy odszedł? Czy solidarność, jaka zrodziła się w nas po Jego śmierci jeszcze istnieje, czy już dawno wróciliśmy do naszych dawnych obyczajów. Znów oskarżamy się nawzajem, oceniamy, krzywo patrzymy na bliźnich nie widząc błędów w sobie. Jak wiele dały nam Jego nauki? Czy oprócz łez po odejściu Jana Pawła II, prócz wizyt w kościele i modlitw umiemy dać drugiemu człowiekowi to, o co nas prosił – miłość, wybaczenie, tolerancję? Nadal się kłócimy, spieramy…

Być może nie jesteśmy o wiele lepsi. Uważamy, że mamy zawsze rację nie potrafiąc spojrzeć w duszę drugiego człowieka. Nie chcemy wybaczyć, nie potrafimy współczuć, za to świetnie opanowaliśmy sztukę użalania się nad sobą. Ilu cierpiącym pomógł każdy z nas w ciągu tego roku? Ilu ludziom wybaczyliśmy, kogo staraliśmy się zrozumieć, kogo prosiliśmy o wybaczenie?

A może jednak coś zmieniło się w nas na lepsze? Może czegoś się nauczyliśmy? Kościół Jana Pawła II to wszak nie tylko modlitwy o własne szczęście. To także umiejętność poszanowania drugiego człowieka bez względu na jego wyznanie, ideologię, sposób patrzenia na świat. To miłość bez względu na przeszkody, to umiejętność wybaczania i tolerancji dla inności.  Jak wiele dały nam nauki Jana Pawła drugiego?

Zapraszamy do dyskusji!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Szczuka w Polsacie…

Kazimiera Szczuka, krytyk literatury, znana polska feministka, obraziła słuchaczy Radio Maryja. Obraziła bowiem ich niepełnosprawną prowadzącą naśladując jej głos. Cóż jeszcze zrobiła Kazimiera Szczuka? Obraziła słuchaczy Radia mówiąc, że dzięki temu iż ktoś wziął ją i przyjaciela za pielgrzymów znalazła nocleg w Borach Tucholskich? A może obraziła twierdząc, że nigdy nie śmieje się z „moherowych beretów”. Naigrywała  się podobno z niepełnosprawności redaktorki świętobliwego radia nie mając pojęcia, kim ta pani jest, jak wygląda, oraz czy jest sprawna czy nie, w czym wtórował jej dzielnie Jakub Wojewódzki, który także tej zacnej osoby nigdy nie widział. Absurd? Nie, polska rzeczywistość!

Elżbieta Kruk, przewodnicząca KRRiT, która o mediach wie tyle, co opowiedział jej prezes Kaczyński (nie jest specjalistką od mediów i nigdy nimi się nie zajmowała, z wykształcenia jest historyczką ) uznała, że została naruszona godność osoby niepełnosprawnej. Zabawne! Po pierwsze Kuba Wojewódzki z Kazimierą Szczuką nie śmiali się z niepełnosprawności Magdaleny Buczek, a ironizowali jedynie na temat jej audycji i sposobu prowadzenia, (a  z tego chyba JESZCZE można się śmiać? ) poza tym, nie mieli pojęcia kim ta osoba jest, a co najważniejsze, zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że ta pani jest chora. Skąd więc ta nagonka? Błogosławiona cenzura wraca? Wszystko na podstawie Art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji ‚Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zwierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość’.

Wszystko pięknie, tylko trudno doszukać się w wypowiedziach Wojewódzkiego i Szczuki treści dyskryminujących oraz propagujących działania, które są sprzeczne z prawem. Czymże jest pogląd społeczny sprzeczny z moralnością? Czy wypowiedzi ojca Rydzyka o Żydach, którzy mają zaatakować nasz kraj, o tym, że tak naprawdę pogrom to był ok. są moralnie poprawne? Dziwne, że tym nikt się nie zajął, czyżby pełnosprawni Żydzi mogli być bezkarnie obrażani w naszym kraju?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Tragedia w Katowicach KONDOLENCJE

Wszystkim, którzy stracili swoich bliskich oraz tym, którzy ucierpieli w wyniku tragedi na Śląsku składamy  najszczersze wyrazy współczucia. Poszkodowanym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia
Przyłącz się do kondolencji,

http://www.puellanova.pl/forum.php?show=10597

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego…

USTAWA
z dnia 7 stycznia 1993 r.
o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

(Dz. U. z dnia 1 marca 1993 r.)
Uznając, że życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela; uznając prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci oraz prawo dostępu do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z tego prawa, stanowi się, co następuje:

Art. 1.
Prawo do życia podlega ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w granicach określonych w ustawie.

Art. 2.
1. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są obowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej w szczególności poprzez:
1. opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży,
2. pomoc materialną i opiekę nad kobietami w ciąży, znajdującymi się w trudnych warunkach materialnych, przez czas ciąży, porodu i po porodzie,
3. dostęp do szczegółowych informacji na temat uprawnień, zasiłków i świadczeń przysługujących kobietom w ciąży, matkom, ojcom oraz ich dzieciom oraz do informacji dotyczących instytucji i organizacji pomagających w rozwiązywaniu problemów psychologicznych i społecznych, a także zajmujących się sprawami przysposobienia.
2. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są zobowiązane zapewnić obywatelom swobodny dostęp do metod i środków służących dla świadomej prokreacji.
2a. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są zobowiązane zapewnić swobodny dostęp do informacji i badań prenatalnych, szczególnie wtedy, gdy istnieje podwyższone ryzyko bądź podejrzenie wystąpienia wady genetycznej lub rozwojowej płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu.
3. Szkoła ma obowiązek udzielić uczennicy w ciąży urlopu oraz innej pomocy niezbędnej do ukończenia przez nią edukacji, w miarę możliwości nie powodując opóźnień w zaliczaniu przedmiotów. Jeżeli ciąża, poród lub połóg powoduje niemożliwość zaliczenia w terminie egzaminów ważnych dla ciągłości nauki, szkoła zobowiązana jest do wyznaczenia dodatkowego terminu egzaminu dogodnego dla kobiety, w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy.
4. Zakres i formy oraz tryb udzielania pomocy, o której mowa w ust. 1 i 2, określa, w drodze rozporządzenia, Rada Ministrów.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

BEreCIKOWE

Polityka prorodzinna naszego rządu zaczyna się od rozdawania na prawo i lewo pieniędzy. Ma wejść tzw. Becikowe, czyli 1000 zł dla każdej matki, która urodzi dziecko. Jej stan materialny nie ma tu znaczenia, nie ważne, czy mamusia jest świetnie prosperującą bizneswoman, czy kiepsko zarabiającą nauczycielka. Kobiety do rodzenia! Mężczyźni do płodzenia, będziemy bogaci!
Moherowe berety, czyli partie LPR, Pis pod sztandarem Radio Maryja wprowadza becikowe, czy też może berecikowe. Ciekawe, czy jeśli matka rodzi w moherowym berecie dostanie automatycznie o 500 zł więcej? A może dziecko ledwie wyjrzy z kołyski otrzyma w prezencie ostatni krzyk mody w postaci takiego właśnie berecika?

Nie wiem, co ma na celu takie rozdawnictwo. Kolejna próba przekonania ludzi do swoich partii? Bo na pewno 1000 zł, jakie otrzyma matka nowo narodzonego dziecka nie jest w stanie zapewnić podstawowych potrzeb dziecka przez dłużej niż miesiąc. Może w przypadku niektórych nawet dwa miesiące, ale w przypadku jeszcze innych, nie starczy to nawet na markowe śpioszki. Magiczna suma tysiąca złotych nie jest w stanie podwyższyć dramatycznie spadającego przyrostu naturalnego. Niż demograficznytrwa i nic nie zapowiada się na jego szybkie zakończenie. Grozi to nie tylko nauczycielom, ale nam wszystkim. Kto będzie zarabiał na nasze emerytury, renty, kto zadba o nas i nasz kraj? Pomijając już fakt iż masowa emigracja z Polski zabiera nam wybitnych młodych ludzi, którzy, jeśli będą rodzić dzieci, to zapewne nie zrobią tego w Polsce, tylko poza jej granicami, gdzie nikt nie kusi ich marnym tysiącem, tylko godnym życiem dla nich i ich dzieci.

Nie mam dobrego pomysłu na naprawienie sytuacji w naszym kraju, pewnie nikt do końca nie wie, jak to zrobić. Nie jestem ekonomistą ani politykiem i nie potrafię, jak oni, udawać, że wszystko jest super i że mam świetny plan i wszystko będzie cacy. Nie wiem, jak sprawić, żeby kobiety zaczęły chcieć rodzić. Ale na pewno nie wydłużając im urlopy macierzyńskie, ani dając jałmużnę w postaci tysiąca złotych. Problem tkwi bowiem nie tylko w pieniądzach, które potrzebne są zaraz po urodzeniu. Przecież potem trzeba dziecko utrzymać, nakarmić, wysłać do szkoły, na studia… A matka, która urodzi, jeśli nawet nie zostanie zwolniona z pracy od razu, to po długim urlopie na pewno straci dobrą posadę, nie będzie na bieżąco, więc będzie automatycznie gorszym pracownikiem. Kobiety boją się rodzić, boją się utraty pracy, boją się iż po urodzeniu dziecka nikt nie zechce ich przyjąć na nowe stanowisko, bo będą przede wszystkim matkami. Może zamiast zając się berecikowym, czy też becikowym lepiej by było przyjrzeć się na przykład naszemu prawu, które powinno chronić i wspierać matki i pracodawców, które je zatrudniają? Należałoby dac ulgi podatkowe firmom, które mają wśród pracownic matki z małymi dziećmi, ułatwić im tworzenie żłobków, czy przedszkoli przy firmach, pomysłów jest wiele, szkoda tylko, że nasz rząd nie kwapi się, żeby zająć się prawdziwym problemem, interesuje ich jedynie doraźna pomoc. Nawiasem mówiąc, podobno wychowanie dziecka do 18 roku życia kosztuje ok. pół miliona złotych… Same policzycie, ile Wam zabraknie po otrzymaniu tego tysiąca.

Należałoby także pomyślec o tych, których na wychowanie dziecka naprawdę nie stać, jak im pomóc, co zrobić, żeby nie było głodnych i zaniedbanych dzieci? Ten tysiąc złotych niewiele sie zda, jeśli matka nie ma za co wykarmić pozostałej piątki dzieciaków… Problemów jest tak dużo, a politycy mają tak żałosne pomysły, które nie tylko tych kłopotów nie zmniejszą, ale nawet je pogłębią… Komuś trzeba zabrać, żeby innemu ten tysiąc dać, prawda?

W złą stronę,  według mnie, idzie  polityka prorodzinna – w stronę bezsensownego rozdawania pieniędzy i podlizywania się wyborcom, działań, które mogą pomóc, ale na bardzo krótką mętę, potem mogą jedynie szkodzić… Ale to moje zdanie. Politycy, jak zawsze, wiedzą swoje. I, co gorsza, swoje zrobią.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Równość tak, ale nie dla wszystkich? o manifestacjach

Parada równości w Poznaniu świetnie odzwierciedla sytuację w Polsce. To, co dzieje się teraz w naszym kraju nie jest precedensem, nad którym można podyskutować, a potem o nim zapomnieć. Łamanie konstytucyjnego prawa wolności wypowiedzi w świetle telewizyjnych kamer, na oczach tysięcy telewidzów, dziennikarzy, polityków to ogromna porażka polskiej demokracji. To także ważny sygnał dla wszystkich tych, którzy mają poglądy inne od tych, które reprezentuje władza, Radio Maryja i młodzież nazywająca siebie „wszechpolską”.

Wszyscy „INNI” mogą już teraz zacząć się bać iż ich poglądy, niewygodne dla władzy, być może staną się  powodem do zamknięcia w areszcie, a oni sami mogą być bezkarnie publicznie wyszydzani, obrażania i wyzywani. A to przecież  może być dopiero początek. Przykre, bo przecież my, Polacy powinnyśmy pamiętać o czasach, kiedy zabraniano nam pisać, mówić, a nawet myśleć inaczej niż tego sobie życzyła władza i jak wtedy było nam źle. Każdy polityk, jak się okazuje,  powinien przejść przyśpieszony, ale bardzo dokładny kurs historii naszego państwa, a może i krajów byłego ZSRR. Należałoby także wszystkim tym, którzy głośno zakazują „gejom i innym zboczeńcom” mówić publicznie o swoich poglądach pokazać obrazki z Białorusi, gdzie niewygodni Polacy są szantażowani, maltretowani tylko za to, że są inni. Tak samo jak inne są lesbijki, geje, osoby niepełnosprawne, mające inny kolor skóry, czy liberalne poglądy.

Ciekawe, że kiedy LPR zrobiła swoją antyaborcyjną wystawę członkowie tej partii głośno mówili o niesprawiedliwości jaka spotkała ich ze strony eurodeputowanych, którym się to posunięcie nie podobało i wyrazili swoje odczucia dość ostentacyjnie. W tym wypadku LPR obraziła się śmiertelnie iż zakazano im wyrażać głośno swoje poglądy. Sami, w swojej ogromnej hipokryzji tych, którzy chcą głośno mówić o sobie obrażają zarzucając im absurdalne naruszenia prawa, czy „promowanie homoseksualizmu” jakby można było promować jakąkolwiek orientację. Szkoda, że zarówno PIS, jak i LPR nie wie, że z orientacją się człowiek rodzi i nikt jej nikomu narzucić nie może. Szkoda także, że przedstawiciele tychże partii nie mają odwagi przyznać się, iż ich członkowie, zajmujący wysokie państwowe stanowiska są gejami. Tajemnica poliszynela… Jednak nawet jeśli cały PIS czy LPR byłyby partiami złożonymi wyłącznie z homoseksualistów, nie miałoby to żadnego znaczenia, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Ohydna gra polityczna mająca na celu osiągnięcie jak największego poparcia wśród ludzi mało wykształconych, nietolerancyjnych i nieświadomych, których, jak wiadomo, w naszym kraju jest bardzo wielu. Nie ważne, że po trupach, nie ważne, że kłamliwie i obrzydliwie, ważne, że skutecznie.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Nigdy nas nie opuści – Śmierć

Śmierć mnie przeraża. Boję się jej, boję się, że zabierze moich bliskich, nie potrafię pogodzić się z tym, że kiedyś odejdą. Mniej chyba boję się własnej, która nie wydaje się tak przerażająca, a może po prostu wydaje się być odległą…

A przecież śmierć jest nieodłącznym, wiernym towarzyszem człowieka. Jest tak samo stara, jak życie. Od wieków ludzie próbowali oswoić śmierć, jednak jedynie nielicznym udało się umrzeć z pokorą i bez lęku. Większość do ostatnich dni próbuje walczyć o chociaż jeden dzień, jedną godzinę… Jakie by to nasze życie nie było, jest jedyną pewną rzeczą, jaką nam dano, jest naszą własnością, której nie chcemy nikomu oddać. Budujemy kościoły, stawiamy pomniki, cmentarze, wszystko po to, żeby podjąć próbę oswojenia śmierci. Stawiamy szpitale, kliniki, wytwarzamy coraz to nowe leki. Odwołujemy się do wiary i do rozumu. Podejmujemy walkę o jak najdłuższe życie,  ale przecież śmierci się nie spieszy. Zabierze nas, czy 20 lat wcześniej, czy później, to nie ma znaczenia. Umrzemy wszyscy. Dlaczego więc myśl o śmierci jest tak bardzo przerażająca? Czy tylko dlatego, że nie chcemy żegnać się z tym wszystkim, co mamy, czy może przede wszystkim dlatego, że nie wiemy, co jest po drugiej stronie, a nic tak bardzo nie przeraża, jak niewiedza.

W majestacie śmierci stajemy się pokorni, przestraszeni. Wszystko inne traci znaczenie. Niezapłacone rachunki, bezskuteczne poszukiwanie pracy, czy niezaliczony egzamin bledną przy tym jednym słowie. Nie potrafimy sobie z nią radzić. Chociaż jako ludzkość powinnyśmy dawno do niej przywyknąć, to wciąż nie nauczyliśmy się o niej rozmawiać. Nie znaleźliśmy złotej recepty na to, jak powiedzieć komuś, że umarł ktoś bliski. Nie mamy pojęcia, jak przekazać osobie, którą kochamy, że zostało jej kilka dni życia. Uczymy się bezskutecznie i beznadziejnie. Mało kto potrafi także rozmawiać z umierającym. Co mu powiedzieć? Że jest ładna pogoda? Że za miesiąc Boże Narodzenie, którego on pewnie nie doczeka… Zapytać o to, kim był przed chorobą, pytać o to, czy się boi, czy w ogóle nie podejmować tematu śmierci. Kiedy starsza osoba zaczyna mówić o swoim pogrzebie, o tym, kto co przejmie po jej śmierci, zbywamy ją żartem, albo uspokajamy, że to jeszcze nie teraz. Wolimy nie podejmować tego tematu, chociaż każdy inny jest dozwolony.

1 listopada jest dniem wyjątkowym. Przypominamy sobie wtedy o swojej śmiertelności, myślimy nie tylko o tych, których już nie ma, ale zaczynamy zastanawiać się, co będzie, jak odejdą ci, którzy jeszcze przy nas są. Przeglądamy stare fotografie, na których są ludzie, których tak bardzo nam brakuje… Zastanawiamy się, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby oni wciąż żyli, zaczynamy tęsknić, a śmiertelność doskwiera nam wyjątkowo silnie. Chcemy, żeby nasi bliscy, którzy już przeszli na drugą stronę byli z nami, chociaż w myślach, snach, marzeniach. Boli nas, że nigdy ich już nie zobaczymy, nie przytulimy się, nie poczujemy ich zapachu. Idąc na ich groby pragniemy wierzyć, że stają się nam bliżsi, że chociaż w taki sposób możemy z nimi obcować, mamy też nadzieję, że dzięki temu spotkamy się z nimi po naszej śmierci. Bo wciąż chcemy wierzyć, że po drugiej stronie coś jest, a co ważniejsze, że tam jest lepiej, bezpieczniej, cieplej, że tam znajdziemy wszystkich, których kochamy. Tylko dlaczego wciąż tak bardzo przeraża nas śmierć?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Śmieszna sprawa, ten feminizm

Temat rzeka – feminizm w polskim pojmowaniu. Można by długo o tym mówić, kłócić się i spierać. Jednak mało kto zaprzeczy, że feminizm według przeważającej większości jest „tworem” nie tylko negatywnym, ale i wyjątkowo zabawnym, godnym ośmieszenia.
Mogę być fanką Leppera, mogę słuchać Disco Polo, mogę być rasistką czy antysemitką, w takim wypadku moje poglądy, chociaż mało rozsądne i pozytywne, będą przyjęte ze spokojem, tudzież z lekką ironią, w najgorszym wypadku potępieniem. Jednak nikt nie przejdzie obojętnie obok feministki. Kobieta uparcie i konsekwentnie powtarzająca, że czuje się feministką zostanie osaczona, wyśmiana, zakrzyczana i to, co gorsza, nie tylko przez mężczyzn, ale nawet przez kobiety. Ja nie każę nikomu feministką czy feministką być, nie marzę wcale o Polsce złożonej z samych feministek, bo mogłoby być trochę nudnawo, chociaż niekoniecznie. Nie narzucam nikomu swojego zdania, ale wymagam od innych tego samego.  Proszę także o traktowanie moich poglądów poważnie i bez głupich uśmieszków.
Kiedy ostatnio powiedziałam w większym gronie, że popieram feministki zostałam bezpardonowo wyśmiana. Na wszelki wypadek potem nie udzielono mu już głosu. Milusio… Tymczasem kolega, który chwalił się swoimi, co tu dużo mówić, antysemickimi poglądami został przyjęty ze zrozumieniem. Ale  Żydzi nie mają się o co martwić. Feministki są gorsze… Jak to mawiają niektórzy „Żydzi, pedały, pederaści i inne feministki”. A więc mamy kolejnego wroga Polski – feministki i homoseksualistów. Zwalczać, zakrzyczeć, zamknąć im usta, o tym marzy większość naszych polityków i ludzi mających ambicje stać się autorytetami. A wielka szkoda. Bo my, feministki, mamy czasem do powiedzenia coś fajnego i mądrego. Jednak nikt nie słucha nas, kiedy próbujemy mówić spokojnie. A kiedy wychodzimy na ulicę z pokojowymi marszami, to mówią, że zachowujemy się jak Lepper.
Jest tu jednak pewien problem; jak feministki mają mówić o swoich poglądach, skoro w spokoju i ciszy nikt nie chce ich słuchać? Dlaczego wszyscy mają mieć prawo głosu oprócz feministek (i ewentualnie gejów)? Mówią, że nie mamy racji, ale nikt na prawdę nie do końca wie, co mówimy, bo mało kto nas chce wysłuchać. Mówią, że jedyne o co walczymy, to prawo do aborcji i podstępne wykurzenie mężczyzn z ich kierowniczych stanowisk, a mało komu chce się te bzdury weryfikować. Mity i stereotypy  na temat feminizmu są tak głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie, że walka z nimi to praca syzyfowa. Mimo to, feministki próbują ją podejmować. Na szczęście są już tacy, którzy naszych argumentów chcą słuchać i nie boją się nas ani nie uważają za rozkrzyczane babochłopy, jakimi w żadnym wypadku nie jesteśmy. A przynajmniej większość nie jest. Strach przed feminizmem jest tak wielki, że trudno jest z nim walczyć. Wszyscy, którzy się boją wolą wyśmiać i zakrzyczeć, bo tchórze inaczej nie potrafią. Szkoda tylko, że z tego wynika iż mamy w Polsce tak wielu tchórzy…
Mimo wszystko kolejny raz znów powiem głośno, że jestem feministką. Może znajdzie się ktoś odważny i mądry, kto zamiast wyśmiać po prostu zaakceptuje moje poglądy? Może uda się wreszcie normalnie porozmawiać, podjąć ciekawą dyskusję, może…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Kariera kury domowej

Od jakiegoś czasu sytuacja zmusiła mnie do stania się tzw. Kurą domową. Fajna sprawa…Przez jakieś pierwsze dwa dni. Później zaczęłam nabierać coraz większego szacunku dla kobiet, które zajmują się prowadzeniem domu przez całe życie. Ich jedyną rozrywką są seriale telewizyjne, które telewizja polska z uporem maniaka puszcza rano, czyli kiedy pani domu ma szansę na chwile czasu dla siebie. A z upływem czasu zaczęłam czuć się coraz gorzej. Jedyne, co trzyma mnie przy życiu, to pewność, że wkrótce nie będę mieć na to czasu.

Zmywanie, sprzątanie, pranie, gotowanie… Horror. Pół biedy, jeśli robi się to wyłącznie dla siebie, gorzej, jak zaczyna się obsługiwać męża, a wychowywanie dzieci – tego na razie nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Młoda żona, która chwilowo nie ma pracy może przeżyć prawdziwy szok. Bo nawet najlepszy, najukochańszy i najbardziej wyemancypowany mężczyzna lubi mieć codziennie dobry obiad na stole, zawsze czyste i wyprasowane ubrania, nie znosi nieporządku w kuchni, łazience, ani kurzu na meblach… A przecież on, nawet jeśli pracuje kilka godzin dziennie i robi to, co lubi, to przecież utrzymuje „ten cholerny dom” więc mu się należy. No tak, należy… Dlatego żona porzuca swoje ambicje, zapomina o pracy doktorskiej, którą jeszcze zdąży napisać, za to uczy się na pamięć książki kucharskiej, sprząta, gotuje, myje… Lekturę „Czarodziejskiej góry” zamienia na „Podręcznik idealnej pani domowej”. Nie da się wszak skupić na ambitnych czynnościach myjąc jednocześnie brudne gary, dlatego włącza telewizor, gdzie leci kolejny odcinek serialu „M jak miłość”. Fajnie jest. A jednak nie do końca. Co innego, jak sytuacja jest przejściowa, pani domu wkrótce zamieni się w businesswoman, a obowiązki domowe zostaną podzielone między nią a męża, ewentualnie zostanie zatrudniona pomoc domowa. Wtedy wszystko gra, te kilka tygodni można się przemęczyć. Jednak jeśli żona, ambitnie pragnie poświęcić kilka lat np. na karierę naukową, albo po prostu szuka pracy, a znaleźć ją, jak wiadomo młodej kobiecie bardzo trudno. Wtedy robi się niebezpiecznie. Bo przecież ma czas, a kariera naukowa może poczekać, zupełnie odwrotnie niż obiad.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Mój przyjaciel gej

Mój kumpel jest gejem, ale boi się do tego przyznać. Sama dowiedziałam się o tym przypadkiem. Boi się, bo w Polsce jesteśmy cholernie mało tolerancyjni. Szkoda, bo ten sympatyczny, inteligentny i bardzo utalentowany facet o wiele lepiej czułby się gdyby nie musiał żyć w ciągłym stresie, że o jego „inności” dowie się pracodawca, czy nie daj boże wieści rozejdą się po całym mieście i pewnego pięknego wieczoru stłuką go przed własnym domem wszechpolacy, a nikt mu nie pomoże, bo to przecież pedał. Czytaj dalej >>

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!

Zdrowych, wesołych, ciepłych Świąt Wielkiej Nocy!

Oby te Święta przyniosły Wam radość, spokój, którego tak wielu z nas brak, rodzinne ciepło, miłość i pogodę ducha!

Spełnienia wszystkich marzeń, optymizmu i radości

życzy cała

Redakcja PuellaNova

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

śmierć częścią życia..

 

„Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmerć”

Jan Paweł II


Jan Paweł II przez ostatnie lata swojego życia pokazał nam, że cierpienie jest ludzkie, a choroba i śmierć wpisane są w życie. Udowodnił wszystkim, że chory zasługuje na ogromny szacunek, a duchem jest wciąż tym samym człowiekiem, zmienionym tylko fizycznie. Cierpienie, jak bardzo niemedialne, jak mało estetyczne rzadko jest poruszane w mediach, a śmierć jest wciąż tematem tabu, które Papież przerwał. Czy jednak na długo?

Boimy się mówić głośno o bólu, chorobie, o strachu przed końcem, który jest przecież naturalny. Papież mówi ‚Nie lękajcie się’ i sam, swoją niezwykłą postawą udowadnia, że można się nie bać. Dzięki Niemu zyskujemy także szacunek dla naszych bliskich, którzy odchodzą, są ciężko chorzy. Papież uczy cierpliwości dla cierpiącego, która wcale nie jest łatwa.
Kiedy byłam wolontariuszką w hospicjum wiele razy zadawałam sobie pytanie ‚dlaczego’. Dlaczego młoda, 30-letnia kobieta, za którą płaczą jej dzieci tak bardzo cierpi i musi umrzeć? Przecież jest potrzebna! Dlaczego człowiek, z którym tak wspaniale mi się rozmawiało, którego tak polubiłam już nie żyje? Papież swoim życiem udowodnił, że cierpienie jest wpisane w nasz los. Zadawanie sobie pytania ‚dlaczego’ nie ma sensu, należy myśleć o tym jak przez to przejść godnie i bez strachu.  Śmierć dotknie każdego, zarówno tego, kto jest kochany, potrzebny swoim bliskim, jak i kogoś, o kim nikt nie pamięta. Nie ominie także tego, kto jest potrzebny całej ludzkości. Naszą czyli tych którzy zostali rolą jest niesienie pomocy cierpiący. Zostaje nadzieja, że ci, którzy odeszli są w lepszym świecie niż nasz. Musimy także nauczyć się rozmawiać z ciężko chorymi słuchać ich, a przede wszystkim – przestać bać się ich słów, ich wyglądu, tonu ich głosu, ich zachowań. Nauczmy się mówić o śmierci, która dotknie przecież nas wszystkich. Nikt nie jest nieśmiertelny, wszyscy kiedyś będziemy cierpieć, wszyscy będziemy musieli odejść. Czasem warto jest nad tym zastanowić się, pomyśleć, chociażby po to, żeby docenić to, co mamy dziś…
Choroba nie jest przyjemna ani dla tego, kto choruje ani dla jego bliskich. Ciężko chorzy ludzie często mają trudności z wypowiedzeniem swoich myśli, niektórzy nie kontrolują swoich odruchów, inni nie mogą porozumiewać się już ze światem inaczej niż za pomocą wzroku… niektórzy rozpaczają, są tacy, którzy stają się marudni, złośliwi, wręcz nie do wytrzymania… Nie należy spełniać wszystkich dziwnych zachcianek chorego tylko dlatego, że jest umierający, gdyż w tym wszystkim nie wolno zapominać o sobie, trzeba jednak dbać o niego tak, jak możemy najlepiej, rozmawiać z nim i być przy nim w trudnych chwilach. Ci wszyscy, którzy cierpią bardzo potrzebują bliskich wokół siebie, oraz tego, żebyśmy nie traktowali ich inaczej tylko dlatego, że odchodzą. Człowiek, który umiera wciąż jest tym, którego znamy – dziadkiem, matką, ojcem. Ich osobowość zostaje taka sama, zmienia się ich stan fizyczny, często również psychiczny, to przecież w głębi pozostają tymi ludźmi, których słuchaliśmy, darzyliśmy szacunkiem i miłością.

Uczmy się mówić o bólu, rozpaczy, śmierci. Nikt nie jestsam w trudnych chwilach, ale żeby to odczuć musimy nauczyć się rozmawiać. Nie bójmy się łez, nie wstydźmy się słabości. To część zycia…. Której nie unikniemy, choćbyśmy się starali i waczyli o to całą naszą ‚wieczność’

Niech staną zegary
Zamilkną telefony
Dajcie psu kość
Niech nie szczeka, niech śpi najedzony.
Niech milczą fortepiany
I w miękkiej werbli ciszy
Wynieście trumnę
Niech przyjdą żałobnicy
Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije
I kreśli na niebie napis ‚On nie żyje!’
Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych
Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.
W nim miałem moją północ, południe i zachód i wschód
Niedzielny odpoczynek i codzienny trud.
Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew
Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie,
Myliłem się,
Nie potrzeba już gwiazd – zgaście wszystkie – do końca
Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce
Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień
Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się.

Weyston Hugh Auden

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Faceci do garów!(O podziale obowiązków)

Kiedy byłam mała, wkurzały mnie książki dla dzieci gdzie niezmiennie na obrazkach, czy fotografiach to mama gotowała obiadki, a tatuś  czytał gazetę, mama myła okna, tata wiercił dziurę w ścianie, albo oglądał mecz..Czy też chłopiec łowiący ryby (a ja uwielbiałam łowić ryby!) i jego koleżanka, która w tym czasie zajmuje się przygotowywaniem kolacji, czy wykonywaniem równie nudnych i mało twórczych czynności. Później zaczęło mnie wkurzać dorosłe życie, które taki model dzielenia obowiązków przyjmowało. Dlaczego to ja nie mogę oglądać tv, w czasie, kiedy mąż będzie gotować mi obiadek? Dlaczego taka perspektywa jest dla większości z nas oburzająca, tymczasem nikt nie denerwuje się, kiedy żona, po pracy, zamiast odpocząć, robi obiadek mężowi, który skończywszy swój pracowity dzień musi odpocząć przed telewizorem? Dlaczego odebrano kobiecie prawo do odpoczynku? Co mnie także wkurza, dlaczego to my nie możemy zrobić czasem czegoś typowo ‚męskiego’, jak chociażby przybicie gwoździa do ściany, czy wyprowadzenie psa na spacer, a  niech mąż zajmie się zakupami i garami! Podział obowiązków w małżeństwie – jasne, jestem za. Ale demokratycznie i sprawiedliwie uzgodniony przez obie strony. Nie zgodnie z dotychczas obowiązującym, chorym według mnie, modelem, ale według tego, co kto lubi, może i chce robić.
Kobieta – do garów, mężczyzna – do przyjemności, ewentualnie narzędzi. Nigdy odwrotnie. Czy naprawdę kobiety nie potrafią np. skręcić szafki, a panowie pozmywać naczyń? Wątpię. Nie tylko ja, na szczęście. Ten problem zauważyły polskie feministki w naszym rządzie,  ( wcześniej – PAN premier Norwegii ) które postanowiły podjąć walkę z seksizmem. Na początek wystosowały apel do firmy Ikea. Na ulotkach dołączanych do produktów Ikei zawsze są pokazani mężczyźni, chociaż większość klientek to kobiety. Polskie feministki, oraz norweski rząd postanowili więc poprosić Ikeę o  zmianę instrukcji na bardziej ‚kobiece’. Słuszna i dobra inicjatywa, jednak to dopiero początek góry lodowej. Ikea być może zmieni swoje ulotki i wkrótce na obrazkach to kobiety będą skręcały szafki, nie tylko faceci. Jednak, co dalej? Do zrobienia zostało jeszcze bardzo dużo. W świadomości wielu, jeśli nie – większości Polaków to baba jest tą, która ma prać,gotować, sprzątac. Nie ważne, że tego nie lubi, nie ważne, że przy okazji ma dwa etaty i dzieci do wychowania… Taki jest stereotyp i koniec. Nie podoba mi się taki podział i, z tego co wiem, wielu kobietom także. Lubię czasem być leniwa, lubię obejrzeć mecz, albo poprzerzucać kanały w tv, lubię mieć bałagan w pokoju, a kiedy słyszę, że ‚kobiecie nie wypada’, albo ‚twój mąż będzie się z tobą miał’ trafia mnie szlag! Dlaczego to ja mam dbać o porządek, mam być w ciągłym ruchu i robić zawsze ‚coś pożytecznego’, dlaczego te wątpliwe przywileje nie mają spaść na mojego męża? Dziś ja gotuję, ty zmywasz – jutro odwrotnie, taki układ mi pasuje, taki mam zamiar wcielać w życie i ten, uczciwy, według mnie, układ mam zamiar wpoić moim dzieciom. Jednak sama świata nie zmienię…
Warto więc wspierać takie inicjatywy, jak naszych rządzących pań, ale co ważniejsze – podejmować takie kroki u siebie w domu, na własnym podwórku i w trochę inny sposób niż do tej pory wychowywać dzieci. Drogie Panie! Nauczmy synów gotować i zmywać! :)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Zemsta-wynik frustracji, czy też miłości?

Nie mogłam uwierzyć, że akt zemsty jest jak najbardziej zdrowym, wyrażającym naszą miłość, zjawiskiem. Nie tak dawno nawet  analizowałam postępowanie kobiet, które wiedząc o potajemnych zdradach swoich partnerów, robiły dokładnie to samo za ich plecami. Pytałam, czy takie postępowanie może komukolwiek przynieść satysfakcję? Czy osoba, która dokonuje zemsty na swoim niewiernym mężczyźnie, jest w stanie czerpać z tego przyjemność? Myślę, że każdy z nas, potrafi idealnie odpowiedzieć na to pytanie Mnie samej narzuca się myśl negująca pozytywy zemsty jako takiej.

Co mówi psychologia?
Otóż całkiem przypadkiem „dorwałam” wypowiedź Berta Hellingera, kontrowersyjnego zresztą psychoanalityka, który w dosyć odmienny sposób zdefiniował ‚wyrównanie rachunków’ między partnerami.
Jego zdaniem mścimy się ponieważ wyrównanie(zemsta) w złym służy tak naprawdę miłości. Co więcej osoba odmawiająca wyrównania postępuje źle, gdyż w takim przypadku pojawia się w niej instynkt niszczycielski, co rzecz jasna nie przyczyni się do odbudowy związku, ale raczej prowadzi do jego destrukcji!

Hellinger tłumaczy, że jeśli wyrządziliśmy komuś krzywdę, to oczekujemy na rewanż. W sytuacji, kiedy go nie otrzymamy, czujemy się źle i tym samym cierpi na tym nasza godność. Tak więc zemsta według niego służy związkowi i jest konieczna.
Tak samo działa wyrównanie w pozytywnym sensie. Gdy jeden z partnerów daje coś pozytywnego drugiemu, ten odwzajemnia mu się, nierzadko dając jeszcze więcej.
Tak więc miotam się w wątpliwościach. Zemsta jest dobrem, czy też złem?
Jest siedliskiem frustracji będącej efektem wynikających z niej następstw, czy też falą oczyszczającą związek?
Nie znam osoby, która na dłużej cieszyłaby się z tego rodzaju rewanżu. Nie znam również takiej, dla której ów sposób na ‚wyrównanie rachunków’ nie przyszedłby do głowy.

Cóż nam pozostaje? Chyba tylko modlić się gorliwie o to, by nie przeżywać owego dylematu dosłownie, a jeśli już, to tylko i wyłącznie teoretycznie.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net
Strona 5 z 6« Pierwsza...23456