Mam prawo – kontrowersje wokół ustawy „antyaborcyjnej”

Jestem kobietą. Jestem matką. Jestem ofiarą gwałtu. Jestem również matką po stracie. Nie mogę więc patrzeć w milczeniu na to, co dzieje się dziś wokół tzw. „kompromisu aborcyjnego”. Jak mówi prof. Płatek „Aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka”. Pod tym zdaniem mogę podpisać się w 100 %. 

 

Zostałam zgwałcona kilka lat temu. Morda gwałciciela śni mi się po nocach. Czy chciałabym patrzeć na twarz JEGO dziecka? Nie! Czy w ogóle zniosłabym 9 miesięcy rośnięcia w moich wnętrznościach nasienia tego, co mi zrobił? Nie! Czy po porodzie mogłabym – tak po prostu – oddać noworodka wiedząc, że prawdopodobnie spędzi część dzieciństwa w rodzinie zastępczej czy domu dziecka? Nie! Więc co by mi pozostało? Samobójstwo? Choroba psychiczna? A może zrzeczenie się „wyniku gwałtu” na rzecz bogobojnego posła lub biskupa?

moje ciało mój wybór

moje ciało mój wybór

 

Na szczęście nie muszę, ani nie musiałam,  zadawać sobie tych pytań, ponieważ po gwałcie otrzymałam „tabletkę po”, która zapobiegła ewentualnej ciąży. Co jednak będzie, gdy znów mnie to spotka, a pigułka „po” będzie, według prawa, gorszą zbrodnią niż to, co mi zrobił gwałciciel? Co będzie, gdy spotka to kogoś, kto jest mi bardzo bliski, a „ustawa o obronie życia poczętego” wejdzie w życie? Nie będzie możliwe ani przepisanie tabletki, ani aborcja płodu, który byłby wynikiem nie tylko przestępstwa, nie tylko zbrodni, lecz przede wszystkim potwornej, wielkiej, koszmarnej krzywdy, blizny i traumy, jaka zostaje na całe życie. Dziecko, które miałoby być poczęte takim sposobem na zawsze pozostanie ze stygmatem niechcianego. Wszystko jedno, czy zostanie z matką, która będzie w nim widziała twarz gwałciciela, czy trafi do sierocińca. Nawet, jeśli ktoś je adoptuje, dowie się, jak zostało poczęte. Ono też pozna w końcu swoją historię. Nikt nie będzie w stanie żyć normalnie wiedząc, że powstał w wyniku chorych zapędów swojego ojca, który dokonał potwornego czynu na jego matce. Nikt.

Poronienie, kolejna trauma. Ustawa mówi, iż matka, która „działa nieumyślnie”, a więc – poroniła, może otrzymać karę do lat trzech lub, w ramach łaskawości sądu zostać pozbawioną wymierzenia kary. Co jednak znaczy, że każda kobieta, która przejdzie potworną traumę, jaką jest strata ciąży, będzie nie tylko musiała przejść przez potworny proces sądowy, lecz przede wszystkim zostać oskarżoną i, ewentualnie, zwolnioną z odbywania kary! To nie jest tylko okrutne, potworne i bezlitosne. To jest absolutnie irracjonalne i pozbawiona jakiejkolwiek logiki. To nie tylko wbrew prawu, ale i zdrowemu rozsądkowi. Wiele kobiet traci ciąże. Z różnych powodów. Nie ważne, jakich. Tak po prostu bywa. Jedne są zdrowe, inne chore, jeszcze inne – zachodzą w ciąże, a ich dzieci nie są w stanie przetrwać nawet dwóch czy trzech miesięcy. Po wejściu nowej ustawy te kobiety mają być karane. za co? Za ich potworne cierpienie? Za rozpacz nad straconym dzieckiem? Za żałobę? Straciłam ciążę i wiem, co to znaczy. Ból, przerażenie, potworna pustka. Gdybym miała za to dodatkowo odpowiadać przed sądem i tłumaczyć się, co zrobiłam źle… Nie, nie potrafię i nie chcę wyobrazić sobie takiej sytuacji. Nie chcę takiej rzeczywistości dla siebie i swoich dzieci!

Jeśli tak ma wyglądać współczesna Polska, to ja po prostu mówię – dość. Jest mi wystarczająco ciężko, gdy ci, którzy mnie tak potwornie skrzywdzili chodzą wolno i udają, że nic się nie stało. Muszę walczyć w sądzie o sprawiedliwość i wcale nie jest to proste. Gwałciciele już teraz mają o wiele więcej praw niż ja – ich ofiara.

Któryś z posłów powiedział, że zgwałcona kobieta może się do niego zgłosić. Zapraszam więc serdecznie! Niech szanowny Pan zerknie z wyżyn na maluczkich i ulituje się nad losem naprawdę pokrzywdzonych. Niech spyta, czego naprawdę chcą. Niech spyta tych, których chce, podobno, bronić.

Nie chcę rodzić dzieci, które powstały, bo ktoś zmusił mnie do obrzydliwego, ohydnego, wstrętnego seksu. Nie chcę odpowiadać przed sądem, jak bardzo chciałam utrzymać ciążę, którą straciłam. Nie chcę tłumaczyć się, czy śmiertelnie chore dziecko musi męczyć się po urodzeniu. Nie chcę, by kobiety musiały opowiadać, dlaczego i czy w ogóle muszą rodzić. Pragnę kraju, w którym istnieje rozumna edukacja seksualna i dostęp do antykoncepcji. Chcę państwa, w którym gwałciciele, a nie ofiary, będą skazywani na karę. Chcę żyć w normalnym kraju, gdzie każdy może decydować o sobie, ale nie o drugim człowieku. Czy to takie nieosiągalne? Wydaje się, że tak…

 

Doświadczona

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz