Moja (nad)zwyczajna przyjaciółka – zwykli niepełnosprawni

Ma 27 lat, jest zwyczajną, ale jednocześnie fantastyczną, piękną dziewczyną. Nie jest geniuszem, nie ma talentu, który pozwoliłby jej zabłysnąć  w jakimś programie rozrywkowym. Dla większości ludzi byłaby normalną, mądrą kobietą, niewyróżniająca się z tłumu. Niestety, byłaby. Bo nie jest normalna, zwyczajna, przeciętna. Jest chora. Asia od urodzenia jest niepełnosprawna. Czy to czyni ją wyjątkową i czy ta wyjątkowość jest jej w ogóle potrzebna?

Asia często płacze. Nie dlatego, że użala się nad sobą i swoim losem. Łzy płyną z samotności, bezsilności, czasami rozpaczy. Niewiele może zrobić sama. Jest uzależniona od rodziców, którzy, chociaż kochają ją nad życie, nie zawsze rozumieją, że miłość to nie więzienie, a ich chora, ale przecież dorosła, mądra i rozsądna córka, musi mieć szansę na samodzielność. Asia nie może wstać bez pomocy kogoś silniejszego i zdrowego, ale może myśleć, tęsknić, czuć. Zamknięta w swoim ciele cierpi bo wie, że gdyby tylko mogła, żyłaby tak po prostu… Zwyczajnie…Jak inni…

Pracuje, daje korepetycje, jest bardzo dzielna. Dużo pracuje, pomaga innym, nie zważając na ciężką chorobę, koszmarne bóle głowy, duszności, wszelkie inne problemy związane z zanikiem mięśni lub innymi zdrowotnymi kłopotami, które jej doskwierają. Skończyła studia, których nigdy naprawdę nie lubiła, ale to był jedyny kierunek mogła studiować, inne były za daleko lub na zbyt wysokich piętrach. Asia jest niesamowitą perfekcjonistką. Do pracy przygotowuje się długo i starannie bo czuje, że nie może pozwolić sobie na żadne niedoskonałości. W tym, co robi  nie ma miejsca na bylejakość! To wzbudza podziw, czasem i zazdrość ‚zdrowych’. Chociaż nie zawsze doceniają jej starania… Nie jest łatwo być kobietą na wózku, nieraz zdarza się, że ktoś uważa iż dostała pracę ‚z litości’, studia skończyła ‚bo jak oblać niepełnosprawną’. To niesprawiedliwe, nieprawdziwe. podłe po prostu.

Nie jest jednak jedną z tych odważnych niepełnosprawnych, o których mówimy, że „mimo swojej choroby mają w sobie tyle siły i przebojowości”. Nie prosi o pomoc, nie próbuje zaistnieć w mediach by obcy ludzie składali się na nowy wózek czy sprzęt rehabilitacyjny dla niej. Jest taka, jak większość z nas. I to, chociaż jest jej zaletą, jest także jej dramatem. Nie tylko jej, ale i wielu niepełnosprawnych, których nie zauważamy, a może zauważać nie chcemy. Bo przecież takich jak ona jest wielu. Zamknięci w swoich czterech ścianach marzą o chwili normalności. O zwykłej rozmowie przy kawie, o zwykłej przyjaźni, zwykłej miłości… O tym, co my, zdrowi, mamy na co dzień, sprawnych nogach, rękach. O wyjściu do sklepu, kina, kawiarni.

Ma szczęście, bo znalazła miłość swojego życia. Jednak, w tym szczęściu jest też dramat. Rodzice nie akceptują związku ze starszym od niej mężczyzną i robią wszystko, by wybić jej z głowy to wielkie uczucie. Nie może, jak zrobiliby na jej miejscu zdrowi ludzie, wyprowadzić się z domu, zająć się swoim życiem, a z mamą kontaktować się jedynie od święta. Nie może wyjść i trzasnąć drzwiami. Nie może nawet wstać i odejść, gdy mama kolejny raz tłumaczy jej, dlaczego źle robi kochając swojego księcia.

Jej życiem jest Internet. Tam spotkała ukochanego, tam rozmawia z ludźmi zupełnie, jakby była taka sama, jak oni. Tam może udawać, że jest zdrowa. Nikt nie widzi, że siedzi na wózku, nie musi wciąż myśleć o jej chorobie. Internet daje jej namiastkę normalności, ale czy to wystarczy?

Czy myślimy o tych wszystkich niepełnosprawnych, zamkniętych w swoich mieszkaniach? Zastanawiamy się, jak wiele moglibyśmy zrobić wpadając czasem na kawę lub, jeśli to możliwe, zabierając ich do kina? Wokół nas jest masa takich osób. Niezauważalni, zapomniani. Wegetują czekając na cud, który najczęściej nie następuje. A przecież nie potrzebują pieniędzy, wielkich akcji charytatywnych czy zainteresowania tłumów. Czasami wystarczy, że ktoś ich wysłucha, przytuli i powie, ze nie są sami. Bo przecież to są tacy sami ludzie, jak my. Pełni pasji, zainteresowań, mądrzy, zdolni, ciekawi. Odkrywając ich odkryjemy dla siebie przyjaciół, znajomych, kolegów i koleżanki do plotek. Warto, prawda?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Komentarz dla "Moja (nad)zwyczajna przyjaciółka – zwykli niepełnosprawni"

  1. […] zapraszamy do naszych tekstów m.in Moda dla Niepełnosprawnych, Niepiękna niepełnosprawność, Moja nadzwyczajna przyjaciółka […]

Dodaj komentarz