Naprawiane złotem – przemówienie z okazji Marszu Nieprzyzwolenia Moc kontra Przemoc 10/10/2015

Mogłabym mówić o tym, co to znaczy być zgwałconą kobietą w Polsce. Mogę mówić o realiach, o traumie, o wtórnej wiktymizacji, o wszystkich tych potwornościach, które nigdy nie powinny mieć miejsca, ale nie chcę mówić o więcej o gwałcie, chcę mówić o wracaniu do życia po nim.

bbBo jest życie po gwałcie!
Niekoniecznie usłane różami i zrozumieniem, bez czerwonego dywanu, ze sporą dozą otwierających się ran i płaczem nad którym czasem ciężko zapanować, jest PTSD, jest seks który boli, jest bardzo dużo zbierania i rana do kręgosłupa, która najprawdopodobniej się nigdy nie zagoi, ale ja dziś świadomie nie chcę mówić o śmierci, tylko o odradzaniu, o naprawianiu. Chcę mówić o odbudowie świątyni, o płonącym feniksie, bo to trochę tak, jakby ktoś mnie spytał czy istnieje życie po śmieci i powiem, że istnieje! Wiem, o tym dobrze, bo żyję nim już 3352 dni. Na ogół jest neutralnie, czasem jest gorzej, ale neutralnie to za mało! Mówimy coraz więcej o zgwałceniu, o przemocy, ale nie mówimy o życiu po niej. A to życie nadal trwa i ja pragnę go całego, bo neutralnie to dla mnie za mało, ja chcę więcej!

Chcę dobrostanu, wspaniałości i szczęścia, zrozumienia ze strony bliskich, zabawy, chcę powrotu do ponownego przeżywania seksualności po gwałcie, i nie ma we mnie zgody, by to straszne wydarzenie sprzed lat odebrało mi mnie! Chcę walczyć o siebie i o inne osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej.

Przez wiele lat brakowało mi dobrego słowa na określenie kogoś, kto doświadczył przemocy – osoba, która doświadczyła przemocy seksualnej jest zbyt długim zwrotem, kiedy chcesz coś powiedzieć szybko, nie mamy dobrego tłumaczenia na angielskie survivor, a ofiara jest słowem trudnym. Niewygodnym, bo wiele/wielu z nas, nie czuje się ofiarami, bądź ofiarami czuć się nie chce. Długi czas szukałam odpowiedniego słowa na określenie osób, które doświadczyły przemocy i znalazłam je szukając siebie na nowo, zastanawiając się kim jestem po gwałcie i kim chcę być. Ale w efekcie znalazłam je jeszcze dalej niż się spodziewałam, bo w japońskiej ceramice.

Dziwne miejsce, pomyślicie, ale ja odkryłam tam głęboki, mistyczny sens. Kintsukuroi to sztuka naprawiania potłuczonej porcelany złotem. Naprawia się złotem ocalałe po upadku kawałki. Z perspektywy zachodniej kultury w XXI wieku ciężko sobie wyobrazić, jaki jest sens naprawiania czegoś popsutego, ale kultura wschodnia ma wielki szacunek do historii, wierząc, że to co zostało, zniszczone, zbite jest piękniejsze, gdy się to naprawi. Nie chce Was zanudzać japońską estetyką, ale niesie ona za sobą ważne przesłanie, bo kiedy zbierasz te wszystkie rozbite kawałki, które zostały po doświadczeniu przemocy seksualnej i składasz i sklejasz i widzisz, że życie znów zaczyna tworzyć wcześniej Ci znane kształty, nie jesteś już ofiarą – jesteś kobietą, jesteś mężczyzną, jesteś osobą, jesteś Kintsukuroi, jesteś dziełem sztuki, i doceniasz swoje blizny i uczysz się patrzeć na nowo i widzieć piękno w tym stanie po, godząc się z tym, że nie ma powrotu do stanu sprzed. Ale jesteś drogocennym dziełem sztuki – właśnie poprzez swoje blizny, bo to właśnie te blizny, te pęknięcia wypełnione złotem czynią Cię doskonałą i piękną/doskonałym i pięknym.

Historia Kintsukoroi dała mi niesamowitą silę, dlatego chciałam się nią z Wami dziś podzielić, może i Wy znajdziecie w niej swój sens. Moja własna filiżanka skleiła się nieco kubistycznie i pod dziwnym kątem, w dziwnym miejscu też wypadło jej uszko, ale to tylko kwestia wprawnej ręki nim znów powrócę do picia herbaty pełną gębą. Bo chcę pić herbatę pełną gębą, bo żyję życiem po śmierci! Nadal jest ono piękne i warte by w nim być na 100%, nawet jeśli czasem to znaczy, że spektakularnie rozpłaczę makijaż, albo zasmarczę się ukochanemu podczas sceny łóżkowej, bo coś mi się akurat przypomni. Ta blizna jest za blisko źródła życia, by móc o niej zapomnieć, więc trzeba nauczyć się żyć z nią. Ja moją już prawie w całości oswoiłam, a ostatnio gdy się do niej przyznałam, ktoś powiedział mi, że przez nią jeszcze bardziej mu się podobam.

Jasne, spotkacie na swej drodze takich, którzy stwierdzą, że coś im nie pasuje w tych poukładanych elementach, nie zrozumieją Waszej historii, będą myśleć, że jesteście już zbyt naprawieni lub nadal za bardzo popsuci, ale będą też tacy, którzy docenią każdą bliznę i zrozumieją ich piękno i wzruszą się na historie w nich zawarte, bo wprawne oko kolekcjonera rozpozna Kintsukoroi…

Dzielcie się tą historią i bądźcie dla siebie życzliwi/życzliwe i na siebie uważni/uważne, bo może obok Was jest ktoś, kto potrzebuje od Was nadziei, wsparcia i pomocy, by pozbierać i skleić swoje rozbite fragmenty i stać się Kintsukuroi!

To jest nasza NOC kontra przemoc, moc kontra przemoc! Mogą nas zawodzić instytucje, prawo, system. Mogą nas na naszej drodze zawodzić ludzie, ale dopóki mamy niezgodę na obecny stan rzeczy, dopóki jesteśmy tu, dziś, teraz – razem – razem możemy przemóc przemoc! Dziękuję Wam bardzo!

Anna Paulina Sadowska
Wice-przewodnicząca Stowarzyszenia Stop Gwałtom
http://mockontraprzemoc.pl/

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz