Nie lubię Walentynek!

Ten okropny kicz na ulicach, te serduszka na każdym rogu, napisy „I love you” w każdej, najnędzniejszej kwiaciarni. Zwariować można! Walentynki, „święto” zakochanych są dla mnie niczym innym niż kolejnym dowodem na to, że zapatrzony w Stany Zjednoczone Polak zrobi wszystko, by upodobnić się do amerykańskiej braci. Czy słowa „kocham Cię” wypowiedziane 14 lutego nabierają nowego znaczenia? Nie sadzę! Co ma w sobie to święto, oprócz kiczu i słodkich serduszek kupowanych za grube pieniądze?
Według mnie jest to nic więcej jak nabijanie kasy handlowcom, którzy muszą sobie jako odbić kiepski styczeń. I to jest argument na plus dla tego „święta”. Przynajmniej ktoś zarobi.

Ale co z samotnymi, rozwiedzionymi, owdowiałymi… Co z tymi wszystkimi, którzy wysłać „walentynkę” mogą co najwyżej koleżance z pracy albo 80-letniemu sąsiadowi? Co z tymi wszystkimi nieszczęśliwymi dziewczynami, które znów nie dostaną ani jednej kartki, chociaż tak bardzo starały się być miłe dla kolegów z klasy…Samotni w Walentynki mogą czuć się wyjątkowo niepotrzebni. Nie dla nich telewizyjne programy, piosenki o miłości namiętnie puszczane w każdej stacji radiowej! Nie dla nich klimat podniosłych wyznań miłosnych i spotkań „tylko we dwoje”…

Walentynki mają też inną cechę. W ten dzień TRZEBA koniecznie mówić wszystkim, że się ich kocha, czy lubi, co dla niektórych znaczy, że niekoniecznie powinno się przypominać o swoim uczuciu w pozostałe dni. Zamiast więc mówić to każdego dnia, ograniczamy się do 14 lutego. Przecież wystarczy kupić żonie czy dziewczynie kilka kwiatków, dorzucić do nich kartkę z sercem i niech się dziewczyna cieszy, że jej facet o niej pamięta! Kolejna okazja do udowodnienia sobie, jakim jest się cudownym. A potem znów można iść na piwo, wrócić w stanie wskazującym o północy i śnić o tej cycatej sąsiadce z klatki obok. Ale przecież żona kwiatki dostała, więc w czym problem?

Walentynkom mówię więc stanowcze NIE! Ale czy to znaczy, że naprawdę nie czekam na walentynkę od „tajemniczego wielbiciela”? No to już zupełnie inna kwestia…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz