„Nie zmienił się tylko blond” – wywiad z Agatą Przybyłek, autorką książki

Rozmawiamy z autorką „Nie zmienił się tylko blond”. Pani Agata opowiada trochę o sobie, trochę o Iwonce (głównej bohaterce swojej debiutanckiej powieści), ale też o planach na nową książkę. Podaje też swój przepis na… szczęście. Zapraszamy do lektury!

 

PuellaNova: Określa się Pani książkę jako „literaturę kobiecą”. Czym, według Pani, jest właśnie ta „kobieca literatura”? Czy to znaczy, że mężczyzna nie przeczyta Pani książki z przyjemnością?

agataprzybylek

 

Agata Przybyłek: Nie ulega niczyjej wątpliwości, że mężczyźni i kobiety się od siebie różnią i to właśnie z powodu tych różnic dzieli się świat na męski i kobiecy. Ten kobiecy jest bardziej emocjonalny, bardziej skoncentrowany na relacjach międzyludzkich, rodzinie, dążeniu do osiągania szczęścia i poczucia bezpieczeństwa u boku mężczyzny oraz marzeniach. I taka właśnie jest literatura kobieca. Bliższa kobietom ze względu na swoją problematykę i sposób postrzegania świata. Nie znaczy to, że „Nie zmienił się tylko blond” nie może spodobać się żadnemu mężczyźnie i żaden mężczyzna mojej książki nie przeczyta. Nie. To po prostu książka o postrzeganiu rzeczywistości przez kobietę, bo pisana z jej punktu widzenia. Jeśli jakiś pan jest ciekawy jak wygląda świat z punktu widzenia zwariowanej trzydziestosiedmiolatki, to zachęcam do lektury mojej powieści.

PN: Przeczytałam gdzieś w sieci, że Iwonka, główna bohaterka „Nie zmienił się tylko blond” była Pani terapią. Nie mogę więc nie spytać – jak dużo własnych cech, przeżyć oddała Pani swojej bohaterce? Czy jest do Pani bardzo podobna?

blond

 

Tak, Iwonka była moją terapią, przyznaję, i śmiało mogę powiedzieć, że połączyła nas podobna sytuacja wyjściowa, którą rozpoczęłam swoją książkę. Obie z Iwonką zostałyśmy porzucone, obu nam w pewien sposób zawalił się świat, z tą jednak różnicą, że ja nie miałam ani gromadki dzieci, ani nie musiałam brać rozwodu, więc chyba miałam trochę łatwiej niż ona. Jeśli chodzi o temperament i usposobienie, to tutaj muszę trochę rozczarować. Do szaleństw Iwonki bardzo mi daleko. Ja jestem dużo mniej spontaniczna i postrzelona, chociaż chyba tak samo jak ona emocjonalna. Co jeszcze nas łączy? Z pewnością fakt, że dla obu nas najważniejsza jest rodzina i zrobiłybyśmy dla najbliższych niemalże wszystko. Tak, jak Iwonka, uważam, że najważniejsza w życiu jest rodzina i przyjaciele, którzy będą przy nas nawet wtedy, kiedy zawali się nam na głowę cały świat i zawsze wesprą dobrym słowem.

PN: Iwonka jest wziętą pisarką. Czy taką chciałaby Pani być? Czy wydawnictwa już czekają na Pani nową powieść?

Iwonka jest wziętą pisarką, a ja bardzo chciałabym być i mam cichą nadzieję, że kiedyś właśnie tak będzie. Na pewno bardzo się staram i jest to teraz jeden z moich głównych celów. Piszę o wiele więcej niż wcześniej, staram się robić to lepiej, analizuję i poprawiam. Wkładam w pisanie naprawdę dużo serca, poświęcam mu większość swojego czasu i głęboko wierzę w to, że ta moja praca przyniesie kiedyś efekty. Zresztą… Przecież już przynosi!
Jeśli chodzi o nową powieść, to czeka już u wydawcy i już niedługo razem z wydawnictwem Czwarta Strona zaczniemy nad nią pracować żeby mogła trafić w ręce Czytelników na początku przyszłego roku.

PN: Kim jest Pani z zawodu? Czy tu przypomina Pani bohaterkę książkę?

Zawód Iwonki, która z wykształcenia jest przedszkolanką, to takie trochę moje nie spełnione marzenie, bo już w dzieciństwie marzyłam o tym, żeby być nauczycielką. Może bardziej polonistką, ale zawsze bardzo chciałam pracować w szkole. Tak, jak moi rodzice. Zawodu jako tako jeszcze nie mam, bo jestem w trakcie studiów. Przez wzgląd na to, że nasz rynek pracy jest jaki jest, studiuję psychologię. Wybrałam sobie dwie specjalizacje: psychologię kliniczną dzieci i młodzieży oraz psychologię rodziny. Na pewno tak, jak Iwonka chciałabym w przyszłości pracować z dziećmi, a może nawet i w szkole.

PN:W książce jest wiele zabawnych przypadków, niesamowitych zwrotów akcji – czasem ma się wrażenie, że jest ich aż za dużo, jednak z drugiej strony sprawia to, że uśmiech prawie nie schodzi z twarzy. Czy pomysły brała Pani z prawdziwego życia, czy jest to czysta wyobraźnia?

Mój zamysł na „Nie zmienił się tylko blond” od samego początku był taki, żeby był on po prostu zlepkiem śmiesznych, rodzinnych sytuacji osadzonych w ramach jakiejś ciągłej fabuły, w tym wypadku oczekiwania Iwonki na rozwód. Z pomysłami na te zabawne sytuacje było bardzo różnie. Niektóre są czystą fikcją i podczas pisania niespodziewanie przyszły mi do głowy samą mnie trochę rozśmieszając, (tak, jak na przykład scena z włamaniem czy koci poród w pociągu), ale wiele z nich to także trochę zmodyfikowane wspomnienia rodzinne i sytuacje, które zdarzyły się kiedyś naprawdę albo mi, albo moim najbliższym czy znajomym, a które nieustannie wywołują uśmiechy na naszych twarzach gdy o nich wspominamy.

PN: „Nie zmienił się tylko blond” to Pani debiut. Będzie Pani chciała przedstawić dalsze losy Iwonki w jej nowym miejscu życia, czy może będzie to coś zupełnie innego?

Na początku przyszłego roku, razem z Czwartą Stroną, oddamy w ręce Czytelników książkę pt. „Nieszczęścia chodzą stadami”, która podobnie, jak „Nie zmienił się tylko blond”, będzie komedią rozgrywającą się głównie w Sosenkach, w domu rodziców Iwonki. Wrócimy więc do pani Haliny i znanych z „Blondu” bohaterów, ale główną bohaterką będzie zupełnie inna młoda kobieta i to jej problemy na chwilę zawładną Sosenkami. Iwonka też się w tym utworze pojawi, chociaż przyznaję, że raczej epizodycznie. Nie odegra w nim żadnej większej roli. O dalszych planach wydawniczych na razie jeszcze nie opowiadam, ale nie zamykam się literacko tylko w gatunku, jakim są komedie i Czytelnicy będą mieli okazję poznać mnie też z innej strony. Może nieco bardziej „problematycznej”.

PN: Czy czuje Pani, że osiągnęła sukces, a może to jeszcze przed Panią?

Chyba trochę tak. Nie jest to żadne wielkie osiągnięcie, mam tego świadomość, ale na pewno spełniłam swoje wielkie marzenie, bo o tym, żeby wydać książkę marzyłam już od dziecka. Chyba więc można tu mówić o moim prywatnym sukcesie.

N: Intryguje mnie jeszcze coś. Dlaczego Iwonka, a nie – Iwona? Przecież ta pani zaraz będzie babcią, no i nie ukrywajmy, nie ma już 20-tu lat. Polubiłam Pani bohaterkę bardzo i chciałabym mieć taką przyjaciółkę. Jednak czy momentami nie jest trochę zbyt infantylna?

Kto powiedział, że trzydziestosiedmiolatka, która zaraz zostanie babcią nie może się śmiać, wygłupiać i pakować w coraz większe tarapaty, o przeżywaniu wielkiej, romantycznej miłości nie zapominając? Pisząc tę książkę chciałam pokazać, że w moim odczuciu nie ma żadnej granicy wieku, po przekroczeniu której nie można być szczęśliwym i czerpać z życia garściami. Rozejrzyjmy się dookoła. Teraz, kiedy granica wieku, w którym Polacy zakładają rodziny, drastycznie się przesuwa, kobiety przed czterdziestką to nadal młode panie, które bardzo często spacerują po chodnikach pchając przed sobą dziecięce wózki i to wcale nie dlatego, że zostają babciami. To nie są staruszki, które snują się między domem, a pracą z minami męczennic. Bardzo często są przebojowe i mają tak samo dużo energii, jak dwudziestolatki. Kochają i dbają o siebie nawet wtedy, kiedy mają rodziny. I taka właśnie jest Iwonka. A że czasami sprawia wrażenie głupiutkiej? A kto z nas jest tylko smutasem? W moich oczach to tylko dodaje jej uroku.

PN: Jakie są Pani największe (zawodowe, a może nie tylko te chce Pani nam zdradzić) marzenia?

W tej chwili moim największym marzeniem jest to, żebym w przyszłości mogła utrzymywać się tylko i wyłącznie z pisania i śmiało móc o sobie powiedzieć, że jestem pełnoetatową pisarką. Mam jednak świadomość, że to bardzo górnolotne marzenie i nie każdemu, kto pisze, się to udaje, więc pozostaję realistką i skupiam się też na swoich studiach. O czym jeszcze marzę? O dużej i szczęśliwej rodzinie i domku z czerwonej cegły gdzieś na mazowieckiej wsi.

PN: Ostatnie pytanie. Proszę powiedzieć czytelniczkom PuellaNova… Czy zna Pani przepis na udane życie? Sukces, ale niekoniecznie taki jak Pani. Po prostu na to, by być szczęśliwą, jak bohaterka Pani książki – Iwonka.

Każdy człowiek, który stoi w obliczu nieustannych zmian pędzącego do przodu świata, potrzebuje mieć w życiu jakiś stały punkt, jakąś bezpieczną przystań, zwłaszcza wtedy, kiedy coś mu się nie uda albo zawali się jego prywatny świat, tak, jak w przypadku moim czy Iwonki. W moim odczuciu przepisem na udane życie jest posiadanie dużej i szczęśliwej rodziny, która wnosi do mojej szarej i pochmurnej codzienności wiele uśmiechu i szaleństw, a przede wszystkim zawsze jest tym stałym elementem mojego życia, który nigdy się nie zmieni, a do którego zawsze mogę wrócić. Wsparcie ze strony najbliższych to największa siła i największe szczęście.

Dziękuję za odpowiedzi i życzę powodzenia!

Ja również bardzo dziękuję za bardzo ciekawą rozmowę i zachęcam do odwiedzania mojego bloga autorskiego: agataprzybylek.blogspot.com.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Komentarz dla "„Nie zmienił się tylko blond” – wywiad z Agatą Przybyłek, autorką książki"

  1. Alexa_0 pisze:

    Bardzo fajnie się zapowiada, będę musiała zaznajomić się z tą książką bo niestet nie miałam okazji do tej pory :)

Dodaj komentarz