Niepiękna niepełnosprawność – jak postrzegamy chorych?

Agnieszka jest niepełnosprawna od urodzenia. I denerwuje się, kiedy zdrowi zachwycają się zdjęciami uśmiechniętych ludzi bez rąk czy nóg. Nie podoba jej się ta sztuczna tolerancja i udawany podziw dla ludzi chorych.  – Nacisną „lubię to” na FB i czują, jacy są wspaniali – mówi Aga – a czy ktoś z nich zaprosi niepełnosprawnego na dyskotekę? Zaprzyjaźni się z człowiekiem, który nie wstaje z łóżka? Wesprze kogoś, kto się nie uśmiecha, bo nie ma na to sił? – dziewczyna się wkurza, bo nie lubi tej całej sztucznej, różowej otoczki szczęśliwych chorych. Ona taka nie jest. To znaczy, że jest gorsza?

Dziewczyna przypomina, że niepełnosprawni to nie tylko ci jeżdżący na wózkach, czy osoby pozbawione kończyn. To także ludzie całkowicie sparaliżowani, ale i z drugiej strony pozornie sprawni, którzy swoją chorobę noszą głęboko w sobie – Niepełnosprawność ma różne oblicza, to nie tylko wózek czy posiadanie protezy. To też ułomności, których na pierwszy rzut oka nie widać – mówi.

Wielu chce zarobić na inwalidach – dodaje z goryczą zmieniając temat– zatrudniają niepełnosprawnych, żeby mieć dotacje. Ale tylko takich, którzy są wygodni. Nie tych, którzy mają problemy neurologiczne, psychiczne. Takich się boją!

Ta ciemnowłosa, bardzo ładna, niespełna 30-letnia dziewczyna nie wpisuje się w obrazek zadowolonego, pełnego życia, cieszącego się każdą chwilą niepełnosprawnego. Dlaczego? Wyobraźcie sobie – rano otwieracie oczy i czekacie, aż matka czy ojciec pomogą wam wstać. Nie pójdziecie sami do łazienki, nie wykonacie samodzielnie najprostszych czynności. Każdy dzień podobny jest do poprzedniego – nie pójdziecie do kina, restauracji, nie spotkacie się ze znajomymi, chyba, ze rodzicom (bo przecież nie zamieszkacie sami) będzie się chciało zawieźć was do centrum handlowego. Bo w mieście, w którym Agnieszka mieszka nie ma zbyt wielu rozrywek. Więc to centrum jest miejscem spotkań młodych ludzi. Dla niej i tak niedostępnym. – Raz w miesiącu udaje mi się tam być. Wszystko pod kontrolą rodziców, jakbym miała 10, a nie 30 lat. Nie mogę mieć faceta, nie mogę decydować o sobie. Nie jestem szczęśliwa – mówi.

Chciałaby być zwyczajna, normalna. Żeby nikt nie oceniał jej przez pryzmat choroby. Ale czy zdrowi to potrafią? Czy potrafią zaakceptować, że niepełnosprawni są tacy, jak my? Że ich sport jest równie wartościowy, problemy podobnie przyziemne, cieszą się z tych samych rzeczy i podobne są dla nich przerażające.

Czym dla zdrowych jest niepełnosprawność?

Czym dla zdrowych jest niepełnosprawność? fot.gabetarian sxc.hu

Kilka razy w tygodniu wychodzi do pracy dzięki pomocy rodziców, bardzo dużo pracuje też w domu. Ma szczęście, znalazła zatrudnienie, ale nie wszyscy z jej chorobą mogą to o sobie powiedzieć. Nie uważa też tego za wielki wyczyn. Twierdzi, że to nic takiego, chociaż mówi, iż są mniej chorzy niż ona uważający fakt podjęcia pracy za wielkie bohaterstwo. Dla niej to nie tylko sposób na zarobienie pieniędzy, ale też oderwanie się od codzienności, rutyn i zachowanie chociaż pozoru samodzielności. Gdy mówię, że jest dzielna, obrusza się – nieprawda! Mogłabym więcej. Po prostu coś robię, żeby nie zwariować. Nie chce podziwu, nie zależy jej na litości. Chce normalnych uczuć, zwykłych, jak każdy człowiek! Co jej po tym, że ktoś nazwie ją bohaterką? Ale czy ktoś zaprzyjaźni się z nią na dobre i złe? To już o wiele trudniejsze, prawda?

Aga choruje na zanik mięśni, który postępuje. Oprócz tego, cierpi na niewiarygodnie silne bóle głowy. Jest słaba, często ma duszności, mdłości, problemy ze snem. Choroba nie daje o sobie zapomnieć nawet na chwilę – tylko ból i ból – mówi – i nawet nie mam jak o tym przestać myśleć, bo nie mogę wyrwać się z domu, wyjść do ludzi. Czasami przychodzą do mnie znajomi, wpadają na kawę, pogadają… Ale czy to jest życie? – pyta retorycznie.

Życie dzieje się dla niej w sieci. Internetowi przyjaciele, ale czy są prawdziwi? Nie ma wyjścia, musi zadowolić się takimi. Rozmowy prowadzone do nocy, klikanie w klawiaturę, które denerwuje rodziców. To jedyna namiastka normalności, przecież osoba po drugiej stronie nie widzi jej wózka, kalectwa. I właśnie tego pragnie – zwyczajnego życia, traktowania ją na równi. Czy to potrafimy jej dać, czy może jest to zbyt trudne?

Ludzie niepełnosprawni niekoniecznie chcą być nazywani bohaterami. Nie wszyscy pragną byśmy patrząc na ich zdjęcia mieli poczucie, że nasze życie w porównaniu z ich jest wspaniałe, a problemy, które posiadamy my, zdrowi – błahe. Na nic im podziw, za którym nic nie idzie. Zanim więc klikniemy na FB „lubię to”, zastanówmy się czy naprawdę lubimy tych niepełnosprawnych? Czy zaprzyjaźnimy się z którymś z nich? Czy tylko w ten sposób zagłuszamy własne sumienie, pokazując znajomym, jacy jesteśmy otwarci i tolerancyjni. Ale jak jest naprawdę?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Komentarz dla "Niepiękna niepełnosprawność – jak postrzegamy chorych?"

  1. […] zapraszamy do naszych tekstów m.in Moda dla Niepełnosprawnych, Niepiękna niepełnosprawność, Moja nadzwyczajna przyjaciółka […]

Dodaj komentarz