O poszukiwaniu pracy i feminizmie.

W związku z Dniem Kobiet, jak zwykle rozpoczyna się dyskusja o dyskryminacji. Z przykrością muszę stwierdzić, że dyskryminacja w naszym kraju jest zjawiskiem, które istnieje zarówno na gruncie społecznym, jak i politycznym i prawnym.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że mimo iż podam mnóstwo argumentów, które świadczą iż moja teza jest prawdziwa, znajdą się tacy, którzy będą twierdzili, że nie mam racji. Mają do tego prawo, jednak ja mam prawo próbować udowodnić, że się mylą. Chciałabym też przypomnieć tym, którzy przyznają mi rację, że dyskusja na temat równouprawnienia nie tylko nie jest zakończona, ale daleka droga do końca i nie należy jej zarzucać.


Dyskryminacja w Polsce? Tak. Kobiety zarabiają mniej będąc na tym samym stanowisku, co jej kolega. Dlaczego? Wcześniejsza emerytura działa na naszą, kobiet, niekorzyść. Na niekorzyść działa też natura – przecież możemy zajść w ciążę, albo, nie daj boże, już mamy dzieci, które mogą zachorować, potrzebować nas, itp. W związku z tym, co może z nami być, pracodawcy wolą dać nam mniej pieniędzy, albo, co gorsze – w ogóle do pracy nie przyjmować. Nie chcę być traktowana gorzej dlatego, że mam fizyczną możliwość zajścia w ciążę. Dlaczego mężczyzna, który ma dzieci nie jest dla pracodawcy zagrożeniem? Dlaczego wyłącznie na kobietę spada obowiązek opiekowania się dzieckiem, przecież potrzebuje ono obydwojga rodziców. Poza tym – dlaczego, do diabła, mam być traktowana gorzej, bo urodziłam się kobietą…?
Ale te argumenty już tyle razy zostały wypowiedziane, a mimo to nie dają rezultatów, na jakie czekamy… Spróbuję inaczej. Przyjaciółka ma ojca. Ojciec jest alkoholikiem. Jest agresywny, bił żonę, nieraz uderzył swoją córkę. Mimo to, to on mieszka spokojnie w ich mieszkaniu, a one muszą tułać się po rodzinie. On może eksmitować je – sprawa toczy się w sądzie, mimo postępowaniu przeciwko niemu – jest oskarżony o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad rodziną. Mimo to, facet dobrze się czuje, przyjmuje w mieszkaniu kochanki i przyjaciół. Dlaczego to kobieta, bita i maltretowana przez męża musi szukać drugiego domu, dlaczego to ofiara jest ofiarą po raz drugi, tym razem jej katem staje się państwo i prawo? Czyż to nie jest dyskryminacja?
Panowie używają w dyskusjach argumentów typu, że to natura stworzyła nas, kobiety, do siedzenia w domu, zajmowania się dziećmi. Natura? A skąd możecie wiedzieć, jak i do czego stworzyła nas natura? Człowiek całe swoje istnienie działa wbrew naturze, więc dlaczego nagle taka zgoda z tym, co podobno miała stworzyć? Zresztą, skąd te podejrzenia o intencje natury, czy naprawdę stworzyła nas po to, abyśmy siedziały w czterech ścianach i czekały aż mąż wróci z pracy, baru, czy wyjazdu służbowego? Chyba nie…  Nie rozumiem także argumentów, że nie jesteśmy stworzone do przewodzenia, nie potrafimy zarządzać grupą ludzi, albo mamy takie czy inne predyspozycje. Czy Margaret Thatcher była gorsza od innych, mniej stanowcza, a może nie znała się na tym, co robi? A Suchocka? Naprawdę wyróżnia się negatywnie na tle innych premierów Polski? Przykładów można by mnożyć i mnożyć. Nie zgadzam się także z tym, że kobiety z zasady są gorszymi matematykami. Być może mniej kobiet ma zdolności, a może także chęci do nauki matematyki, jednak te, które poświęcą się tej dziedzinie bywają genialnymi naukowcami. Tak samo, jak panowie. Dlaczego takie oburzenie powstało, kiedy feministki stwierdziły, że dyskryminacja jest widoczna nawet w języku – tego także nie potrafię zrozumieć. Dlaczego lekarka ma brzmiec mniej poważnie niż lekarz, dlaczego profesorka brzmi niewiarygodnie. Ciekawe, czy panowie np. inżynierzy cieszyli by się, gdyby mówiono o nich pan inżynierka? Chyba nie, a my też niedobrze się czujemy, kiedy mówi się o nas ‚po męsku’. Czy koleżanka, której mówi się, że dostanie zaliczenie tylko dlatego, że ładnie wygląda, a jej kolega za tak samo wykonane zadanie dostanie ponieważ dobrze je zrobił nie jest dyskryminowana? A co zrobi jej brzydsza, według wykładowcy, koleżanka, też ciekawa sprawa, prawda… Wykorzystywanie kobiet na tle seksualnym także jest przejawem dyskryminacji. O tym zjawisku można mówić także na wielu innych płaszczyznach. Dziewczyna, która zmienia chłopaków – dziwka, kolega, który co tydzień ma inną – macho. Facetowi wypada więcej…. To dziewczyny muszą znosić ciągłe porównywanie do modelek z Playboya, to one mierzone są według swojego wyglądu – długości nóg, wielkości piersi… My musimy znosić obmacywanie wysoko postawionych panów… I tak dalej..
Dyskryminacja w Polsce, może nie jest drastyczna, ale istnieje i walczyć z nią należy. Pierwszym krokiem do walki z nierównością będzie przyznanie się do tego, że ona jest. Kiedy większość polityków, a także ‚zwykłych’ Polaków i Polek powie, że widzi ten problem – będzie to krok milowy na drodze do równouprawnienia.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz