Ofiara gwałtu „nie może być niewinna”, a jednak JEST !! Gwałci gwałciciel i tylko on!

Dwóch Polaków za granicą zgwałciło znanego muzyka z taką agresją, że ten umarł po kilku dniach. Polacy zgwałcili kobietę w Polsce, która po kilkunastu dniach walki o życie przegrała ją w szpitalu. Polska grupa muzyczna zgwałciła kobietę w taki sposób by ta musiała patrzeć w lustro na to, co jej robią. W Kaliningradzie Polacy zgwałcili polską tłumaczkę i mimo obdukcji, świadków i DNA, mimo wcześniejszego przyznania się do winy, nadal chodzą wolno po ulicach, a ona traci sens życia. Wszystko to nie jest jednak istotne. Dlaczego? Bo gwałcą „nasi”. Pół biedy, jeśli zrobią to Polacy Polce. Ale obcej? Albo, co gorsze, obcemu? Lepiej bronić swoich do krwi ostatniej ofiar złych muzułmanów! O naszych polskich gwałcicielach – cicho sza . – Zamknąć się wy głupie feministki, coście chłopa nie miały! Zamknąć się te, co NA PEWNO (tak ONI, naświęcieni dotykiem prezesowej łaski to wiedzą.” chcą przywieźć tu tysiące napalonych Murzynów, żeby móc im się wreszcie „podłożyć”

 

Joanna Gierak-Onoszko w swoim artykule dla Polityki ( http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1720160,1,polacy-winni-gwaltu-zbiorowego-pomilczmy-o-tym.read ) pisała o tym, że gdy gwałcą „nasi” pierwszymi, które są obwiniane są ofiary. Komentarze w sieci, nawet w grupach, które teoretycznie mają bronić praw kobiet, są porażające. Gdy Polacy są za granicą, a szczególnie ci, którzy są w jakiś sposób znani, mają więcej praw – na to wygląda. Kobiety nie bronią kobiet, lecz albo próbują być „obiektywne” i pod tą płytką skorupką obiektywności „czekają na wyrok”, albo mówią wprost, że „sama chciała”. Nie dociera, że kobiecie została zrobiona obdukcja, że polski zespół znajduje się w areszcie, że wreszcie –  przynajmniej dwóch z nich (co wydaje się kuriozalne, jak w ogóle można o to pytać? ) odmawia  pobrania od nich próbek DNA. Ktoś, kto nie ma niczego do ukrycia chce zrobić wszystko, żeby oczyszczono go z zarzutów. Nie ma więc najmniejszych problemów, by pobrano próbki. Nawet, jeśli, załóżmy, do seksu doszło za zgodą obydwu stron, dlaczego, do cholery, nie zgadzają się na pobranie DNA? Dwóch z członków z grupy przyznało, że kobieta była w busie, ale sami nie wiedzieli, co się stało. Co więcej, jej przyjaciółka uciekła z miejsca zdarzenia i została zatrzymana gdyż policja podejrzewała ją o spożywanie alkoholu. Jednak „polskie kobiety, które z parasolkami ratują inne” wiedzą lepiej. Wiedzą, że nie przyjaciółka, ale zgwałcona „prowadziła po pijaku”. Mylą fakty, dopisują historie, ale co tam.

 

Komentarze niektórych kobiet są bezwzględne. „Skoro poszła do ich busa, wiedziała, że nie idzie na herbatę/kawę/drinka”. Jasne! Może poszła na seks. Ale nie na gwałt! Czy w tym kraju nikt nie widzi różnicy między seksem, a gwałtem? Między chęcią na stosunek, a brutalnym zmuszeniem do niego? Jednak ofiara i jej przyjaciółka mówią zgodnie, iż poszły tam właśnie „na drinka”. Nie na seks, nie na orgię. Na zwykłego drinka, żeby porozmawiać z grupą, którą lubią.

Wiele KOBIET! Mówi także, że zespół doskonale zna i że oni nigdy by… Oczywiście. Bo przecież wszyscy przestępcy mają twarz bestii i od ich urodzenia wiadomo, że zrobią coś strasznego. Te panie zapomniały już jak same krzyczały, że większość zwyrodnialców, którzy znęcają się nad kobietami to  ich koledzy, mężowie, przyjaciele, ojcowie, bracia…

Trudno szukać na forach informacji o zgwałconym muzyku (http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1720160,1,polacy-winni-gwaltu-zbiorowego-pomilczmy-o-tym.read ). Kobiety oskarżają ofiary-kobiety o chęć zdobycia sławy, pieniędzy, czy inne, irracjonalne bzdury, a gdy chodzi o mężczyznę – na wszelki wypadek nie mówią nic. Jaką stronę zająć? Wszak to facet nie żyje. A one „bronią” kobiet. Na pewno bronią? O co tu właściwie chodzi? Dlaczego na forach internetowych broniących praw pokrzywdzonych nie można znaleźć informacji o tej zbrodni? Te wielu innych, o których nie wiemy. Polacy gwałcą nie tylko znanych muzyków. I na odwrót – nie tylko znani gwałcą. Jednak, jeśli w grę wchodzą „znani Polacy” nawet najbardziej zagorzałe „feministki” (bo nie prawdziwe feministki) bronią ich – gwałcicieli. Zakładają z góry, że to ona, ofiara kłamie. Przypominają, że jest domniemanie niewinności. Nie pamiętają, że jest też domniemanie winy, domniemanie i prawo ofiary do mówienia prawdy. Czekają na „wyrok”.  Zapominają, że sąd to nie jest wyrocznia, ale walka prawników i ten, który jest silniejszy – wygra. Bo prawnik może wybronić nawet  mordercę, który zabił kilkanaście osób, w tym dzieci, staruszkę i zgwałcił dziewczynkę. Prawo to przepisy, to słowa, paragrafy, to pieniądze. Ofiary często nie stać na dobrych prawników dlatego – w Polsce, ale nie tylko, tak wielu zbrodniarzy wychodzi z sądu jako „niewinni” mimo dowodów, zeznań świadków itp.

Jednak gdy zgwałcona jest Polka – polskie „fejsbuki” będą o nią walczyć. Gdy Polacy gwałcą kobiety z zagranicy, na wszelki wypadek, te same kobiety wolą być po stronie oprawców. Przy tym wszystkim zastanawiam się – jaki jest sens „udawania” ofiary gwałtu? Czy któraś z pań tak chętnie oskarżających dziewczynę, którą, jak donoszą media, została zgwałcona przez polski zespół muzyczny, wie, co znaczy być ofiarą gwałtu? Nie ważne, czy dzieje się to w Polsce, USA, Francji czy gdziekolwiek indziej.

To ona zawsze jest „wina”. To jej życie się prześwietla. To ona musi się tłumaczyć. To ona musi mówić, po co poszła tam, a nie do domu, to ona musi mówić, dlaczego miała na sobie spódnicę, a nie spod   nie. Czy naprawdę któraś z Was uważa, że warto kłamać tylko po to, by jakiś procent społeczeństwa uznał ją za ofiarę?

offended woman

offended woman

Przez traumę przesłuchań, czytać o sobie, że jest się ostatnią szmatą, która chce zarobić na jakimś tam zespole? Ja wiem, że nie warto. Jednak pierwsze, co powiedzieli moi gwałciciele to „oskarżyła nas bo chciała kasę”.

Nie łudźmy się. Sądy na cały świecie są jakie są i nadal traktują molestowanie i gwałty z przymrużeniem oka, póki nie stanie się to ich żonom, córkom, wnuczkom. Znamy taką sprawę sprzed lat. „W 1977 r. Herrin zamordował swoją dziewczynę Bonnie Garland. Zatłukł biedną kobietę młotkiem.   Co więcej, przyznał się do tego czynu. Zdarzyła się jednak rzecz niesamowita. Media rozpisywały się z lubością o „trudnym dzieciństwie” Richarda. Podchwycił to także wymiar sprawiedliwości, który ukierunkował swoje działania na usprawiedliwienie tego czynu.” Jesteśmy w 100% pewne, że dziś tak nie może być?

Pamiętacie słowa elbląskiej prokuratorki, która mówiła, ze kobieta pić nie powinna, ale mężczyźnie który się napije wolno więcej? I że oni (gwałciciele) przyszli do prokuratury tacy biedni., rodziny mają. A ofiara? Też ma rodzinę. Sęk w tym, ze w jeden dzień, przez brak szacunku dla jej „nie” zrujnowali jej osobowość, życie, psychikę, zdrowie, a może i małżeństwo i relacje z bliskimi.

Nie każdy wyrok jest sprawiedliwy. W przypadku gwałtów nigdy nie ma takiej karty ,która zwróciła jej życie „przed gwałtem:.

Każda kobieta, która głośno mówi o swoich przeżyciach jest bohaterką. Pokazuje innym że nie są same Wskazuję dobrą drogę – która może być inna, lepsza, Pokazuje, że sądy wreszcie zaczną nas traktować poważne. Gwałt to przecież morderstwo duszy, dotychczasowego życia, to nowe, trudne życie z (lub bez) terapiami. Z lękami, oglądaniem się wstecz koszmarami ,krzykami w nocy, płaczem i brakiem motywacji do pracy, odrzucaniem propozycji, bo mogą być podobne do tego, co się wydarzyło. Gwałt to wpadanie w nałogi, to wieczna walka, której końca nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć. Jeśli chcesz zgłosić sprawę na policję, przemyśl to. Pomożemy Ci.  Ale wiesz, że znajdzie się masa kobiet, które staną za Tobą MUREM

Jeśli masz podobne przeżycia, pisz do autorki

naczelna@puellanova.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz