Osoba zgwałcona z góry podejrzana – spostrzeżenia kobiety zgwałconej. Polskie realia, polskie dramaty.

Kobieta zgwałcona w Polsce jest z góry podejrzana. Piła? Miała na sobie kusą spódniczkę? A może chce wyciągnąć pieniądze od „niewinnego” mężczyzny? Bo kto normalny idzie na policję by zgłosić gwałt? Na pewno nikt, kto wie, co ją czy jego tam czeka…. Jestem kobietą, którą zgwałcono. Jestem tą, którą sponiewierano, zniszczono i potraktowano jak przestępcę. Chcę, żeby to się wreszcie zmieniło.

W naszym kraju, pełnym stereotypów, wciąż trudno jest przenieść winę ze zgwałconej czy zgwałconego na oprawcę. Jemu znajduje się tysiące wymówek. Nawet sąd i prokuratura to robi. „Pił, to przecież mógł nie zrozumieć sygnałów” – broni podwójnego gwałciciela elbląska prokuratorka w sprawie ratowników pogotowia uznanych przez sąd winnymi za gwałt i inne czynności seksualne. To w niej – ofierze szuka się winy. Chociaż to przecież ona doznała potwornej krzywdy. To ona, bez żadnych, najmniejszych wątpliwości jest w 100% pokrzywdzoną.
Sąd, w tej konkretnej sprawie, zapewne uznał, że to tylko raz, że przecież byli dobrymi obywatelami. Dlatego gwałciciel i jego kolega, który molestował i podejmował się „innych czynności seksualnych” otrzymali śmiesznie niskie kary i to w zawieszeniu. Sąd nie zastanowił się, że nikt się ich wcześniejszym życiem nie zajmował. To ofiarę badano pod wieloma względami, to jej prawdomówność sprawdzano i próbowano podważyć wiarygodność. To ją adwokaci wypytywali o szczegóły z jej życia, o byłych chłopaków, zdjęcia sprzed lat,wpisy internetowe. Dlaczego nikt nie robi tego ze sprawcami? Założono po prostu, że skoro nie ma ich w kartotekach, to na pewno byli wspaniałymi obywatelami. Ale czy na pewno? Ofiara też miała czystą kartotekę, ale to dla „adwokatów diabłów” nie miało znaczenia. Czy miało dla sądu?

 

 

gwalt
Nawet w wielu medialnych przekazach dotyczących gwałtów, niekoniecznie akurat tego jednego, chociaż i tu zdarzały się takie paszkwile, próbuje się wejść butami ofierze w jej życie. Kim była? Co robiła? A może miała wcześniej jakieś „niecne sprawy” w historii swojego życia? Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie! Gwałciciel pozostaje anonimowy. Nikt się nie interesuje tym, kim był, czy kiedyś próbował zrobić coś podobnego, jaką opinię miał wśród innych. Czy dręczył żonę, bił dzieci, zdradzał swoje partnerki, podrywał na dyskotekach i nie słuchał słowa „nie”?  A może to nie był jego pierwszy raz? Przecież mało która dziewczyna, szczególnie z tych mniejszych miejscowości, pójdzie na policję. Dobrze wie, że to na nią spadnie cała odpowiedzialność. To ona, ofiara, musi tłumaczyć się, ze nie jest przysłowiowym wielbłądem. Co dopiero mężczyzna z takim problemem…
Skąd wiem? Wiem, bo jestem ofiarą przemocy seksualnej. Wiem, jak wyglądają przesłuchania. Wiem, jak traktuje się ofiarę w opinii publicznej także dlatego, bo obserwuję wiele spraw związanych z gwałtami. Wiem, jak zazwyczaj widzi siebie gwałciciel i jak traktuje gwałt, jak lekko i z jakim rozbawieniem podchodzi do sprawy. Z jakim szokiem odbiera fakt, kiedy ofiara go oskarża o zrobienie jej krzywdy. „czego ona ode mnie chce? Jaj jej nic nie zrobiłem”. I on, gwałciciel, często w to wierzy.
„Przecież to była tylko zabawa”. Dla niego to nic więcej, to „zwykła gra”. Dla niej trauma na całe życie. Dla niej, dla jej partnera życiowego, jeśli takiego ma, dla jej rodziny, dzieci… On ze zdumieniem patrzy na to wszystko i wierzy w swoją niewinność. Wielu w zeznaniach często zmienia wersje, gubi się bo właściwie sami nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. „Przecież to normalne, że biorę, co chcę” – takie jest częste myślenie gwałcicieli. „Miała krótką spódniczkę to sama chciała”, „Wypiła kieliszek wina, to jest to zaproszenie do seksu”, „Uśmiechnęła się do mnie, to po co później krzyczała, że nie chce? Wszystkie tak mówią, a naprawdę chcą”. „Zdrada żony? Jaka zdrada, przecież to TYLKO seks!”
Ten stereotyp powtarzają niektórzy politycy, jak chociażby znany z kontrowersyjnych, a często po prostu żałośnie głupich wypowiedzi Janusz Korwin-Mikke, który lekko rzucił „Każda kobieta udaje, że stawia jakiś opór” . Także dzięki takim wypowiedziom oni – gwałciciele naprawdę tak myślą i otrzymują genialne wytłumaczenie z samej góry. Niestety, część opinii publicznej też.

 

Na szczęście jednak, to się zmienia i coraz więcej ludzi rozumie ofiary, a nie ich oprawców. Pokazują to między innymi liczne wypowiedzi na forach, gdzie ewidentnie coraz więcej internautów żąda jak najwyższych kar dla gwałcicieli, oczekuje od wymiaru sprawiedliwości, aby surowo podchodził do tak okrutnych przestępstw. Nie chodzi jedynie o konkretne sprawy, ale ogólne poczucie bezpieczeństwa. Czy ja, moja córka, siostra, matka jeśli zostaniemy zgwałcone, będziemy mogły liczyć na pomoc od państwa? Czy nasz oprawca otrzyma karę? Na ten moment wydaje się, że nie. Kobiety, które mają odwagę głośno mówić o swoich przeżyciach często nawet nie zdają sobie sprawy, jak wiele dobrego robią dla innych. Tylko dzięki nim może się w tym kraju zmienić nie tyle prawo, co mentalność prokuratorów, policjantów, sędziów. Dzięki temu, że opisują traumę swoich przeżyć, głośno domagają się sprawiedliwości dla siebie oraz dla wszystkich zgwałconych, coś w tym kraju może się zmienić.

 

Wszystkie kobiety, wszyscy, którzy mogą paść ofiarą przemocy seksualnej powinni być im wdzięczni, bo robią to nie dla siebie, lecz dla anonimowych, przerażonych osób. Których los może się zmienić dzięki nagłośnieniom tak trudnych spraw. Dzięki temu, że będzie się o tym mówiło, w jasny i oczywisty sposób piętnować gwałcicieli nie dając im żadnej taryfy ulgowej, nie pozwalając tłumaczyć się alkoholem, czy „źle odebranym ‘nie’”. Media są ostatnią deską ratunku, kiedy zawodzą wszyscy po kolei – policja, prokuratura, sąd. Ale są także przekazem pewnego żądania – chcemy by traktować osoby zgwałcone z godnością, wrażliwością oraz od początku winić sprawcę, a nie ofiarę. Czy jeśli ktoś zgłosi kradzież roweru, pierwsze, co robi policjant, to sprawdza, czy ta osoba sama sobie go nie ukradła? A może to jego wina, bo w ogóle ten samochód miał, bo przecież gdyby go nie posiadał, to do kradzieży by nie doszło! Gdy ktoś zgłasza, że otrzymuje groźby karalne, z góry zakłada się, że sam jest sobie winien lub iż sam je sobie wysyła?
Większość gwałcicieli kłamie w żywe oczy, wszak kłamstwo jest dla nich o wiele prostsze niż gwałt. Kłamstwo jest częścią ich życia, codziennością. Taką mają mentalność. Oczywiście, nie wszyscy. Bywają „eleganccy” gwałciciele – z wyższych sfer, biznesmeni, czy wyrafinowani szefowie dużych firm. Ale i oni mówienie nieprawdy mają opanowane do perfekcji. Część z nich kłamać dobrze jednak nie potrafi, co wychodzi w zeznaniach, ale zarówno policja, jak i prokuratura, a nawet sądy przymykają na to oko.
Od początku, na co zwróciła w programie „Państwo w Państwie” profesor, karnistka, Magdalena Płatek, zrzuca się odpowiedzialność na ofiarę. Ona musi udowodnić, że było jak było, zgromadzić dowody. Jego się często nawet nie przesłuchuje! Nie ważne, czy jest „przypadkowym” gwałcicielem nie znanym ofierze, czy, jak w wielu przypadków, kimś, kogo ona może wskazać, nazywając z imienia, a często i nazwiska. W podobnym tonie wypowiadał się wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń. „Nikt nie bierze pod uwagę wstydu ofiary” mówił.
Dlaczego nie słucha się takich mądrych ludzi jak oni? Ich wypowiedzi powinny być sztandarowe i to one winny być najważniejsze przy tworzeniu prawa. Prawa, które będzie chroniło ofiary, a nie ich katów. Prawa, które będzie sprawiedliwe, a nie podawało rękę tym, którzy są przestępcami. Naturalnie, zdarzają się niechlubne przypadki, gdy ktoś oskarża o gwałt czy molestowanie zupełnie bezpodstawnie. Jednak to nie znaczy, że każdego, kto zostanie zgwałcony należy traktować z góry jako potencjalnego kłamca! Z reguły bowiem mówią prawdę, a ci, którzy kłamią, bardzo szybko gubią się w swoich zeznaniach i wycofują sprawy gdyż nie potrafią przedstawić ani dowodów ani racjonalnej wersji wydarzeń. Tych, którzy chcą kogoś „wrobić w gwałt” jest niezwykle mało. Naprawdę zgwałconych jest zastraszająco dużo, a policyjne statystyki mówią zaledwie o części z nich gdyż większość osób, które są ofiarami tej zbrodni nie zgłasza się na policję zdając sobie sprawę z tego, iż niezwykle często ofiary traktuje się gorzej niż przestępców.
Przestępca (gwałciciel) ma prawo odmówić zeznań. Wystarczy, że powie (może kłamać, nikt mu tego nie zabroni i nie poniesie żadnych konsekwencji z tego tytułu) parę zdań w prokuraturze. Potem może zmienić wersje. Może spokojnie dogadać się z kolegami, którzy byli w pobliżu (jeśli taka sytuacja zaistnieje) i wszyscy będą zeznawać zgodnie przeciwko ofierze. Na szczęście kłamstwo ma krótkie nogi i dobry prokurator, dobry adwokat ofiary (swoją drogą, czy to nie żałosne, że to ofiara musi brać adwokata?) wyłowią ich kłamstwa. Pod warunkiem, że spełnione będą te dwa niezwykle trudne do spełnienia warunki – dobry obrońca ofiary w postaci prokuratora, który za cel ma brać zbrodniarza i dobry adwokat, na którego większość nie stać. Jednak nawet ci najlepsi i najdrożsi nie są w stanie dokonać cudów…
Jakie bywają sytuacje? Tak różne, że trudno opisać je w jednym tekście, jednak spróbuję przywołać te najczęstsze. Chłopcy się napili, wesoło było. Ofiara? Wszystko jedno, co z nią. Skoro ona tam była, to NA PEWNO też piła. Nie ważne, jak było naprawdę. Czy była tam przypadkiem, czy nie. Skoro była na imprezie, nie ważne dlaczego i jak tam się znalazła, była ładnie ubrana, to NA PEWNO była ubrana seksownie. Skoro była miła, to NA PEWNO dawała jakieś znaki, że ma ochotę na seks. Skoro nie wyrywała włosów gwałcicielowi i nie broniła się wydrapując mu oczy, to NA PEWNO nie było jej tak źle. Obrona słowna nie ma znaczenia. I tak dalej i tak dalej.
Jeśli biegła samotnie w lesie, to sama się naraziła. Nie ważne, czy biegła oświetlonymi ulicami, czy biegła ubrana od stóp do głów, czy w szortach. Nie ważne, że szła BIEGAĆ, bo lubi uprawiać sport. Sama pchała się w ręce gwałciciela, który przecież ma prawo czaić się w krzakach, a nasza wspaniała policja czy straż miejska nie ma obowiązku pilnować spokoju w tym kraju.
Jeśli była na dyskotece i ktoś jej dosypał czegoś do drinka? Trzeba było uważać! Trzeba było nie pić. Nie zakładać błyszczącej bluzki. Nie tańczyć z nieznajomym. Jakby każdy mężczyzna był gwałcicielem i jakby należało traktować każdego nowo poznanego chłopaka jako potencjalne zagrożenie.

Jeśli została zgwałcona w czasie podróży służbowej – dlaczego pozwoliła sobie na bycie sam na sam z np. przełożonym?

Mogła stać się ofiarą gwałtu we własnym domu, przez własnego męża, czy chłopaka. Wtedy z góry stoi na przegranej pozycji. przecież skoro jest z kimś w związku, on „ma prawo” do tego, by sobie „brać”.
To kobieta ma uważać, to ona ma się ubierać „po bożemu”, to ona ma sprawdzać, gdzie się znajduje i po co. To ona nie może wypić za dużo, ma się pilnować. Nie mężczyzna. Kobieta. To potencjalna ofiara musi zadbać o swoje bezpieczeństwo w każdej minucie i pamiętać, by w razie przemocy, po fakcie odpowiadać na pytania policji sensownie, zgodnie z prawdą i z odpowiednimi emocjami (jeśli będzie płakać zbyt mocno może zostać odebrana jako ta, która ‘gra’, jeśli natomiast będzie podawać szczegóły bez emocji, oskarży się ją o kłamstwo. Nie ma idealnego przepisu). Wszyscy pamiętamy słowa znanego ginekologa – biegłego sądowego, który decydowało tym, czy kobieta mówi prawdę po tym, jak się wypowiada. Za nic miał fakt, że każda osoba reaguje inaczej, że do niektórych cały dramat dociera dużo później, niektóre płaczą, inne nie, jedne nie potrafią sobie niczego przypomnieć, inne pamiętają bardzo wiele…

 

Dla WSZYSTKICH zgwałconych, tych, których dotknęła przemoc, mają problemy związane z agresją seksualną, czy jakąkolwiek inną formą przemocy polecamy kontakt z FEMINOTEKĄ http://feminoteka.pl/telefon-antyprzemocowy/

 

Oczywiście, jak pisałam na samym początku, są też zgwałceni mężczyźni, ja jednak tych spraw po prostu nie znam więc nie jestem w stanie wypowiadać się w tej kwestii. Dlatego mówię o kobietach, ale to nie jedyny powód. Zgwałceń na mężczyznach jest mniej. To mężczyźni, jako ci silniejsi, pewniejsi siebie i wspierani przez stereotypy gwałcą bezbronne kobiety najczęściej. Gwałcą też dzieci, chłopców, młodych mężczyzn. Ale ja znam sprawę ze strony kobiety. Ze strony tej najbardziej, brzydko mówiąc „popularnej”. Co nie znaczy, że ktoś nie powinien zająć się także problemem gwałtu na mężczyznach.

 

Zgwałcona

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Komentarz dla "Osoba zgwałcona z góry podejrzana – spostrzeżenia kobiety zgwałconej. Polskie realia, polskie dramaty."

  1. Alexa_0 pisze:

    Takie są realia. Zazwyczaj mówi się że sama się o to prosiła, najlepiej zamknąć nas w czterech ścianach bądź opasać od góry do dołu czarną płachtą żebyśmy przypadkiem nic ciała nie pokazały. Nie powinno się usprawiedliwiać przestępców!!!

Dodaj komentarz