Parawaning – nowa polska tradycja?

Odkąd pamiętam, parawany były częścią plażowania. Zakrywało się nimi przed innymi, niechcianymi „wizytami” czy spojrzeniami, a przede wszystkim – przed wiatrem. Służyły jako wieszaki na mokre stroje kąpielowe i dawały namiastkę własnego kącika na wielkiej plaży. No właśnie. Kącika. A nie 70-metrowego kąta, jaki teraz próbują sobie zawładnąć plażowicze…
Kiedyś plażowiczów było znacznie mniej. Pamiętam te czasy i chociaż mam niewiele ponad 30 lat czuję się jak dinozaur. Teraz wychodząc na plażę Bałtycką widzę ogromne parawany, wielkie parasole, a do dzieci muszę krzyczeć „nie nadepnijcie na koc tej pani/tego pana, co jest niezwykle trudno uczynić (NIE nadepnięcie jest skomplikowane) . Lawirowanie między parawanami, rozłożonymi kocami i wielkimi parasolami jest nie lada wyzwaniem. Pomijając, że co jakiś czas, mówiąc dosłownie, dostanie się w łeb piłką plażową, gorzej, jeśli to piłka do siatkówki – wtedy naprawdę boli. „Przepraszam” nie uświadczysz. Plaża ma inne zasady, inne „rytuały”.

IMG_8013-min

Ale dla dobra napisania w miarę obiektywnego tekstu poszłam na zaludnioną plażę – chociaż trudno być obiektywną, gdy maleńki kawałek plaży, jaki wreszcie udało nam się znaleźć szybko został zasypany piachem przez jakiegoś hmm… mało uprzejmego dzieciaka, któryż to postanowił – dokładnie przy moim kocu zbudować sobie zamek sypiąc piach centralnie na mnie. Matka tegoż, na oko 10-latka, , którą grzecznie poprosiłam o zaprzestanie tego procederu wydarła się na mnie, że jak mi się nie podoba to mam spier… No więc mi się nie podobało i zrobiłam, jak kazała.

Poszłam dalej, gdzie turystów było trochę mniej. „Tu im się już nie chce łazić” oświecił mnie jeden z panów popijających piwko na plaży. „za daleko od głównego wejścia, wie pani”. No tak, w lot pojęłam. Żeby mieć trochę luzu, trzeba przejść kilkaset metrów z tobołami typu zabawki, koce, ręczniki i słynne parawany. `Moje dzieci też tą „podróżą” zachwycone nie były, ale dzielnie ruszyły za mną. Przecież nie będziemy włazić sobie nawzajem w tyłki innym turystom! Widocznie inni rodzice nie mieli tyle sił, chęci czy daru przekonywania, by ruszyć z dziećmi kawałek dalej.

Syn, który niedawno wrócił z kolonii, był zbulwersowany, że w Stegnie nie było najmniejszego miejsca dla jego małej, zaledwie 6-osobowej grupy. Musieli zostawić swoje rzeczy przy wejściu, daleko od wody, nie pilnowane i mieć nikłą nadzieję, że nikt ich nie okradnie. Niestety, zginęły jakieś pieniądze, dobrze, że nie miał telefonu. Polska, zaludniona plaża, sama przyjemność! Ja natomiast mogę się tylko denerwować na organizatorów, że im nie chciało się iść dalej, na mniej zaludnione miejsce.

Sama nie byłam w stanie wytrzymać dłużej niż tylko przejść się pomiędzy między parawanami, kocami, leżącymi na nich panami z wybitnie wystającymi brzuchami, dzieciakami robiącymi co chcą, ale także młodymi ludźmi prężącymi swoje wdzięki do płci przeciwnej. Wolę podreptać kilkaset metrów dalej i mieć spokój, może niewielki, ale zawsze – od jednego koca dzieli mnie przynajmniej kilkadziesiąt ( a przynajmniej kilkanaście, ) metrów.

Fascynuje mnie jednak, skąd w ludziach radość przebywania w tym dzikim, nieokiełzanym, a często nawet pijanym tłumie. Plaża, którą ja wybrałam po męczących poszukiwaniach, również była strzeżona, więc nie o bezpieczeństwo chodzi. Może więc co innego jest przyczyną tego fenomenu? Chęć pokazania się, zrobienia „selfie”? „ja tu byłam/byłem”? Nadzieja na znalezienie kogoś znajomego, a może po prostu większość ludzi lubi być w tłumie, a to ja jestem jakaś dziwna?

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

2 komentarzy dla "Parawaning – nowa polska tradycja?"

  1. Alexa_0 pisze:

    Pamiętam czasy kiedy jako kilkuletnie dziecko jeździłam z rodziną nad morze i parawan był nieodłączną częścią wypoczynku na plaży ;) Może jest to taki mały gadżet który daje nam poczucie prywatności i bezpieczeństwa na przeludnionej plaży :)

Dodaj komentarz