Przygotowania do ślubu, horror czy przyjemność?

Sezon ślubny powoli się zaczyna. Przyszłe panny młode ogarnia coraz większy stres i niepokój. Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? Czy to na pewno będzie tak piękny dzień, o jakim marzyły? A co, jeśli coś nie wypali? Ale czy naprawdę warto się stresować aż tak? 

Wiele par zaczyna przygotowania nawet dwa lata przed ślubem. To, że część z nich nie dotrwa wspólnie do daty ślubu to jedno. Ale czy takie długie przygotowania nie zepsują satysfakcji z tego jedynego, niepowtarzalnego dnia? Anna, która swój ślub przygotowywała dwa lata uważa, że zdecydowanie przesadziła z planami. „Wiele rzeczy, mimo planów, nie wypaliło tak, jak powinno. Ślub mieliśmy w Katedrze. Miała być niezwykła stylizacja, kwiaty rozsypane na podłodze, a nic z tego nie wyszło. Ledwo skończył się nasz ślub, weszła następna para, przed nami też byli inni. No i nie wszyscy chcieli takiego samego wystroju. Podobnie z weselem. Sala na bulwarze. Wszystko było bardzo udane, ale marzyłam o czymś bardziej wyjątkowym. Wszystko przygotowywałam w najdrobniejszym szczególe zanim w ogóle zarezerwowaliśmy salę i datę w kościele. Teraz żałuję bo gdybym zaczęła myśleć o tym później, miała mniejsze wymagania i nie wymyślałabym tylu niestworzonych rzeczy, to na pewno byłabym mniej rozczarowana”.

 

Im więcej planów, im dłużej trwają przygotowania, tym, z jednej strony, większa szansa, że wszystko się powiedzie, będzie wspaniale dopracowane, z drugiej – w dniu ślubu wszystko może wydawać się banalne, mało spontaniczne, a poza tym, zmęczenie przygotowaniami osiągnie wtedy apogeum. Długie przygotowanie – mała radość, twierdzi wielu. Oczywiście, nie zawsze jest to możliwe. Są pary, które nie mają wyjścia, muszą rezerwować salę oraz datę w kościele wcześniej, bo inaczej nie mają szans na dobre miejsce. Wiele ekskluzywnych hoteli, restauracji ma już teraz zamówienia na 2014 rok. Podobnie z tymi, które są położone w ciekawych miejscach, nad morzem, czy w górach. Najtrudniej jest znaleźć dobrą salę na czerwiec i sierpień, miesiące, które są najbardziej popularne, jeśli chodzi o śluby.

 

Przygotowania zajmują czas, ale są też przyczyną wielu stresów. Nie zawsze uzasadnionych. Panny młode boją się o to, czy wszystko się uda, czy będzie tak, jak sobie wymarzyły. Czy wszyscy goście się zjawią? Czy jedzenie będzie wystarczająco smaczne? Martwią się o swój wygląd, o to, czy tydzień wcześniej nie pojawi się jakiś brzydki pryszcz, albo nagle nie przytyją czy schudną…. Młodzi boją się też samej przysięgi. Czy głos nie zadrży?

 

Wszystko to jest naturalne, normalne i nie ominie raczej żadnej pary młodej. Jednak, mimo wszystko, warto, mówiąc potocznie – wyluzować i dać sobie swobodę. Oczywiście, planować trzeba, tego się nie uniknie. Ale z drugiej strony, nie uniknie się również potyczek, nieoczekiwanych zmian, niespodzianek… Planowanie najmniejszych szczegółów może okazać się niewypałem. Pomijając fakt, że nie da się przewidzieć wszystkiego, to przecież ślub ma być dniem emocji, wrażeń, pięknych przeżyć, a nie sztywno zaplanowaną, nudną uroczystością, w czasie której wszyscy działają według doskonale opracowanego scenariusza.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

2 komentarzy dla "Przygotowania do ślubu, horror czy przyjemność?"

  1. justynek24ee pisze:

    Ten dzień wciąż przede mną…na samą myśl odczuwam strach że nie podołam wszystkim obowiązkom jakie mnie czekają…

  2. Alexa_0 pisze:

    Ja już na finish’u ale jestem zabiegana i trochę przerażona ale z drugiej strony nie mogę się już doczekać!

Dodaj komentarz