Samotne Święta – samotność, nawet w Boże Narodzenie nie zawsze jest zła.

Samotność bywa straszna, przenikliwie zimna, bolesna i okrutna. Czasami może jednak być zbawieniem. Dać to, czego nie mamy okazji doświadczyć w codziennym, zabieganym życiu. Ciszę, spokój i rozmowę. Rozmowę z samą sobą. Samotne Święta Bożego Narodzenia mogą, wbrew pozorom, przynieść również coś pozytywnego.


Gdy nadchodzą święta Bożego Narodzenia wszyscy, którzy muszą spędzić je samotnie czują się wyjątkowo źle. Odrzuceni, niechciani, odizolowani. Radość, którą „powinni” czuć według natrętnych reklam, wszechobecnych świątecznych piosenek i dekoracji przeradza się w złość. To, co ma cieszyć – irytuje. To boli tak bardzo, że w tym czasie notuje się więcej zachorowań na depresję, a także samobójstw.


Chociaż hasło „samotne święta” kojarzy się nam głównie ze starszymi ludźmi, ta kwestia coraz częściej dotyczy młodych. Na przykład Kasia, która rozwiodła się kilka miesięcy temu, nie ma ani rodzeństwa, ani rodziców, w tym roku spędzi pierwsze samotne Boże Narodzenie „Nie mam dzieci, znajomi spędzają święta z rodzinami. Nie chcę się wpraszać na Wigilię. Ktoś tam mnie zaprosił, ale mi głupio. Właściwie nie wiem, jak będzie. Czy będę ryczeć przed telewizorem? Nie stać mnie na wyjazd do hotelu, żeby nie być samej. Były mąż znalazł sobie już nową… A ja ciągle sama” mówi 30-latka.

choinka_duza
Czy chodzi jednak tylko o święta, Wigilię i brak możliwości podzielenia się z drugą osobą opłatkiem? Pod przykrywką tradycji leży coś znacznie głębszego. Pragnienie bycia z kimś, kogo się naprawdę kocha, możliwość powrotu do domu, w którym ktoś czeka, świadomość, że nocą mieszkanie nie będzie wypełniony pustką. Po co gotować, przygotowywać potrawy świąteczne, ubierać choinkę… W czasie świąt brak bliskich odczuwa się wyjątkowo mocno.

Lecz może jednak warto? Dla samej siebie? Spędzić samotne Boże Narodzenie w swoim własnym, niepowtarzalnym towarzystwie? Z choinką, pierogami (w razie czego, można je przecież zamówić), ciastem i prezentem. Na pewno będzie trafiony!

Co ważne, jest to moment, gdy nie musimy się nigdzie spieszyć. Niekoniecznie trzeba spędzić święta patrząc bezmyślnie w telewizor czy płacząc nad kolejnym kieliszkiem wina. Łzy, owszem, są potrzebne, nawet bardzo, ale po nich dobrze byłoby, gdyby nadszedł czas refleksji. Cisza, spokój, brak przymusu by wykonać coś pilnego –  to chwile, kiedy można po prostu zastanowić się i spytać „czego chcę?”, „co osiągnęłam?”, „co teraz jest dla mnie ważne?”. Zadanie sobie tych i wielu innych, podobnych pytań może być bolesne, ale i przyniesie ulgę. Wszak szczery dialog z własną osobą może przynieść nieoczekiwanie pozytywne skutki, a , cytując za Olgą Tokarczuk „Najlepiej rozmawia się samemu ze sobą. Przynajmniej nie dochodzi do nieporozumień” ( cyt. z książki „Prowadź swój pług przez kości umarłych” )

 
Samotność nie jest stanem stałym, nieodwracalnym. Można go zmienić. Nie jest też czymś, co musi być postrzegane wyłącznie poprzez negatywne aspekty. Póki samotność jest, trzeba się z nią zaprzyjaźnić na tyle, na ile jest to możliwe. Prędzej czy później pojawi się ktoś, kto wypełni pustkę.

AZP

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz