Słowa, słowa, słowa… te, które bolą, ranią, gwałcą….

Spot  Fundacji Feminoteka mówiący o tym, iż słowa też gwałcą wywołał sporą dyskusję wśród internautów. I bardzo dobrze. Może wreszcie zaczniemy zastanawiać się nad tym, co i jak mówimy.

Jako kobieta zgwałcona i molestowana „naprawdę” mogłabym powiedzieć „co tam słowa, skoro wiem, co to prawdziwy gwałt”. Jednak tego nie powiem i wcale tak nie myślę. Dlaczego? Gdyż to właśnie od słów się zaczyna. To one prowokują do tego, by pójść dalej. Sprawiają, że kobieta staje się małą, bardzo małą, zagubioną dziewczynką w porównaniu z wypowiadającym „gwałcące słowa” potężnym, silnym mężczyzną.

Przyzwyczajamy się do nich. Przywykamy do tego, że ktoś nazwie nas „głupią c…pą” czy klepiąc po pośladkach zawoła „Ale masz dupę mała”. Traktujemy jak normę, która nie powinna nią być! Przez te słowa stajemy się słabsze, nasz umysł rejestruje je jako coś oczywistego, a jednocześnie stawia w roli tej gorszej i, co więcej, zależnej od wypowiadającego je człowieka. Ba! Niektórym dziewczynom się to nawet podoba. Do czasu. W pewnym momencie, gdy słowa przechodzą do czynu, robi się niebezpiecznie.

Wypowiedziane tak sobie, rzucone mimo woli, a jednak… Są zapamiętane, ranią, sprawiają, że czujemy się słabsze. Niektóre tkwią tak głęboko, że nie umiemy się ich pozbyć przez lata. Odbijają się w naszych duszach jak echo przypominając w najmniej odpowiednich momentach… Jak powiedziała angielska pisarka, Mary Howitt:  „Boże, chroń nas przed destrukcyjną mocą słów! (…) Istnieją słowa, których żądło tkwi w nas przez całe życie” (tłum.własne)

 

Bywa, że zaczyna się niewinnie „Hej, laska, chodź, postawię ci piwko”, potem robi się trochę groźniej „taka niezła laska, a tak się marnuje bez faceta”. Następnie „mogę pomacać ci …”, dalej kolejne, rzucane „tak sobie” słowa, które są, według mężczyzny, zwykłym flirtem. Gdy kobieta nie reaguje na nie, bo przecież jest przyzwyczajona i nauczona od dziecka, że to są słowa, które mówi się do nas zawsze, facet przechodzi do czynu.

Nie zważając na nasze jedno, jedyne wypowiadane przez nas słowo. „NIE”. Ono już się nie liczy. Za dużo było tych wcześniejszych. 

Nie chodzi mi o to, że każde słowa wypowiedziane w spocie, czy też przytoczone przeze mnie prowadzą do gwałtu. Jednak one uczą nas, kobiety, że mamy się na nie uodpornić i przyzwyczaić. Pozbawiają nas bariery ochronnej, stawiają w pozycji przegranej. Ranią, krzywdzą, a powtarzane tak często sprawiają, że nie umiemy już na nie reagować.

„Słowa, słowa, słowa” wypowiedział Hamlet w najbardziej chyba znanej sztuce Szekspira. Lecz czy ktoś pamięta, jaka odpowiedź padła na pytanie, cóż to za słowa ma na myśli główny bohater sztuki? „Potwarze, mój panie, same potwarze”….

I one właśnie, potwarze, obrzydliwe i ohydne są pierwszym krokiem do poniżenia kobiety. Nie dajmy się więc obrażać. Mówmy „stop”, kiedy ktoś nas poniża. Nie bójmy się tego. Przestańmy udawać, że pada deszcz, gdy na nas plują! To my, kobiety, musimy zacząć od siebie i same nauczyć się reagować na złe słowa, które padają w stosunku do nas. Nikt za nas tego nie zrobi. Spotu nie obejrzą faceci z podejrzanych dyskotek, czy agresorzy, którzy i tak chcą dopiąć swego. Nie dotrze do tych, którzy zamiast mózgu mają kisiel w głowie. My musimy zacząć działać. Od słów się zaczyna, więc zacznijmy mówić i reagować.

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz