Śmierć

Wciąż temat tabu. Oswajamy go powoli. Dzieci próbujemy odsunąć, często nie zabieramy nawet na cmentarz. Mówimy, unikając tematu, że „babcia odeszła do aniołków”. Zmienia się to, paradoksalnie, dzięki Halloween, tak nielubianemu przez wielu świętu mającemu swoje korzenie w celtyckich obrzędach. Ale czy my, dorośli, w ogóle umiemy rozmawiać i myśleć o śmierci? Czy stan depresyjny, w jaki wpadamy po utracie bliskiego człowieka jest dla nas zrozumiały i umiemy sobie z nim w jakikolwiek sposób radzić?

 

Śmierć jest okrutna. Ktoś kiedyś powiedział, że jest szybka, bezbolesna. Najgorsze jest umieranie, sam moment śmierci to przecież zaledwie krótka chwila przerywająca cale życie. Nasze marzenia, pragnienia, myśli – wszystko się kończy. Zamykają się drogi do dalszych działań. Śmierć zabiera możliwość jeszcze jednego „ostatniego razu”. Po niej nie ma już nic. Niektórzy wierzą, że jest, ale jak wygląda prawda? Może po prostu zapadamy się w ciemność i nie istniejemy. Koniec. The end. Może happy end?

Śmierć

Śmierć tematem tabu? Czym jest śmierć, jak ją odbieramy? Śmierć, zaduma na Święto  Zmarłych, Zaduszki

Najtrudniejsze po śmierci jest wszystko to, co zostaje. Niedopalony papieros, otwarty portfel. Rzucona gdzieś w kąt koszulka, resztki leków. Telefon, którego już nikt nie odbierze, a wciąż wpisany jest w nasze kontakty. I ten zapach… Zapach ukochanej osoby, który zostaje na lata. Znajdowane, czasami po wielu, wielu miesiącach notatki, które dawno straciły ważność.

Tak chciałoby się jeszcze ten jeden, jedyny raz iść na wspólny spacer. Pocałować w policzek. Przytulić się. Pojechać w dal, pośmiać się. Chociaż raz…. Ale już jest za późno. Wszystko minęło. Było, skończyło się. Został tylko żal, smutek, tęsknota. I wściekłość na los, na to, że już NIGDY…

Na początku najczęściej wszystko, co związane ze zmarłą osobą wywołuje płacz, rozpacz. Cierpienie zostaje wśród żywych. Umarli mają już „święty spokój”. Oni już nie cierpią, dają nam ból po sobie w spadku. Nie ich to wina, każdy z nas zostawi po sobie taki ślad. Z czasem jednak przyjdą także miłe wspomnienia. Zdjęcia, na których wszyscy byliśmy szczęśliwi.

Ale najpierw… Kurtka, którą kiedyś nosił, jej ulubiony szalik… Niedokończona książka… I ten zapach…. Który wciąż krąży po całym domu. Rzeczy, których boimy się pozbyć, tak trudno nam zrobić „z nimi porządek”. Jednak na początku każde zdjęcie, każda część garderoby to kolejne łzy, ból, tęsknota, wściekłość na niesprawiedliwość losu. Często myślimy – „czemu nie ja odeszłam? Czemu on/ona?”

Podobno ten najgorszy ból mija. Życie, tak mówią, toczy się dalej. Zapewne tak jest, ale pustki w sercu nie zastąpi nic. O śmierci nie trzeba dużo myśleć i mówić, jednak warto czasem sobie przypomnieć, że istnieje i kiedyś nadejdzie taki moment, że ktoś bliski „wyrżnie’ nam wielką dziurę w duszy. Pustkę. Trzeba pamiętać, że wszyscy jesteśmy śmiertelni i my także komuś to zrobimy. W Święto Zmarłych warto przemyśleć te kilka spraw związanych ze śmiercią i oswoić się z myślą, że życie ma swój koniec. Każde życie. I nikt nie wie, kiedy on nastąpi….

„Mój Strach” Ryszard Zumkowski 1950-2015

dla Taty, który odszedł za wcześnie

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz