Spowiedź i APEL zgwałconej

Mam na imię Aleksandra i kolejny raz przerywam milczenie. Jestem z Elbląga, ponad dwa lata temu zostałam zgwałcona przez ratownika medycznego oraz molestowana seksualnie przez drugiego. Cała sprawa wydarzyła się w ok. trzy tygodnie po tym, jak straciłam ciążę. Cios za ciosem. W tym czasie dowiedziałam się również, że ktoś, kogo bardzo kocham jest ciężko chory.

 

Dziś ta osoba od zaledwie kilku dni nie żyje. Wiem, że ta sprawa skróciła jej życie. Ludzie, którzy kochają się nad życie przejmują się sobą nawzajem i to wpływa nie tylko na ich nastrój, ale także zdrowie fizyczne… Zarówno ja, jak i ktoś, kogo kochałam aż do bólu poczuliśmy to na własnej skórze. Czuję się winna, że poszłam na policję, gdybym tego nie zrobiła, nie byłoby całego koszmaru i być może, ten ktoś, kogo dziś tak potwornie mi brak, nadal by żył….

Ale od początku. Tkwię w tym bagnie od ponad dwóch lat i nie wiem, jak długo to jeszcze potrwa. Sąd apelacyjny oddalił moją sprawę do ponownego rozpatrzenia idąc na rękę moim oprawcom. Powody, dla których to zrobił są w większości nielogiczne i niezrozumiałe, jakby osoba wydająca uzasadnienie nie przeczytała akt sprawy. A zbrodniarze, którzy mnie skrzywdzili, sponiewierali, zniszczyli i zrujnowali moje i moich najbliższych zdrowie mogą chodzić wolno po ulicach. A mi się już coraz mniej chce żyć.

(Zapewne ONI skrzętnie czytają ten tekst i przytoczą go na sprawie. Wszystko, co piszę, mówię, nawet te sprawy, które są przeznaczone tylko dla przyjaciół, pisane na zamkniętych grupach zapisują i pokazują sądowi jako dowód przeciwko mnie. Próbują podszyć się pod moich znajomych, rozsyłają moje intymne sprawy mediom. Mają jednak problem. Ja mówię prawdę. Oni kłamią)

 

Frau wird Opfer huslicher GewaltByć może niektóre i niektórzy z Was już słyszeli o mojej sprawie – dwóch ratowników jeden z Elbląga drugi spod Milejewa (ten „gorszy”) postanowiło na wyjeździe szkoleniowym zabawić się mną, moim ciałem. Jeden obmacywał, wkładał ręce w najbardziej intymne miejsca, namawiał do seksu, do zdrady męża…. drugi posunął się dalej i dwa razy zgwałcił na różne – bardzo bolesne sposoby. Nie zatrzymał go nawet atak padaczki, mój płacz, prośby, błagania, informacja o poronieniu. Wszystko w ciągu jednej nocy. Wszystko czasie wyjazdu DO PRACY. Wdawanie się w szczegóły nie ma sensu. Nie teraz.
Mój koszmar ciągnął się jednak dalej. Jak naiwna idiotka poszłam na policję. Wierząca w pomoc policji, prokuratury! I po co? Po co mi to było? Do dziś zadaję sobie to pytanie.

Policjantka, przerywała mi ciągle wypowiedzi pytając „czy na pewno”? „A ile palców wkładał pani do pochwy?” „A może sama pani chciała?”, „To jest pani pewna, czy nie” – wtrącała ostrym tonem.  Mówiła, że kłamię by zakryć romans z mężem. Była oschła. Zła. Myślałam, że po tym przesłuchaniu najgorsze mam za sobą, ale to był dopiero początek horroru. Tarrantino miałby używkę….

Potem opisy gwałtu i molestowania przed panią prokurator. Minuta po minucie. Co z tego, że na początku była całkiem miła? Koszmaru opowiadania o tym, co było nie przykryje miły uśmiech prokuratorki ani około 10-minutwa wizyta psycholożki. Dwa dni przesłuchań. Miało być inaczej. Miał być najwyższy wymiar kary, ale pani prokurator zmieniła zdanie i poza moją wiedzą porozumiała się ze sprawcami i wraz z nimi ustaliła „karę”. W zawieszeniu. Ku jej zdziwieniu nie zgodziłam się, mimo iż de facto „wygrałam” ich przyznanie się (zgoda na karę jest jednoznaczna z przyznaniem się). Uznałam, że ta kara jest niewspółmierna do mojego cierpienia. Poszłam na walkę. Moja naiwność została potwierdzona po raz kolejny.

Później jednak nastąpiło najgorsze. SĄD. Tam znęcano się nade mną i pastwiono. Adwokat jednego z nich (a może obydwu, już nie pamiętam), który chwali się bronieniem przestępców dużego kalibru próbował ze mnie zrobić prostytutkę. Zaczęło się. Kolejne dwa dni przesłuchań.

Co charakterystyczne, wiele pytań opartych było nie na zdarzeniu, ale głównie na tym, kim jestem, byłam. Co mam na sobie, gdy wychodzę do pracy, czy noszę kolczyki, czy lubię mocny makijaż. Przeanalizowano moją przeszłość. Oszukano mnie i wtargnięto w moje życie, także wirtualne. Ktoś, kogo znam, udając przyjaciela sprzedał moje, nawet te niewinne sekrety by potem wykorzystać to w sądzie. W moim życiu nie ma wielu interesujących spraw, dodano więc wiele kłamstw, nadużyć, przeinaczeń faktów – byleby tylko mnie zniszczyć, pogrążyć.

I te pytania. „Z kim pani sypia?”, „A może Pani nie pamięta faktów, bo jest pani chora psychicznie?” (chodziło o moją czasem nawracającą depresję i stan po utracie dziecka) , „Jak może pani nie pamiętać, czy miał zielone czy niebieskie buty?” „To jaki był jego penis?” „Ile razy wkładał go pani do ust?”? „Dlaczego 12 lat temu napisała pani, że myśli o samobójstwie?” Tego typu pytania, chociaż, niektóre, oddalone, padły. I spełniły swoją rolę. Zgnoiły mnie. Zniszczyły, Zrujnowały, A to tylko przykłady, to tylko część…. Wielu najgorszych nie pamiętam. To się nazywa fachowo „wyparcie”.

Powiedziano potem, że byłam przesłuchana w komfortowych warunkach. Z kamerą prosto w twarz, prawnikami nastawionymi przeciwko mnie ok 3 metrów ode mnie, z co chwilę otwierającymi się drzwiami i prośbami pozostałych obrońców oskarżonych (w sumie było ich aż trzech) bym mówiła wyraźniej, głośniej, bardziej w stronę głośnika, itp., itd. Było gorąco, duszno, nieprzyjemnie. W założeniu sędzia miała czytać tylko te pytania, które wcześniej prawnicy przygotować mieli na kartkach, a ona uzna je za słuszne. Cudem jednak wszyscy troje o tym zapomnieli. Musiałam więc wysłuchiwać koszmarnych pytań, obrzydliwych insynuacji, nawet, jeśli sędzia (lub mój adwokat) nazywała to „dręczeniem”, nie zrobiła z tym niczego i nie ukarała nikogo w żaden sposób.

Następnie byłam wzywana do psychiatry, psychologa i neurologa. Znów to samo, te same opowieści. Do tego jakieś testy, sprawdzanie, czy jestem normalna. Pamiętam jedną konkluzję. „Nie ma tendencji do konfabulacji”.

Moi oprawcy natomiast, po tym, jak przyznali się do czynu i podpisali na siebie wyrok i karę w prokuraturze, nadal pracowali jako RATOWNICY udzielając pierwszej pomocy zapewne m.in nieprzytomnym kobietom. Później, już w sądzie stwierdzili, że jednak są całkiem niewinni. Wtedy też uznali, że nie będą odpowiadać na niczyje pytania, oprócz swoich adwokatów. Podobno im wolno. Mi nie. Oskarżonym, jak widać wolno kłamać na każdym etapie śledztwa. Mi nie. Na nic zdały się więc wyniki DNA ewidentnie pogrążające sprawcę, na nic świadkowie. Może bardziej przekonały sędzię ci świadkowie, którzy nieskładnie mówili o wymyślonych rzeczach – mieli bardzo dużo czasu na strategię konfabulacji i wymyślenie własnej wersji wydarzeń wraz z oskarżonymi. Zgwałcono mnie we wrześniu 2013 roku.

Przesłuchania oskarżonych i świadków zaczęły się dopiero ok. kwietnia w 2014 roku. Mnie przesłuchano o wiele wcześniej. I brutalniej, bardziej szczegółowo. Ale ja już dzień po gwałcie dowiedziałam się od pani koordynatorki, że nie mam świadków, ona nic nie wie i mam siedzieć cicho, chociaż to jej pierwszej powiedziałam o gwałcie. Kazała mi nie mówić nic mężowi Po cholerę ja poszłam na tę policję? Jaka ze mnie była idiotka. Nie rozumiem tego do dziś.

To jedynie skrót tego, co mnie spotkało. Taka pigułka (gwałtu), żeby Was nie zanudzić. To, co przeżyłam, jak odbija się to na moim zdrowiu, które jest w stanie coraz gorszym, rodzinie, na moich dzieciach…. Tego nie opiszę słowami… Najtrudniejsze jest to, ze, jak twierdzą niektórzy, sąd zagrał mi na nosie i swoją sprawę będę musiała przechodzić od początku. Cały koszmar procesu, na którego myśl ciarki przechodzą mi przez ciało, łzy napływają do oczu, głowa pęka, ale wola walki wciąż pozostaje.

Opowiadam nie po to, by teraz ktoś płakał nad moim losem. Mówię to, bo tak dzieje się z kobietami zgwałconymi. Wiele, jak nie większość spraw zostaje umorzonych. większość gwałcicieli wychodzi wolnymi od zarzutów z Sali sądowej. Dużo pokrzywdzonych się poddaje i ja je rozumiem aż za dobrze. Część spraw oddala się już na policji. Teraz kar w zawieszeniu ZA GWAŁT nie będzie, ale przecież wystarczy zmiana kwalifikacji czynu, trik adwokata… Nadal będą umorzenia, nadal kobiety będą odsyłane z kwitkiem.

Bo nam, kobietom się nie wierzy. Z zasady. Byłyśmy źle ubrane, miałyśmy nie taki makijaż, w przeszłości zrobiłyśmy „coś nie tak”.  Wypiłyśmy za dużo (ja np. AŻ! niespełna 3 kieliszki wina w ciągu kilku – ok 4-5 godzin). On mógł pić. (do czego obydwoje, w mojej sprawie sami się przyznali. Wypili, jak twierdzili, bardzo dużo.)My nie, przecież kobiecie nie wolno. Na nas zawsze znajdą jakiegoś haka. Na nich nigdy. Bo po co? Chyba, że dopiero co wyszedł z więzienia, gdzie spędził karę za gwałt właśnie…. Co zdarza się niezmiernie rzadko. ZMIEŃMY TO!

Mi mówili moi oprawcy „tak nie zachowuje się kobieta po gwałcie”. A jak, proszę panów gwałcicieli? Czyżbyście mieli doświadczenie na tym polu? Wiecie coś więcej na ten temat?

A może jest jakiś jeden, jedyny schemat, według jakiego kobieta powinna się zachowywać? Nie ma! Niestety jednak właśnie tak jest według części społeczeństwa. Jeśli nie płaczesz, nie krzyczysz, nie jesteś zakrwawiona – kłamiesz. Pieprzone stereotypy, które gwałciciele wykorzystują przeciwko swoim ofiarom! Co gorsze, właśnie te mity są powtarzane przez policję, prokuraturę, sądy.

ZMIEŃMY TO! My, kobiety zgwałcone, sponiewierane, maltretowane nie możemy milczeć! Musimy głośno mówić jak jest NAPRAWDĘ, domagać się swoich praw i nie poddawać się lecz walczyć do końca!
NIE MY MAMY SIĘ WSTYDZIĆ! WSTYDZIĆ MUSZĄ SIĘ CI,KTÓRZY NAS SKRZYWDZILI.
Ja nie poddam się i wy się nie poddawajcie. Walczcie!

 

Ja szukałam pomocy wśród bliskich. Mimo ciężkiej choroby (mojej) i jeszcze cięższej choroby osoby bliskiej, mimo odpowiedzialności, jaką niesie za sobą zarówno małżeństwo oraz posiadanie dzieci, otrzymałam wsparcie od rodziny. To oni mi pomogli. Najwięcej wsparcia otrzymuję od męża, który nie tylko mi wierzy, ale i wspiera, pomaga, podnosi gdy upadam. Ogromne wsparcie dały mi też zupełnie nieznane dotąd kobiety. Znalazłam też nowych przyjaciół wśród mężczyzn. I Wy szukajcie takiego wsparcia! Jeśli nie macie takich ludzi wokół, spróbujcie wśród dalszej rodziny, a na pewno posiadacie przyjaciółki, koleżanki.. A jak nie? Jest Feminoteka i mnóstwo organizacji kobiecych, które będą chciały Wam pomóc. Pomoc to znaczy – otrzymacie porady prawne, psychologiczne i inne. Szukajcie, pytajcie, ale przede wszystkim ŻYJCIE! Na przekór Wszystkim, którzy z Was brutalnie i niesprawiedliwie drwią, tym, którzy Was oskarżają, a szczególności gwałcicielom – żyjcie! Cieszcie się kolorowymi liśćmi, pierwszym śniegiem, wschodzącym słońcem. Oni chcą Was tego pozbawić. Lecz Wy nie dajcie sobie tego odebrać.

fot. Michał Pawłowicz

Proszę Was, wszystkie siostry w bólu, wszystkie moje znane i nieznaneprzyjaciółki, przyjaciele – nie poddawajcie się. Nie pozwólcie mówić nikomu, że to Wasza wina. To zawsze jest wina GWAŁCICIELA! Nie tłumaczcie go! To jego wina, wszystko jedno czy był pijany, nieszczęśliwy, naćpany. WAS SKRZYWDZIŁ! Nie wstydźcie się, pamiętajcie o tym. Wstydzić się ma ten, kto popełnia zbrodnię. Nie dawajcie sobie wmówić, ze nie macie dowodów, Nie dawajcie sobie wmówić, że nie macie szans. Musicie być zdeterminowane, walczyć i być pewne swoich racji. Wtedy możecie iść na wojnę, którą możecie wygrać.

 

WALCZCIE! Pamiętajcie, co mówi prof. Płatek „seks bez entuzjastycznego TAK jest gwałtem! Bądźmy razem. My, silne, mocne, wrażliwe, ale twarde i zdolne do walki o sprawiedliwość nawet jeśli ma być to walka trudna, długa i bolesna.

Kobiety zgwałcone. Do dzieła! Nie mam siły być sama. Bądźcie ze mną. Proszę.

 

 

fot. Sebastian Olszański

fot. Sebastian Olszański Marsz Nieprzyzwolenia

 

Proszę pamiętać, że jest to felieton/artykuł wypełniony emocjami, pisany po części ze łzami w oczach. Nie jest to ani policyjne zeznanie ani spowiedź przed sądem. To mój osobisty przekaz, prośba, moje odczucia, które mam do przekazania innym ofiarom, a także ich bliskim i tym, którzy z przemocą nie mieli niczego wspólnego, ale chcą wiedzieć. Bo zdają sobie sprawę, jak ogromnym problemem jest ta zbrodnia. Nie pisałam tego ani dla sądu, ani dla psychologa. Tylko dla WAS, Czytelniczki, Czytelnicy. Które/którzy to przeszli bądź są na to narażeni. Bo wszyscy możemy paść ofiarą gwałtu. Nikt nie jest w tym kraju bezpieczny. Ani kobieta ani mężczyzna.

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Komentarz dla "Spowiedź i APEL zgwałconej"

  1. Alexa_0 pisze:

    Aż ciężko się czyta że takie rzeczy się dzieją a prawo zamiast stać za osobą skrzywdzoną, broni oprawców. Dużo siły i wytrwałości życzę.

Dodaj komentarz