Trójmiejski Marsz Równości 2018 – miłość, równość i… ciemna druga strona

Alicja, 24-letnia, biseksualna aktywistka: Brałam wczoraj udział Trójmiejskim Marszu Równości. Atmosfera jak na każdym takim wydarzeniu była absolutnie magiczna! Mnóstwo uśmiechniętych, kolorowych ludzi, masa brokatu, baniek mydlanych i wszechobecnej radości. Organizacja była świetna, kontrmanifestanci byli oddzieleni od uczestników marszu, więc obyło się bez większych burd, dlatego nic nie zakłócało mojego dobrego humoru i wzruszenia na widok tłumu ludzi, niebojących się być sobą i walczyć o prawo do Miłości.

Niestety po paradzie nie było już tak kolorowo- w ciągu jakichś 20-30 minut zostałam zaczepiona przez 4 różne osoby. Zazwyczaj nie rzucam się w oczy, więc nie spotykają mnie tego typu incydenty, teraz przekonałam się na własnej skórze o tym, czego niektóre osoby LGBTQ+ doświadczają na co dzień. A wszystko tylko i wyłącznie przez to, że śmiałam zrobić sobie tęczowy makijaż- doprawdy szokujące i obrzydliwe- to zdecydowanie usprawiedliwia to, że obcy ludzie zaczęli zaczepiać mnie na ulicy, w końcu PROWOKOWAŁAM, jak pewnie stwierdzą niektórzy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Najpierw jakiś młody chłopak podszedł do mnie, by podyskutować ze mną o tym dlaczego byłam na Paradzie. Spoko, był w sumie kulturalny, więc się nie spinałam i grzecznie mu tłumaczyłam co i jak, jednak nie omieszkał mnie przy okazji poinformować, że nigdy nie uda mi się wziąć ślubu z kobietą w Polsce, że nasze związki są nienaturalne i nie powinnyśmy/powinniśmy wychowywać dzieci, a poza tym to najlepiej się nie obnosić ze swoją orientacją, o ile nie jest heteroseksualna. Z całym szacunkiem, on ma kilku przyjaciół gejów i to normalni ludzie (WOW, NAPRAWDĘ?! Szok. To smutne, że dla niektórych „normalny gej” stanowi oksymoron), ale ważne, żeby się nie afiszowali. Bo wyróżniać się w tłumie i odbiegać czymś od większości to przecież zbrodnia gorsza niż nagabywanie obcych ludzi i informowanie ich, że coś z nimi nie tak i nie powinni mieć dzieci. Następnie spotkała mnie klasyczna i dobrze znana chyba wszystkim kobietom sytuacja – grupka panów w średnim wieku siedząca na ławce przy piwku komentowała mój makijaż i darła się za mną, że mam ładne usta. Marzę o komplementach od pijanych 50- latków i ich opinia odnośnie mojego wyglądu była mi niezbędna do dalszego funkcjonowania.

Parę metrów później mijałam pana, który głośno i wulgarnie narzekał na p***alstwo, używając przy tym praktycznie samych przekleństw, nie będę więc tej wiązanki przytaczać, bo była naprawdę soczysta. No i ostatni incydent- jadąc samochodem zatrzymałam się na pasach. Jeden z pieszych uśmiechnął się do mnie- myślałam, że może też wraca z parady, więc odwzajemniłam uśmiech. Niestety, okazało się, że nie miał przyjaznych zamiarów, przyłożył dwa palce do ust i zaczął imitować seks oralny i śmiać mi się prosto w oczy. Podszedł do samej maski samochodu i śmiał się ze mnie. Poczułam się bezsilna, wściekła i upokorzona.

Nie wiem nawet jak mam to skomentować… Nie wiem co sprawia, że ludzie czują przyzwolenie na takie zachowania. Zapewne część osób uzna, że sama jestem sobie winna, bo przecież tęcza jest czymś tak kontrowersyjnym, że nie powinnam pokazywać swojej przynależności do środowiska LGBTQ+. Myślę jednak, że nikt nie chciałby być zaczepiany i wyśmiewany na ulicy za to kim jest, za to, że nosi krzyżyk na szyi albo że jest hetero i idzie ze swoją ukochaną osobą za rękę (dla osób nieheteronormatywnych coś tak prozaicznego jak trzymanie się za ręce to niestety akt odwagi). Ja naprawdę nigdy nie spotykałam się z takimi sytuacjami- ewentualnie mogłam w rozmowie usłyszeć jakiś krzywdzący stereotyp, być nieprzyjaźnie potraktowana przez kogoś z rodziny albo przez znajomą mi osobę albo być świadkiem tego typu incydentów. Teraz sama się przekonałam jak to jest. I chcę przekazać wyrazy szczerego szacunku, podziwu i współczucia dla osób, które w jakiś sposób wyróżniają się w tłumie i które na co dzień doświadczają takich sytuacji, a mimo to nie boją się być sobą. Jesteście moimi bohaterami i bohaterkami!

Marzę o tym, że kiedyś będziecie mogli/mogły czuć się swobodnie i bezpiecznie, gdziekolwiek nie pójdziecie. A dopóki się to nie stanie- dalej będę chodzić na parady, by pokazać, że się nie boję i nie wstydzę tego, kim jestem. I że wierzę w inny, lepszy, pełen Miłości świat 🌈 Jeśli też wierzycie w taką przyjazną, tolerancyjną Polskę, zachęcam do udziału w Marszach i Paradach, które odbędą się w największych miastach w Polsce.

Alicja

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Grono.net

Dodaj komentarz